Reklama

Reklama

Wielkie wydarzenie w zoo w Poznaniu

Po śmierci słonicy Lindy do poznańskiego zoo dostarczone zostaną trzy nowe słonie afrykańskie. Trzy słonice przyjadą do Poznania z Duisburgu w Niemczech, wszyscy liczą na przełomowe wydarzenie - pierwsze w dziejach narodziny słonia afrykańskiego w Polsce. Najpierw ogrody muszą się jednak wymienić... odchodami.

Gdyby udało się słonie rozmnożyć, byłoby to ogromny sukces, który może pozwoliłby zapomnieć na moment o tragicznej śmierci słonicy Lindy. Bardzo lubiane zwierzę z poznańskiego zoo zachorowało nagle. Lindy nie udało się uratować, zmarła w nocy z 2 na 3 lutego. To było bardzo smutne wydarzenie, które wstrząsnęło Poznaniem. Wielu jego mieszkańców i innych gości ogrodu zoologicznego przychodziło oglądać słonicę w nowoczesnej słoniarni zoo.

W poniedziałek miasto Poznań i ogród zoologiczny otworzyły nowe budynki wybiegów dla żyraf i nosorożców, a przy tej okazji ogłosili, że do zoo jesienią przyjadą trzy nowe słonie. To młode słonice afrykańskie z Niemiec. Mają wzbogacić stadko mieszkające w Poznaniu, a w perspektywie - może doprowadzić do przełomowego w dziejach Polski wydarzenia, czyli narodzin pierwszego w naszym kraju słonia afrykańskiego.

Do tej pory w polskich ogrodach zoologicznych urodził się tylko jeden słoń - Tuzinka. To legendarna słonica indyjska, która przyszła na świat w warszawskim zoo w 1937 roku. Ani ona, ani jej rodzice, nie przeżyli wojny. Matka zginęła podczas niemieckich nalotów we wrześniu 1939 roku, ojciec został zastrzelony podczas powstania warszawskiego, by nie wydostał się na wolność, a sama Tuzinka zginęła po wywiezieniu do Niemiec w 1944 roku.

Teraz zoo w Poznaniu liczy na potomstwo słoni afrykańskich, a ojcem mógłby być samiec Ninio. - Włączamy się do ratowania słoni afrykańskich, które na naszych oczach przestają istnieć - mówi Ewa Zgrabczyńska, dyrektorka poznańskiego zoo. - Zanim jednak słonice przyjadą, musimy wymienić się z Duisburgiem odchodami. Słonie bowiem zapamiętują swoje zapachy i te odchody będa temu służyć.

Ninio jest bodaj najsłynniejszym słoniem w Polsce. Rozsławiła go w 2009 roku interpelacja poznańskiego radnego Michałą Grzesia z PiS, który na forum rady miasta pytał o orientację seksualną Ninio. Ponieważ interesował się on osobnikami męskimi, pytał czy słoń aby nie jest gejem.

Reklama

- Nie po to wydawaliśmy 37 mln zł na największą w Europie słoniarnię, aby mieszkał w niej słoń gej. Mieliśmy mieć stado słoni, a skoro Ninio woli kolegów od koleżanek, to w jaki sposób spłodzi potomstwo? - mówił wtedy radny Grześ.

Zoologowie tłumaczyli, że takie quasi-seksualne zainteresowanie osobnikami własnej płci jest normalne u bardzo młodych słoni i nie musi oznaczać u nich homoseksualizmu, chociaż te zwierzęta praktykują kontakty homoseksualne bardzo często. Z badań wynika, że 40 procent słoni ma do czynienia z miłością homoseksualną, przy czym u tych ssaków przybiera ona formę stymulowania i pobudzania przed aktem płciowym z osobnikiem odmiennej płci. 

Ninio jeszcze dzieci nie ma, teraz będzie przygotowywany do roli ojca, o ile któraś ze słonic mu się spodoba.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje