Reklama

Reklama

Borys Budka: Wierzę, że Władysław Kosiniak-Kamysz w drugiej turze wesprze Małgorzatę Kidawę-Błońską

"Jesteśmy w stałych relacjach, kontaktach. Jesteśmy częścią Europejskiej Partii Ludowej, Donald Tusk jest przewodniczącym tej partii, zawsze wspiera Platformę, która jest jego dzieckiem (...). Donald Tusk, nie startując w tym wyścigu prezydenckim, wyraźnie wskazał, że Polska potrzebuje prezydenta, który będzie łączył Polaków. Prezydenta, który będzie silnym prezydentem z dużą legitymizacją. Jestem przekonany, że w odpowiednim czasie również okaże wsparcie Małgorzacie Kidawie-Błońskiej, ale zrobi to osobiście, nie zamierzam go wyręczać. To jest polityk światowego formatu" - tak na pytanie, czy Donald Tusk udzieli wsparcia Małgorzacie Kidawie-Błońskiej w wyborach prezydenckich, odpowiedział w RMF FM Borys Budka.

Krzysztof Ziemiec: Dzień dobry. Borys Budka, przewodniczący Platformy Obywatelskiej, jest naszym gościem, choć w studiu w Katowicach. Dzień dobry, panie pośle. 

Borys Budka: - Dzień dobry, panie redaktorze, dzień dobry naszym słuchaczom.

Powinienem dodać lider opozycji również?

- Przede wszystkim jestem szefem Platformy Obywatelskiej i szefem klubu Koalicji Obywatelskiej. Ja nie prowadzę żadnych wyścigów w opozycji, ja jestem od tego, by niedługo ten dodatek "opozycja" się zmienił i żebyśmy byli tą siłą, która przejmie odpowiedzialność za Polskę i która będzie Polskę zmieniać na lepsze. 

Kampania trwa w najlepsze. Wczoraj minister Krzysztof Szczerski w Polskim Radiu powiedział, mocno krytykując sztab Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, a także ich zwolenników, tu zacytuję: "za kumulację złych emocji", "za rozbudzanie negatywnych emocji", zadał takie pytanie, że każdy z głosujących sam powinien sobie takie pytanie zadać, czy chce, by w Polsce przez najbliższych pięć lat panował permanentny atak i konflikt. Co pan na to?

- Zgadzam się z panem ministrem Szczerskim. Każdy powinien odpowiedzieć na to pytanie. Jeśli Polacy chcą zaprzestać tego niepotrzebnego podziału, tych konfliktów, tego ciągłego szczucia jednych na drugich, to powinni wybrać Małgorzatę Kidawę-Błońską, bo całe to zło rozpoczęło się w 2015 roku od zmian w Pałacu. Przypomnę, prezydent Andrzej Duda, ułaskawiając osoby nieprawomocnie skazane, potem nie przyjmując przyrzeczeń od legalnie wybranych sędziów, potem podpisując bardzo złe ustawy, doprowadził do tego historycznego podziału w Polsce i dzisiaj jest właśnie ta wielka szansa, żeby te podziały zasypać. Małgorzata Kidawa-Błońska jest osobą, która z pewnością poprowadzi Polskę w nowoczesne, otwarte, tolerancyjne, niedzielące państwa.

Tylko że minister Szczerski chyba miał na myśli tę grupę protestujących, którzy jeżdżą za prezydentem i wykrzykują takie hasła, które chyba nie powinny w niektórych miejscach przynajmniej padać.

- Myślę, że miał na myśli swoje koleżanki posłanki, które w 2015 roku zakłócały spotkania prezydenta Bronisława Komorowskiego. Myślę, że pamięta te osoby, które w sposób permanentny obrażały prezydenta. Przypomnijmy to, co działo się w 2015 roku. Ja bardzo chciałbym, żeby ta kampania wyglądała inaczej. Właśnie tak ją prowadzi Małgorzata Kidawa-Błońska, spotyka się z Polkami i Polakami, jest w każdym miejscu, gdzie otrzymuje zaproszenie i taką kampanię prowadzimy. Dzisiaj zapraszam na otwarcie biura w Warszawie, takiego otwartego biura Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, właśnie miejsca, gdzie będzie można rozmawiać z Polakami. My robimy swoje. Nie obrażamy się na to, że ktoś produkuje kolejne fake newsy, tylko pokazujemy czynami, że Polska może być inna.

To może trzeba było się odciąć od tej grupy, która jeździ i krzyczy.

- Myślę, że pan prezydent powinien odciąć się od tych hejterów, którzy chociażby w parlamencie wykonują określone gesty. Ja do tej pory nie słyszałem odcięcia się pana prezydenta od tego, ale myślę, że w toku kampanii ta refleksja przyjdzie i pan prezydent powie, że wstydzi się na przykład za posłankę Lichocką, czy wstydzi się za "radzieckie mordy" Jarosława Kaczyńskiego, bo czas najwyższy, by te podziały w Polsce zasypać.

Ruszył Dudabus. Czy ruszy również Kidawabus?

- Kidawabus jest w trasie od wielu tygodni. Jesteśmy wszędzie tam, gdzie Polacy potrzebują rozmowy. Przypomnę, że gdy pan prezydent Andrzej Duda rozpoczynał z wielką pompą kampanię w Warszawie tydzień temu w sobotę, Małgorzata Kidawa-Błońska rozmawiała o zamykanych oddziałach szpitalnych na Podkarpaciu, była w Ustrzykach Dolnych, rozmawiała w Krośnie, spotykała się z Polkami i Polakami. To jest tak, że każdy ma swój pomysł na kampanię. Małgorzata Kidawa-Błońska jest osobą, która bardzo dobrze radzi sobie w kontaktach z Polkami i Polakami. Rozmawia i jeździ. Jestem przekonany, że to jest właśnie ten dobry sposób, by pokazać, że polska polityka może być inna. 

Pan mówi, że bardzo dobrze sobie radzi, ale komentatorzy zwracają uwagę, że właściwie nie ma spotkania, gdzie wasza kandydatka nie popełniłaby jakiejś gafy i to są takie raczej pytania z troską, a nie ze złośliwością. Czy jest w stanie, czy nie?

- Szczerze mówiąc, przypominam sobie ostatnie występy prezydenta Andrzeja Dudy, który zapewniał Polaków, jak w epoce słusznie minionej, że problemy przejściowe ze wzrostem cen, to wszystko nie ma znaczenia, mówił o rzekomej drożyźnie, jeśli chodzi o rynek paliw podczas, gdy ceny ropy naftowej spadły o 20 proc. w ostatnim czasie. Jeżeli byśmy mieli mówić o wpadkach, to niestety, ale głowa państwa, prezydent Rzeczpospolitej, jest tutaj niekwestionowanym liderem. I to jest jeden z powodów, by zmienić w maju osobę, która będzie pierwszą osobą w państwie. Jestem przekonany, że Polacy oczekują właśnie takiej zmiany w Pałacu Prezydenckim. 

Wrócę do pytania. Czy w jakiś sposób Małgorzata Kidawa-Błońska jest szkolona, żeby mniej tego typu sytuacji było w przyszłości?

- My w przeciwieństwie do sztabu Andrzeja Dudy nie zamierzamy nikogo szkolić. My chcemy prezydenta autentycznego, prawdziwego, a nie produkt PR-owski, który wtedy, kiedy każą w Nowogrodzkiej nakrzyczeć na sędziów, będzie to robił. Wtedy kiedy tu na Śląsku w Katowicach, niedaleko miejsca, z którego rozmawiam, wręcz nawoływał do tego, by w razie czego górnicy wsparli ten rząd. To jest prezydent, który moim zdaniem, nie dorósł do tej roli. Mówię to z wielką przykrością, bo prezydent Rzeczpospolitej nie może bez żadnych żadnej refleksji podpisywać każdej ustawy. Dziś mówi o tym, że chciałby skończyć z hejtem, a przypominam, że to pan prezydent podpisał ustawę, która wbrew polskiej konstytucji utworzyła organ, jakim jest Rada Mediów Narodowych i poza Krajową Radą Radiofonii i Telewizji oddała kontrolę nad mediami publicznymi. To jest jeden z przykładów, kiedy prezydent miał test i ten test oblał.

Ale też bądźmy szczerzy, też zablokował kilka ustaw albo zwrócił je do Trybunału.

- Nie przypominam sobie żadnej ustawy... Prezydent złamał obietnicę, obiecał, że nie odda wymiaru sprawiedliwości w ręce polityków, w ręce Zbigniewa Ziobry. Jaki mamy w tej chwili system? To pokazały listy poparcia do KRS u. Przecież tam znajdują się ludzie, którzy są delegowani do Ministerstwa Sprawiedliwości, sędziowie, którzy są pracownikami pana Ziobry i to oni w głównej mierze zdecydowali o tym, kto znalazł się w KRS-ie wespół z politykami PiS-u.

Reklama

Wróćmy do Platformy, bo to ona jest bohaterką tej dzisiejszej rozmowy. Donald Tusk ma w ten weekend spotkać się z Małgorzatą Kidawa-Błońską i rozmawiać. Co jej powie?

- Panie redaktorze, to za tydzień pan zaprosi pana przewodniczącego Tuska. My jesteśmy w stałych relacjach, kontaktach. Jesteśmy częścią Europejskiej Partii Ludowej, Donald Tusk jest przewodniczącym tej partii. Zawsze wspiera Platformę, która jest jego dzieckiem. 

No tak, ale będzie takie wyraźne wsparcie dla waszej kandydatki, będzie taki symboliczny parasol, czy coś w tym rodzaju, gdzie wyraźnie Donald Tusk wspiera Małgorzata Kidawa-Błońska w tych wyborach?

- Donald Tusk, nie startując w tym wyścigu prezydenckim, wyraźnie wskazał, że Polska potrzebuje prezydenta, który będzie łączył Polaków. Prezydenta, który będzie silnym prezydentem z dużą legitymacją. Jestem przekonany, że w odpowiednim czasie również udzieli tego wsparcia Małgorzacie Kidawie-Błońskiej, ale zrobi to osobiście. Ja nie zamierzam go w tym wyręczać, to jest polityk światowego formatu, osoba która przez ostatnie pięć lat spotykała się z przywódcami największych państw i wie doskonale, jak ważne dla Polski jest to, byśmy znowu wrócili do tego głównego stolika, gdzie rozwiązuje się problemy europejskie.

Dlatego też jego poparcie jest tak istotne i spytam, czy tylko wesprze Małgorzatę Kidawę Błońską, czy również kogoś innego, bo nie wiem, czy pan słyszał, też PSL jest bardzo zainteresowany wsparciem Donalda Tuska, jako szefa Europejskiej Partii Ludowej, a PSL, jak wiemy, do tej partii też należy.

- Ja bym przeciął wszelkie spekulacje. Donald Tusk jest honorowym przewodniczącym Platformy Obywatelskiej i nie podejrzewam, by udzielał komukolwiek, oprócz Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, poparcia. Natomiast ważna jest ta kwestia, że jesteśmy członkiem wielkiej europejskiej rodziny, Europejskiej Partii Ludowej i wierzę, że Władysław Kosiniak-Kamysz w drugiej turze wesprze Małgorzata Kidawę-Błońską.

10 kwietnia przed nami, polskie władze zabiegają, by takie oficjalne uroczystości odbyły się w Smoleńsku. Czy jeśliby do tego doszło, delegacja Platformy będzie gotowa jechać na takie wspólne, państwowe uroczystości?

- Wyraźnie to zadeklarowałem. Tak, jesteśmy gotowi wziąć udział w uroczystościach. Żałuję, że znowu zamiast uzgodnić to na szczeblu dyplomatycznym, polskie władze najpierw prowadzą niezbyt fortunny dialog między kancelarią prezydenta i premiera, kto jest ważniejszy w tego typu uroczystościach. Powinniśmy wrócić do tej prawdziwej, dobrej dyplomacji, kiedy najpierw ustala się coś na szczeblu...

Ale jeszcze krótko - pojedziecie razem z delegacją rządową, bo do tej pory chyba była taka sytuacja, że były dwa zupełnie inne obchody i uroczystości?

- Przede wszystkim na razie nie ma żadnego zaproszenia ze strony prezydenta czy premiera. Ja wyraźnie powiedziałem jako szef Platformy Obywatelskiej, że jeżeli będzie takie zaproszenie, to przedstawiciele Platformy Obywatelskiej wezmą udział w oficjalnych uroczystościach. I nie będziemy patrzeć na ten konflikt, czy ważniejszy jest premier, czy prezydent. Dla nas bardzo ważne jest, by również wrócić do tej dobrej tradycji, która bardzo łączyła Polaków, a mianowicie - wspólnego uczczenia ofiar zbrodni katyńskiej. Bo przez katastrofę smoleńską i później przez to, że na tej katastrofie obóz władzy budował swój kapitał polityczny, przestaliśmy rozmawiać w Polsce o zbrodni katyńskiej, a to jest bardzo ważne.

Opracowanie: Jonasz JasnorzewskiNicole MakarewiczArkadiusz Grochot

Czytaj na RMF24.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy