Reklama

Reklama

Abp Nycz o tym, co naprawdę istotne

Jak ksiądz porówna sobie różne nacje, Polaków na przykład z nacjami zachodniej Europy, to nie jest tak, że my się jednak mniej zatracamy w tym blichtrze okołoświątecznym niż inni?

Reklama

Tak, proszę pana. Nie chcę ubliżać żadnym innym nacjom czy umniejszać ich zwyczajów. Po pierwsze mamy kapitał historyczny, taki, który powinniśmy pielęgnować i trzymać. Z drugiej strony, myślę, że nie mamy się czego wstydzić, jeśli chodzi o przeżywanie tych świąt. Nie chciałbym być tutaj żadnym malkontentem. Uważam, że i tak i tak w większości naszych rodzin to jest dzień, który jest szczególny.

Przed nami bardzo poważna dyskusja o ustawie bioetycznej. Na ile zdaniem księdza arcybiskupa, Kościół powinien być takim cichym głosem duchowego doradztwa, a na ile powinien być jednak jednoznaczny i obecny w tej dyskusji?

Kościół powinien być w tej dyskusji na pewno obecny. Pierwszą obecnością Kościoła w tej dyskusji jest obecność przez świeckich publicystów, znawców tematu. Wreszcie przez świeckich katolików obecnych w polityce. W tym znaczeniu Kościół nie tylko ma prawo być obecny w tej dyskusji. Musi być obecny. Natomiast Kościół nauczający, czyli biskupi, księża, łącznie z dokumentami najwyższej rangi typu Stolicy Apostolskiej zawsze musi stać na płaszczyźnie tego światła, które Kościół ma obowiązek dawać dla ludzkich sumień.

Kościół powinien grozić i napominać czy raczej doradzać i podpowiadać rozwiązania?

Nie jest zadaniem Kościoła grozić i nie jest zadaniem Kościoła w zły sposób napominać. Choć "napominać w porę i nie w porę", to pawłowe słowa, które warto przypomnieć w tym roku św. Pawła, zawsze jest obowiązkiem Kościoła. Z tym, że czym innym jest napominać i przestrzegać. Być profetycznym i w znaczeniu głoszenia nauki stanowczej i w znaczeniu głoszenia nauki, która będzie obowiązywać zawsze i w przyszłości też. Oby się nie stało, a pewnie się stanie, tak, że za 30 lat ktoś powie w kwestii inżynierii genetycznej, w kwestii próby klonowania ludzi i tak dalej, a był ktoś kto przestrzegał tylko nie posłuchaliśmy.

Czy polityk-katolik może poprzeć ustawę, która dopuszcza zapłodnienie in vitro?

Pod pewnymi warunkami może poprzeć. Te warunki, żeby nie wchodzić z tym tematem trudnym i ważnym skądinąd w okres Wigilii, w którą rozmawiamy, to powiem tak, że te warunki zostały jasno opisane przy zachowaniu zasad, gdzie nie ma miejsca na kompromis w oświadczeniu naszej komisji bioetycznej.

Dowiedz się więcej na temat: arcybiskup | ksiądz | święta | Nie | Kazimierz | tych | Kościół | świat | nycz | zapłodnienie in vitro

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne