Reklama

Reklama

Chodzież: O krok od tragedii. Karetka utknęła między szlabanami

Karetka między szlabanami i nadjeżdżający pociąg, który z dużą prędkością mija w niebezpiecznej odległości pojazd. W wypadku nikt nie został poszkodowany, a kierowca ambulansu został ukarany przez policję, która natknęła się na nagranie na jednym z portali społecznościowych.

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w niedzielę 16 maja. W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, na którym widać karetkę za opuszczonymi zaporami. Pojazd ustawił się równolegle do torów, by uniknąć zderzenia z nadjeżdżającym z dużą prędkością pociągiem. 

Mandat i punkty karne

Sprawę incydentu zbadała policja, która natknęła się na nagranie w sieci. Jak mówi w rozmowie z Interią mł. asp. Dariusz Szęfel z KPP w Chodzieży, funkcjonariusze podjęli czynności, by wyjaśnić okoliczności zdarzenia oraz ustalić kierowcę karetki. Okazało się, że ambulans jechał na sygnale, wezwany do zasłabnięcia pacjenta. Kierowca nie zdążył jednak zjechać z  torowiska przed opuszczeniem szlabanów.  

Reklama

By uniknąć zderzenia ze zbliżającym się pociągiem, ustawił się równolegle do torów. - W zdarzeniu nikt nie ucierpiał - powiedział mł. asp. Szęfel. Kierowca karetki został ukarany na podstawie art. 86 Kodeksu wykroczeń - dostał 500-złotowy mandat oraz sześć punktów karnych. 

Tragedia w Puszczykowie

Do głośnego wypadku na przejeździe kolejowym z udziałem karetki doszło w podpoznańskim Puszczykowie na początku kwietnia 2019 roku. W pojazd, który utknął na torach między opuszczonymi rogatkami, uderzył pociąg. Zginął 30-letni lekarz i 42-letni ratownik medyczny. Kierowca z poważnymi obrażeniami trafił do szpitala.

Prokuratura oskarżyła kierowcę karetki Sebastiana S. o nieumyślne spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym, w wyniku której śmierć poniosły dwie osoby. Czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia.

Proces mężczyzny ruszył w październiku ub. roku. Prokuratura w mowie końcowej wniosła o wymierzenie oskarżonemu kary czterech lat pozbawienia wolności oraz nałożenie na niego przez sąd zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres sześciu lat. Prokuratura wniosła także o zasądzenie nawiązek na rzecz obu oskarżycielek posiłkowych po 50 tys. zł dla każdej z nich.

Pełnomocnicy oskarżycielek posiłkowych wnosili z kolei o najwyższy wymiar kary, czyli 8 lat pozbawienia wolności oraz o nałożenie na oskarżonego wieloletniego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Obrońca oskarżonego podkreślał z kolei, że Sebastian S. codziennie od momentu wypadku przeżywa tę tragedię. Wniósł o sprawiedliwy wyrok. O to samo w ostatnim słowie prosił sąd Sebastian S. Poznański sąd wyda wyrok w tej sprawie 25 maja.




Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy