Reklama

Reklama

RMF24: Mieszkaniec Szczecinka walczy z urzędnikami. Komiksem

Przedsiębiorca ze Szczecinka miał dość urzędniczej przepychanki, więc swoje "przygody" z administracją narysował i wydał komiks "W absurdzie prawa". Opowiada w nim historię remontu swojej kamienicy w centrum miasta.

W rolach głównych występują Miejski Konserwator Zabytków ze Szczecinka i Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Są też odniesienia do historii o Pinokiu (w tej roli inspektor budowlany) i Don Kichocie. Wszystko własnoręcznie wykonał pokrzywdzony przedsiębiorca. - Od dawna rysowałem, gdy zaczęły się problemy z urzędnikami, wykonałem kilka rysunków. Bardzo się spodobały znajomym, więc postanowiłem pójść za ciosem - powiedział reporterce RMF FM Henryk Gaszkowski. 

Reklama

Jak twierdzi, to przez decyzje urzędników remont kamienicy na roku Koszalińskiej i Zielonej utknął w miejscu.

Posąg gryfa przelał czarę goryczy

Zniszczony budynek i przyległą działkę pan Henryk kupił prawie 10 lat temu. Jedną kamienice odremontował, obok wybudował drugą, której nadał - w jego opinii - XIX-wieczny charakter. Na elewacji  pojawiły się płaskorzeźby, reliefy, kolumnady, wykusz i dwa atlasy podtrzymujące balkon nad wejściem do budynku.

Czarę konserwatorskiej goryczy przelał montaż na dachu odlanego z brązu posągu gryfa, trzymającego w szponach jesiotra. Wtedy to miejski konserwator zabytków ze Szczecinka wysłał na inwestora donos do nadzoru budowlanego. Twierdził w nim, że budynek jest wznoszony niezgodnie z pozwoleniem na budowę - i zaczęły się trwające od roku kontrole, kary, odwołania i procesy.

"Dlatego się wkurzyłem"

Choć górą jest przedsiębiorca, od roku nie może on dostać pozwolenia na użytkowanie budynku. Nie można w nim mieszkać, a ludzie się pytają, dlaczego stoi pusty. - Miałem nawet zainteresowanego inwestora, który chciał budynek wynająć - opowiada RMF FM  przedsiębiorca. Według swoich wyliczeń, stracił ponad 100 tysięcy złotych. - Dlatego się wkurzyłem - dodaje. 

We wstępie do komiksu napisał: "Wszyscy jesteśmy podporządkowani prawu społecznemu w życiu codziennym, a ono nakazuje być: niezwykle szlachetnym, prostolinijnym, sprawiedliwym, uczciwym i bez reszty oddanym tym wszystkim, którzy oczekują pomocy... Gdy jednak pozbawiony tych cech nieżyczliwy urzędnik wyda absurdalną, szkodliwą i złą decyzję powinien liczyć się ze skutkiem tego co wykonał. A każdy kto decyduje się na ocenę innego człowieka takiej samej ocenie podlega."

Wśród szczecineckich urzędników publikacja specjalnego zamieszania nie wywołała. - Nie widziałem komiksu, jeśli ktoś zdecydował się mnie uwiecznić, to chyba powinienem się cieszyć - mówi konserwator zabytków Paweł Połom. Dodaje, że sprawdzi, czy rysunki nie są obraźliwe i nie naruszają jego dobrego imienia. 

"Ten budynek nadaje się dla Gargamela"

Zapewnia, że w sprawie kamienicy pana Henryka działał zgodnie z prawem. - Po 10 latach dobrych studiów mogę powiedzieć, że się znam na architekturze. Ten budynek nadaje się dla Gargamela. Jeśli ktoś lubi architekturę XIX-wieczną, nie znaczy, że ma budować w tym stylu - dodaje.

- Mamy wolność słowa. Jeśli ktoś chce wydawać pieniądze na wydawanie takich "dzieł", to jego wybór - komentuje rzecznik burmistrza Szczecinka Tomasz Czuk. Jak mówi, egzemplarzy jest tylko 200, zasięg tej osobliwej formy protestu nie będzie więc zbyt wielki.

- 200 sztuk to początek - zapowiada jednak Henryk Gaszkowski. Wydane przez siebie komiksy sprzedaje po 25 złotych. Na razie zeszło 5 egzemplarzy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy