Reklama

Reklama

Wypadek autokaru z dziećmi. Kierowca usłyszał zarzuty

​Kierowca autokaru z dziećmi, który w czwartek wpadł do rowu w Romanowie koło Częstochowy, usłyszał dziś zarzuty. Mężczyzna tuż po opuszczeniu szpitala został przewieziony do prokuratury i przesłuchany. Po wypadku do szpitala trafiło 49 osób.

- Przedstawiono mu zarzut nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, która zagrażała życiu i zdrowiu pasażerów pojazdu - poinformował prokurator Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. Rafał K. nie zachował wymaganej ostrożności i nie dostosował prędkości do warunków drogowych. Po przesłuchaniu śledczy postanowił go zatrzymać. 

Reklama

Prokurator Tomasz Ozimek dodał, że w dalszym ciągu prowadzone jest dochodzenie w sprawie wyjaśnienia przyczyn tego wypadku. Śledczy czekają m.in. na kompleksową opinię biegłego do spraw wypadków drogowych. Będą przesłuchiwani kolejni świadkowie, zostaną przeprowadzone szczegółowe badania stanu technicznego autokaru. Kontrola obejmie też dokumenty rejestracji pojazdu. 

36-letni kierowca autokaru nie przyznaje się do winy i odmówił złożenia wyjaśnień. Grozi mu nawet pięć lat więzienia, jednak to może jeszcze się zmienić. Jeśli biegli lekarze wydadzą prokuraturze opinię, że pasażerowie autokaru odnieśli "ciężkie" obrażenia - mężczyźnie grozić będzie 12 lat pozbawienia wolności.

Do wypadku doszło w czwartek po południu. Do szpitali trafiło 49 osób, które były w autobusie.

Autokarem jechało 44 dzieci w wieku od 9 do 14 lat ze szkoły podstawowej nr 9 w Piekarach Śląskich i ich opiekunowie. Wracali do domów z zielonej szkoły w Łebie.



 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje