Reklama

Reklama

Piersi na drodze bezpieczeństwa

Te kształtne i jędrne budzą zachwyt. Przyciągają wzrok i kuszą. Ale gdy umieści się je na bilbordach stojących wzdłuż ulic, mogą powodować zagrożenie na drodze.

Konsekwencje mogą być gorsze w skutkach niż złość zazdrosnej partnerki. Czy biuściaste kobiety powinny zniknąć z plakatów reklamowych w Poznaniu?

Reklama

W Neaoplu we Włoszech na przydrożnym bilbordzie pojawiły się dwie wielkie piersi. Plakat reklamujący morskie podróże promem zajmuje powierzchnię 80 metrów kwadratowych! Włoscy kierowcy, znani z ognistego temperamentu, stale przystają na drodze by rzucić na nie wzrokiem. Z tego powodu w mieście powstają korki, wprost proporcjonalne do wielkości biustu bilbordowej modelki.

Piersi na plakatach reklamowych w Poznaniu są bardziej skromne, a kierowcy zdążyli się do ich widoku już przyzwyczaić.

- Wiem, gdzie wiszą plakaty z prawie nagimi pannami, ale nie robią na mnie wrażenia. Czasem zerknę na jakiś bilbord, ale przy takim ruchu na drogach wolę skupić się na jeździe, żeby uniknąć stłuczki - mówi Maciej, kierowca z Podolan.

Może dlatego w Poznaniu plakaty nie wywołują korków ani stłuczek? - Ciężko powiedzieć czy wypadki na drogach są efektem oglądania przydrożnych plakatów reklamowych. Na pewno jest to element dekoncentrujący kierowców - twierdzi Ryszard Fonżychowski, prezes Stowarzyszenia na Rzecz Poprawy Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego "Droga i Bezpieczeństwo" z Poznania.

- W USA zbyt rozpraszające uwagę kierowców plakaty są usuwane - dodaje.

Kobiece piersi z poznańskich ulic na razie nie znikną. Seksapil doskonale się sprzedaje, o czym wiedzą producenci, nie tylko damskiej bielizny. Ponętne modelki kuszą, a dyskusji na temat ich złego wpływu na kierujących nie brakuje. - Pas drogowy to nie jest miejsce dla bilbordów, niezależnie od tego, co reklamują. Każdy produkt może w równym stopniu odciągać kierowców od sytuacji na drodze - dodaje Fonżychowski.

Plakaty reklamowe usytuowane wzdłuż ulic opiniowane są przez poznańską drogówkę. - Przepisy o ruchu drogowym jasno mówią jak powinien wyglądać bilbord. Nie może on rozpraszać uwagi kierowcy ani przysłaniać widoczności na drodze - mówi Józef Klimczewski, naczelnik Sekcji Ruchu Drogowego KMP w Poznaniu. - Policja pozytywnie opiniuje tylko takie plakaty, które nie stwarzają zagrożenia drogowego - dodaje.

"Tutej" sprawdził w jakich miejscach w Poznaniu wiszą "kuszące" plakaty z półnagimi paniami. Jak się okazuje umieszczono je nie tylko na przedmieściach, ale także w centrum. I tak na przykład plakat reklamujący popularny sklep odzieżowy wisi na jednej z kamienic przy al. Marcinkowskiego, tuż przy ruchliwym skrzyżowaniu dwóch często zatłoczonych ulic.

Inny umieszczono na budynku Domu Książki przy ul. Gwarnej, dokładnie przed oczami kierowców jadących w stronę Okrąglaka. Kierowcy jadący Świętym Marcinem też powinni skupić się na drodze, a nie rozglądać na boki. Jeśli bowiem zerkną w bok, na wysoki budynek tzw. Alfy, to ich uwagę może przyciągnąć ogromny baner z kobietą w skąpym kostiumie plażowym.

Wydaje się też, że ulubionym przez reklamodawców miejscem umieszczania bilbordów z ponętnymi ciałami kobiet są najbardziej ruchliwe skrzyżowania i ronda, na których kierowcy powinni mieć oczy "dookoła głowy" by nie spowodować kolizji czy wypadku.

Poznańska policja zapewnia jednak, że nie odnotowała dotychczas przypadku "zdarzenia drogowego" spowodowanego zapatrzeniem się kierowcy w piękną panią z plakatu.

Skoro poznańscy kierowcy, w przeciwieństwie do włoskich, nie zwalniają przy "nagich" plakatach, to być może jest to zasługa pięknych polskich kobiet? Im bliżej lata poznanianki chętniej odsłaniają swoje dekolty, skutecznie odciągając uwagę mężczyzn od "materii nieożywionej".

Autor: Elwira Trzcielińska

Wiadomość pochodzi z portalu Tutej.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje