"Uratował mnie zmarły mąż". Francuzka miała uczestniczyć w tragicznej mszy w Normandii

WIDEO | Czwartek, 28 lipca 2016 (06:51)

Choć był na emeryturze, to czynnie uczestniczył w życiu parafii i pomagał proboszczowi. Zamordowany przez dżihadystów 86-letni ksiądz Jacques Hamel współpracował także z miejscowym imamem na rzecz dialogu międzywyznaniowego. 16 lat temu kierowana przez niego parafia przekazała społeczności muzułmańskiej ziemię pod budowę meczetu.

Parafianie cenili sobie księdza. - Muszę powiedzieć, że to był wspaniały człowiek. Ale dlaczego musiał skończyć w taki sposób? Poza tym, on powinien być już na emeryturze, ale został, dla nas - mówi mieszkająca w sąsiedztwie kościoła Marie.

Tego dnia Marie miała uczestniczyć w mszy przewodzonej przez ks. Hamela. Uważa, że ocalił ją zmarły mąż, którego grób odwiedziła tuż przed planowaną wizytą w kościele. - Wracałam z cmentarza, chciałam iść na wtorkową mszę, ale byłam już spóźniona i nie poszłam. Widzicie? To mój mąż sprawił, że nie poszłam - mówi Marie.

Dżihadyści wtargnęli do kościoła w małym miasteczku w Normandii w czasie porannej mszy. Uzbrojeni w noże napastnicy brutalnie zabili księdza oraz ranili poważnie inną osobę. Wzięli wcześniej pięciu zakładników: księdza, dwie siostry zakonne oraz dwóch wiernych. Jednej zakonnicy udało się zbiec i zaalarmować policję. 86-letniemu proboszczowi, ks. Jacques'owi Hamelowi napastnicy poderżnęli gardło. Trzy kolejne osoby ranili, jedna walczy o życie.

Źródła zbliżone do śledztwa twierdzą, że krzyczeli "Allahu Akbar - Bóg jest wielki". Napastnicy zostali zastrzeleni, gdy wyszli na otoczony przez policję dziedziniec kościoła.

Do ataku przyznało się tzw. Państwo Islamskie.

(RUPTLY/x-news)
Najlepsze tematy