Reklama

Reklama

Światowa prapremiera w Nowym

Poznań stał się stolicą światowego teatru za sprawą prapremiery spektaklu "Arka Noego. Nowy koniec Europy" w Teatrze Nowym. Powstał on dzięki współpracy teatrów z Polski, Austrii, Niemiec, Włoch, Izraela, Indii i Kosowa.

Pełna sala, gasną światła. Rozsuwa się kurtyna, a na scenie stoją cztery osobliwe kobiece postacie, śpiewające pieśń w czterech różnych językach. Cały spektakl rozgrywa się w niby zwyczajnym pokoju - ciemne ściany, sufit i podłoga, kilka krzeseł, dwie stare drewniane szafy, metalowe łóżko.

Reklama

Ale ta zwyczajność jest pozorna, bo nagle okazuje się, że pościel na łóżku jest cała w krwi, a na scenę wjeżdża stół operacyjny. Pokój ma też kilka wejść, którymi co chwila wchodzą i jeszcze szybciej wychodzą różne postaci. Cóż to za istoty?

Jest ich kilkanaście, a wśród nich Osły, młodziutka Panna Młoda, Niczyja Ukochana, bracia Rewers i Avers... Poruszają się na scenie w takt rytmicznej muzyki, wypowiadają - w którymś z sześciu języków - swoje przejmujące kwestie i uciekają, by znów pojawić się na scenie za jakiś czas.

Właśnie, muzyka... Kto mógł ją napisać, jeśli nie Satanowski? Dźwięk odgrywa bardzo ważną rolę w tym przedstawieniu. Jest dopełnieniem ruchu i słów postaci, które widzimy na scenie i których słów często nie rozumiemy - trzeba wówczas polegać na przekazie emocjonalnym i właśnie na muzyce. Przez większą część spektaklu słyszymy wyraźny, mocny rytm, a gdy mocny rytm ustaje, postacie uspokajają się, muzyka staje się łagodniejsza, choć nie mniej niepokojąca.

Aktorzy często wypowiadają swoje kwestie w stronę publiczności, jakby próbowali wejść z nią w dialog. Pomysł może i przyjemny, ale zupełnie niemożliwy do zrealizowania w teatrze z tego typu sceną, gdzie widz może aktorowi odpowiedzieć jedynie klaszcząc lub ziewając.

Naszą pracę nad spektaklem "Arka Noego. Nowy koniec Europy" konstruujemy na idei spotkania i konfrontacji, na poczuciu powołania teatru do niesienia orędzia o porozumieniu, o wzajemnym budowaniu - tak mówi o swoim spektaklu Wiśniewski. Czy to się udało? Postaci rzadko rozmawiają ze sobą.

Częściej po prostu funkcjonują obok siebie na scenie - szepczą, krzyczą, płaczą, śpiewają. Na pewno piękna jest idea współpracy tylu różnych narodowości nad jednym spektaklem. Chwalebna jest też misja tego przedstawienia, którą zdaje się być przypomnienie o najważniejszych europejskich wartościach i ostrzeżenie przed upadkiem Zachodniej Cywilizacji. Strona formalna jest bez zarzutów - spektakl jest świetnie zagrany i świetnie dograne są wszystkie jego elementy, co doceniła publiczność długimi owacjami na stojąco.

Wrześniowe poznańskie przedstawienia to jedyne w Polsce - później "Arka Noego" rusza w świat.

Paulina Zawadzka, red

Wiadomość pochodzi z portalu Tutej.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne