Reklama

Reklama

To nie były przelewki

Chwilami nieprzejezdna ul. Lipowa, ludzie uwięzieni w swoich mieszkaniach, korki i nerwy - tak wyglądało sobotnie południe w centrum miasta, gdzie na długości 1,5 metra pękła rura wodociągowa.

Szacuje się, że na jezdnię wylało się ok. 100 metrów sześciennych wody, która mogła doprowadzić nawet do zapadnięcia się jezdni.

Reklama

Prawdopodobnie w samo południe pękła rura doprowadzająca bieżącą wodę do mieszkań spółdzielczych przy ul. Lipowej i okolicznych domów. Z chodnika natychmiast zaczęła wybijać się woda, a kilka minut później chodnik i jezdnia do skrzyżowania z ul. Kcyńską były już pod wodą. Nim robotnicy odcięli jej dopływ minęło kilkadziesiąt minut, jeszcze dłużej trwało wypompowywanie, aby zlokalizować miejsce awarii.

Dopiero po południu okazało się, że dwa metry pod ziemią pękła rura o średnicy 250 mm. Mieszkańcy ul. Lipowej, którzy obserwowali całą sytuację narzekali na opieszałość pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, którzy naprawiali rurę.

- Już 40 minut mija, ulica, chodniki pod wodą, za próg się wlewa, policja kieruje ruchem, a wodociągi gdzie są?! To skandal! - mieszkańcy nie kryli oburzenia. Jak wyjaśnia Stanisław Ziółkowski, prezes zarządu MPWiK, interwencja została podjęta natychmiast po zgłoszeniu.

- Procedura przy tego typu awariach nie jest taka prosta, jak się wydaje, to nie jest zakręcenie jednego małego kurka. Pracownicy wodociągów musieli zamknąć pięć zasuw znacznie oddalonych jedna od drugiej.

Wymiana uszkodzonego odcinka wykonana została w możliwie najkrótszym czasie z uwagi na jej skutki dla mieszkańców okolicznych kilku domów położonych przy ul. Lipowej - zapewnia szef wodociągów.

Na sześć minut wyłączono nawet stację i całe miasto nie miało bieżącej wody, ul. Lipowa i okolice do normalności wróciły dopiero ok. godz. 21.00, gdy wymieniono pęknięty odcinek 30-letniej rury.

Mimo poważnie wyglądającej awarii udało się uniknąć większych strat. Jak przyznaje S. Ziółkowski, mogło dojść nawet do osunięcia się dużego fragmentu jezdni. Cała sytuacja jest kolejnym ostrzeżeniem, że wągrowiecka sieć wodociągowa ma już swoje lata. Tylko w tym roku wodociągi odnotowały 14 poważnych awarii, a za najbardziej problematyczny odcinek ponad 120 kilometrowej sieci rur i przyłączy uważa się okolice Berdychowa.

BARBARA WICHER

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy