Reklama

Reklama

Zakopane: Pożyczyli kurtki rannemu turyście. Nie oddał ich, więc poszli na policję

Gdy wędrowali tatrzańskim szlakiem, zobaczyli mężczyznę spadającego z wysokości. Natychmiast mu pomogli, opatrując rany, jak i pożyczając dwie wartościowe kurtki do ogrzania się. Poszkodowany obiecał, że zostawi je w szpitalu, jednak tak nie zrobił. Sprawa trafiła na policję. - To dość niepokojący przypadek, dziwna sytuacja - przyznał Interii asp. sztab. Roman Wieczorek.

Turyści, którzy w zeszły wtorek szli szlakiem przez Pustą Dolinkę, zobaczyli mężczyznę spadającego z Koziej Przełęczy. Podbiegli mu pomóc. Okazało się, że jest mocno poturbowany i przemoczony.

Świadkowie wypadku opiekowali się poszkodowanym do momentu, aż na miejscu zjawili się ratownicy TOPR. Opatrzyli też jego rany i dali dwie kurtki, by mógł się ogrzać - przekazała policja w Zakopanem.

Policja: Do takich sytuacji dochodzi rzadko

Turyści umówili się z mężczyzną, że pożyczone ubrania, warte w sumie około 1,5 tys. zł, pozostawi w zakopiańskim szpitalu. Tak się jednak nie stało. Ponadto uratowany nie odbiera telefonu.
Właściciel kurtek zgłosił się na policję i złożył oficjalne zawiadomienie o przestępstwie. 

Reklama

- To dość niepokojący przypadek. Turyści współpracują ze sobą na szlakach, pozdrawiają się, w razie potrzeby niosą pomoc, a tu nagle taka dość dziwna, niezręczna sytuacja - powiedział Interii asp. sztab. Roman Wieczorek z zakopiańskiej Komendy Powiatowej Policji.

Jak dodał, podobne przypadki są rzadko spotykane. Funkcjonariusze pracują nad sprawą i próbują ustalić, gdzie znajdują się "pożyczone" kurtki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy