Reklama

Reklama

Borys Budka o śmierci Moniki Zbrojewskiej: Bardzo smutna wiadomość

- W kontaktach ze mną nie było żadnych niepokojących sygnałów. Pracowała w sposób normalny - tak o zmarłej Monice Zbrojewskiej mówił w Kontrwywiadzie RMF FM minister sprawiedliwości Borys Budka. Zbrojewska tydzień przed śmiercią została odwołana z funkcji wiceministra sprawiedliwości z powodu jazdy po pijanemu. Budka skomentował również ewentualną kandydaturę w wyborach na szefa PO. - Na to pytanie muszą odpowiedzieć moi koledzy i koleżanki - stwierdził.

Konrad Piasecki: Jeszcze 10 dni temu była pańską zastępczynią, dziś nie żyje. Pan wie co się stało?

Reklama

Borys Budka: - Bardzo smutna wiadomość do nas dotarła. Ja współczuję rodzinie pani wiceminister i tyle w tym temacie.

Ale uważa pan, że gdzieś popełniono błąd? Nie zwrócił pan uwagi na jakieś niepokojące sygnały, które docierały na temat pani Moniki Zbrojewskiej?

- Miałem okazję pracować z nią przez ostatnie pół roku. Nie miałem większych zastrzeżeń do pracy pani wiceminister, natomiast nigdy nie informowała mnie o jakichkolwiek swoich prywatnych problemach. Być może gdyby to zrobiła, byłoby inaczej. Mnie jest bardzo przykro, jako człowiekowi i współczuję rodzinie.

Pan ją odwołał - to wiadomo dlaczego, dlatego że została złapana za kierowanie samochodem po alkoholu, ale zdaje się, że mieliśmy tutaj do czynienia z jakimś poważniejszym problemem.

- Nic mi na ten temat nie wiadomo, natomiast moja reakcja była oczywista. Nie ma znaczenia, z jakiego powodu człowiek wsiada za kierownicę pod wpływem alkoholu. Czy jest to szary obywatel, przepraszam za określenie, czy jest to minister - reakcja powinna być taka sama, czyli natychmiastowe wyciągnięcie konsekwencji i taka decyzja musiała zostać podjęta. Później próbowaliśmy się skontaktować, rozmawiać z panią wiceminister. Nie było to możliwe.

Nie widział pan przez ostatnie miesiące niczego niepokojącego w jej zachowaniach? Bo były jakieś sygnały o tym, że tam się dzieje coś złego.

- W kontaktach ze mną nie było żadnych niepokojących sygnałów. Pracowała w sposób normalny. Merytorycznie w dwóch rzeczach nie zgodziłem się z nią, ale to były czysto merytoryczne sprawy i one były rozstrzygane na poziomie resortowym, natomiast nie miałem żadnych kontaktów na stopie prywatnej z panią minister. Nie ja ją powoływałem. Uznałem, że do tej pory wypełniała obowiązki dobrze, dlatego nie widziałem powodów, żeby - przychodząc do resortu - odwoływać kogokolwiek z tego zajmowanego stanowiska.

Ciążyć będzie panu ta tragedia, panie ministrze?

- Zawsze będzie ciążyć tragedia, jeżeli umiera osoba, którą się znało, więc to oczywiste, natomiast chcę jasno podkreślić, że gdybym miał jeszcze raz podjąć decyzję w przypadku osoby, która zostaje złapana przez policję pod wpływem alkoholu w samochodzie, kierując pojazdem, to nie zawahałbym się z jej odwołaniem, bo to jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Natomiast jeżeli były jakieś problemy osobiste, to żałuję, że nie zwróciła się do mnie o jakąkolwiek pomoc. Widocznie nie szukała takiej pomocy.

Panie ministrze, na pytanie: "Kopacz czy Schetyna?" pan odpowiada: "Budka. Borys Budka"?

- Na pytanie, kto będzie szefem Platformy Obywatelskiej, odpowiedzą nasze koleżanki i nasi koledzy.

Ale pan zamierza Kopacz i Schetynie rzucić rękawicę.

- Zamierzam prezentować trzecią opcję. To niekoniecznie musi być moje nazwisko, ale chcę rozmawiać z moimi koleżankami, kolegami partyjnymi o tym, że w pierwszej kolejności musimy mówić o tym, jak ma wyglądać Platforma, a dopiero później o personaliach. Natomiast wracanie do takiego dwufrakcyjnego myślenia o Platformie Obywatelskiej jest bardzo złe, dlatego że - jak pokazuje historia - nie kończy się to dobrze. Należy wyciągnąć konsekwencje.

Ale pan jest z jakiej frakcji? Spółdzielców, frakcji baronów? Tam walczą kopaczyści ze schetynowcami - a Budka to kto?

- Kiedyś określono to frakcją pracujących. Nigdy nie byłem w żadnej frakcji, mam to szczęście, że byłem posłem pierwszej kadencji, nie było mi dane uczestniczyć w żadnych wewnętrznych bojach. Cieszę się, że miałem możliwość przez pół roku...

Czyli co: ich chce pan zapisać do frakcji bezrobotnych?

- ...przez pół roku pracować w rządzie pani premier Ewy Kopacz. Było to niewątpliwie duże wyróżnienie, że najpierw jako pani marszałek, a później jako pani premier dostrzegła moją pracę, dała mi szansę, bym mógł przez pół roku pracować w rządzie. Pewna era się kończy...

I tak się jej pan dzisiaj odwdzięcza.

- ...i jestem przekonany, że Platforma Obywatelska będzie miała najlepszego z możliwych przywódcę, ale będzie miała również zespół ludzi. Jestem przekonany, że osoba, która zaprezentuje ten zespół naszym koleżankom i kolegom, wygra wybory wewnątrzpartyjne. Mamy to szczęście, że jesteśmy bardzo demokratyczną partią i to członkowie zdecydują.

Ale skoro mówi pan, że pan to trzecia opcja czy trzecia droga, to rozumiem, że chce pan być Budką kompromisu, ale zarazem, że pan mówi: "Kopacz musi odejść".

- Ja uważam, że przede wszystkim musimy w tej chwili rozmawiać o wizji Platformy Obywatelskiej, o tym, jakie idee będziemy realizować jako opozycja, o jakich wyborców będziemy walczyć, natomiast nie możemy skupiać się na tym dawnym sporze, który teraz może odżyć pomiędzy różnymi frakcjami w Platformie Obywatelskiej. Jestem przekonany, że trzecia droga jest potrzebna.

W czym w takim razie jest pan lepszy od Ewy Kopacz i od Grzegorza Schetyny?

- Mówię o tym i zawsze będę podkreślał, że o tym, kto jest lepszy, decydują nasze wewnętrzne wybory, nasze koleżanki i koledzy. Jestem przekonany, że znaczna część członków Platformy Obywatelskiej nie chce po raz kolejny jakiejś wewnętrznej wojny. Jestem przekonany, że dobre zespołowe podejście do Platformy Obywatelskiej da świetne efekty. Tak Platforma Obywatelska była tworzona. Jesteśmy partią, jesteśmy ugrupowaniem, które powstawało na szczeblach samorządowych, na szczeblach powiatowych, miejskich i czas do tego wrócić.

A czy nie jest też tak, że ma pan poczucie, że Ewa Kopacz jednak się nie sprawdziła jako liderka?

- Jestem przekonany, że pani premier Ewa Kopacz zrobiła naprawdę bardzo wiele w kampanii wyborczej, natomiast te kwestie związane z tym, jakie błędy popełniliśmy - albo ten sztab ludzi, który z panią premier pracował - powinny być rozważone, ale u nas wewnętrznie, dlatego bardzo mi przykro, jeżeli moi koledzy czy koleżanki gdzieś tam na forach społecznościowych, w mediach społecznościowych czy w mediach tradycyjnych czynią sobie takie uszczypliwości. To nie jest miejsce... 

- My powinniśmy bardzo twardo rozmawiać, ale wewnątrz. Próba obciążania pani premier Ewy Kopacz całą winą za nasz wynik wyborczy jest oczywiście niesprawiedliwa, natomiast najgorsze co może być, to niedostrzeżenie tych błędów, bądź też udawanie, że nic się nie stało. I tu niestety ten zespół ludzi, którzy pracowali nad takim, a nie innym scenariuszem kampanii wyborczej popełnił takie, a nie inne błędy. Muszą się do tych błędów przyznać i muszą...

Ale ten zespół ludzi, czyli kto? Michał Kamiński? Marcin Kierwiński? Sławomir Nitras? O kim pan teraz mówi?

- O tym należy rozmawiać wewnątrz. Bardzo lubię moich kolegów i jestem przekonany, że oni też - niektórzy z nich - widzą te błędy. Natomiast w tej chwili zapewnianie, czy przekonywanie, że Platforma nie powinna nic zmieniać w tym, co było przez ostatni rok, jest błędem. Wszystkie dyskusje powinny być wewnątrz.

Brzmi pan jak człowiek, który chciałby powiedzieć: "Caryca dobra, ale bojarzy źli".

- Pozwoli pan redaktor i szanowni państwo, że będę cały czas trwał w tym przekonaniu, że tego typu dyskusje powinny być przeprowadzone wewnątrz ugrupowania, dlatego że nic tak nie niszczy ugrupowania jak spory wewnętrzne prowadzone wewnątrz. Platforma Obywatelska jest silną drużyną, najsilniejszą partią opozycyjną. Jestem przekonany, że potencjał zaufania 25 procent naszych wyborców - wyborców, którzy poszli głosować - to jest bardzo duży kapitał. Nie możemy pozwolić, żeby nasze wewnętrzne spory zmarnowały taki potencjał.

To na koniec panie ministrze - mówią, że akta palicie, a "Gazeta Polska" twierdzi, że to akta smoleńskie. Wie pan coś o tym?

- Ja też staram się śledzić gdzieś tam informacje medialne. Nic mi o tym nie wiadomo. Zdaję sobie sprawę, że teraz różne media będą różne teorie spiskowe snuły. Jeżeli ktoś ma jakieś informacje o nieprawidłowościach, powinien je jak najszybciej zgłaszać organom ścigania, natomiast nic mi o tym nie wiadomo, żeby takie działania miały miejsce.

Dowiedz się więcej na temat: borys budka | kontrwywiad RMF

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje