Reklama

Reklama

Radna PiS obawia się o swoje życie w związku z groźbami

"Obawiam się o swoje zdrowie i życie. Mam nadzieję, że nie mamy w Kaliszu do czynienia z mafią śmieciową, która jest bardzo groźna. Czuję się zagrożona" – powiedziała na wtorkowej konferencji prasowej w Kaliszu radna PiS Agnieszka Konieczna.

Poseł PiS Piotr Kaleta zorganizował w wtorek w Kaliszu konferencję prasową, któremu towarzyszyli radni klubu Prawa i Sprawiedliwości Agnieszka Konieczna i Roman Piotrowski.

Reklama

Tematem przewodnim był prezydencki projekt uchwały w sprawie podwyższenia opłat za odbiór śmieci w Kaliszu z 23 zł na 29 zł za odpady segregowane, który nie przeszedł na lipcowej sesji rady miasta.

Wówczas 11 radnych zagłosowało za uchwałą, 11 było przeciwnych, a radna Agnieszka Konieczna wstrzymała się od głosu. Remis spowodował, że uchwała dotycząca podwyżki nie przeszła. "Na poprzedniej sesji wstrzymałam się od głosowania w sprawie uchwały śmieciowej, ponieważ miałam wątpliwości. Zadałam pytanie, jakie możemy dać mieszkańcom miasta gwarancje, że nie będzie kolejnych podwyżek. Nie uzyskałam odpowiedzi na to pytanie" - powiedziała.

"Obawiam się o swoje zdrowie i życie"

Radna wystąpiła z wnioskiem o udostępnienie jej dokumentów, zawartych pomiędzy miastem a firmami sprzątającymi.

"Kilkukrotnie prosiłam naczelnika a z interpelacją zwróciłam się do prezydenta. Otrzymałam lakoniczną odpowiedź bez żadnych dokumentów" - dodała radna Agnieszka Konieczna.

Po decyzji ws. głosowania radna otrzymała groźby karalne. "Obawiam się o swoje zdrowie i życie. Mam nadzieję, że nie mamy do czynienia z mafią śmieciową, która jest bardzo groźna. Czuję się zagrożona" - oświadczyła Konieczna.

Na razie - jak powiedziała - nie podejmuje żadnych kroków. Dodała: "muszę w spokoju rozważyć, co z tym zrobić".

Poseł Piotr Kaleta: Niepokojące informacje 

Zdaniem posła Piotra Kalety sprawa podwyżki opłat za śmieci budzi w Kaliszu wiele niepokojów i kontrowersji.

"Po pierwsze proponowana skala podwyżek jest bardzo wysoka. Nie mamy przeprowadzonej odpowiedniej kalkulacji i dokumentów, które pozwoliłyby nam na sprawdzenie, czy podwyżka w takim charakterze powinna się odbyć" - powiedział poseł PiS.

Dodał: "dochodzą do nas bardzo niepokojące informacje dotyczące braku jawności i transparentności".

Dlatego w poniedziałek poseł Piotr Kaleta wystąpił do prezydenta z wnioskiem o udostępnienie dokumentów związanych z odbiorem śmieci.

"Dziwi fakt, że to jest informacja, która powinna być powszechnie dostępna i umieszczona w Biuletynie Informacji Publicznej. Niestety jej tam nie ma" - zauważył Piotr Kaleta.

Prezydent miasta: Pieniędzy brakuje

Podczas porannego briefingu prezydent Krystian Kinastowski także odniósł się do sprawy podwyższenia opłat za śmieci.

"System gospodarki odpadami w Kaliszu kosztuje tyle, ile kosztuje i my dopiero w grudniu czy w styczniu będziemy mieli wszystkie faktury i będziemy wiedzieli, ile ten system kosztował. Zgodnie z ustawą i z przepisami mieszkańcy będą musieli zapłacić. Czy to będzie metoda od osoby, czy od wody, czy od metra kwadratowego - żadna z nich nie jest idealna, jedne są bardziej skuteczne, drugie mniej" - powiedział prezydent.

Poinformował, że "w tej chwili pieniędzy w systemie brakuje i będzie trzeba podnieść ceny. Ja jestem za tym, żeby za śmieci w Kaliszu płacić jak najmniej. Jednak ceny usług poszły w górę a śmieci jest produkowanych coraz więcej. Trzeba produkować mniej śmieci, wtedy będą mniej kosztowały" - oświadczył.

Sprawa planowanej podwyżki opłat za śmieci wróci na nadzwyczajnej sesji rady miasta, zwołanej na 12 sierpnia. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy