Reklama

Reklama

Wielkopolska: Wataha wilków coraz odważniejsza. Okoliczni mieszkańcy mają dość

Wataha wilków, które żyją w lasach pod Poznaniem, rozrosła się. Doszło do dwóch ataków na domowe psy. Okoliczni mieszkańcy domagają się przeniesienia stada. Profesor Andrzej Bereszyński ocenia, że jest to nierealne, a RDOŚ pracuje nad oceną sytuacji. O sprawie czytamy w "Głosie Wielkopolski".

W okolicach Swarzędza wilki żyją już od co najmniej trzech lat. Na początku 2019 roku fotopułapka nagrała kilka osobników, co potwierdziło wcześniejsze doniesienia na ten temat.

Reklama

Wataha rozrosła się jednak do siedmiu osobników. Według mieszkańców wilki coraz częściej zbliżają się do gospodarstw i rzadziej reagują na obecność ludzi. 

Ataki na zwierzęta domowe

W listopadzie tydzień po tygodniu wilki zaatakowały dwa psy. 

- Znajomi wyszli na spacer ze swoim psem, który był traktowany jak domownik. To stało się około 200 metrów od domu. Był puszczony luzem, bez smyczy. Nagle z pola wyskoczyły dwa wilki i go zaatakowały. Cała akcja rozegrała się na ich oczach. Po psie nie ma śladu - opisuje Katarzyna Sobczak, mieszkanka Garbów w rozmowie z dziennikiem.

Ostrzeżenie

Na zgłoszenia zareagowała już straż miejska w specjalnym komunikacie: "W związku z potwierdzonymi przypadkami nietypowego zachowania watahy wilków, która od dłuższego czasu bytuje na terenach leśnych naszej gminy, lasów komunalnych Miasta Poznania oraz przyległych gmin, prosimy o zachowanie ostrożności, nie puszczanie psów luzem, zwłaszcza na terenach przylegających do pól i lasów. Pamiętajmy, że wilki często traktują psy jak konkurentów do terytorium i pokarmu" - informuje Straż Miejska w Swarzędzu, która powiadomiła już o sprawie Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, organ uprawniony do podjęcia działań w tym zakresie. 

RDOŚ pracuje nad oceną sytuacji. - Na pewno w tym miejscu zamontowane zostaną fotopułapki - mówi rzecznik prasowy Jacek Przygodzki.

Przeniesienie trudne lub niemożliwe

- Nawet, jeśli udałoby się złapać te wilki i mielibyśmy je przenieść w jakieś inne miejsce, to wejdziemy z pewnością na terytorium innych wilków albo na obszar, który nie będzie im odpowiadał - wyjaśnia prof. Andrzej Bereszyński, znawca wilków, emerytowany pracownik Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, w rozmowie z "Głosem Wielkopolski". 

Zdaniem specjalistów wilki należy zostawić w spokoju, a na pewno ich nie dokarmiać.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne