Chcieli "skontrolować" biuro Ukrainki. Akcja policji w Poznaniu
W związku z incydentem na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu policjanci zatrzymali dwie osoby - przekazał szef MSWiA Marcin Kierwiński. Sprawa dotyczy mężczyzn, którzy chcieli w sposób nieuprawniony wejść do biura prowadzonego przez obywatelkę Ukrainy, żeby "skontrolować", czy nie ma w nim przedmiotów wskazujących na gloryfikację Stepana Bandery.

W skrócie
- Policja zatrzymała dwóch mężczyzn po tym, jak chcieli "skontrolować" biuro prowadzone przez obywatelkę Ukrainy na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu.
- Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji podkreśliło brak tolerancji dla podobnych incydentów.
- Postępowanie prowadzone jest w kierunku pomówienia oraz publikacji nagrania mogącego narazić kobietę na utratę zaufania.
- Zatrzymanym grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Marcin Kierwiński we wpisie na platformie X podkreślił, że "nie ma zgody na nienawiść i agresję", a policja w takich przypadkach będzie reagować w sposób zdecydowany.
Incydent w Poznaniu. Jest reakcja MSWiA
Karolina Gałecka, rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji przekazała, że w związku ze sprawą funkcjonariusze prowadzą intensywne czynności i pozostają w kontakcie z prokuraturą.
"Stanowczo podkreślamy, że nie ma przyzwolenia na hejt, mowę nienawiści ani zachowania motywowane narodowościowo. Każdy człowiek bez względu na narodowość, pochodzenie czy religię zasługuje na szacunek i równe traktowanie" - napisała.
Dodała, że minister Marcin Kierwiński już rano w programie "Graffiti" w Polsat News zapowiadał stanowcze działania w tej sprawie.
Chcieli wejść do biura Ukrainki. "Czy nie wspieracie państwo Stepana Bandery?"
Incydent na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu dotyczy wizyty dwóch mężczyzn, którzy domagali się wejścia do jednego z pomieszczeń w budynku uczelni, w którym znajduje się biuro prowadzone przez obywatelkę Ukrainy.
- Chcielibyśmy zobaczyć, czy nie wspieracie państwo Stepana Bandery - powiedzieli mężczyźni, którzy chcieli sprawdzić, co znajduje się w pomieszczeniu.
Nagranie z zajścia umieszczone zostało w sieci. Mężczyźni tłumaczyli też, że chcą "skontrolować" biuro, bo "Ukraina jest wrogo nastawiona do Polski". Kobieta na to nie pozwoliła. Powiedziała, że legalnie prowadzi działalność i szanuje Polaków.
Działania policji i prokuratury
Do zajścia doszło w piątek, a kobieta zgłosiła sprawę na policję we wtorek.
- Zabezpieczyliśmy materiały w wersji elektronicznej. Kobieta jest przesłuchiwana, uzupełniamy informacje i będziemy konsultować się z prokuraturą, aby przeanalizować zachowanie osób widocznych na nagraniu pod kątem odpowiedzialności prawno-karnej - powiedział w rozmowie z "Głosem Wielkopolski" rzecznik prasowy KWP w Poznaniu mł. insp. Andrzej Borowiak.
Jak podano, postępowanie prowadzone jest w kierunku "pomówienia oraz opublikowania nagrania, które mogło poniżyć pokrzywdzoną w oczach opinii publicznej, a także narazić na utratę zaufania potrzebnego dla rodzaju prowadzonej działalności gospodarczej".
Zatrzymanym grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do jednego roku.
















