Reklama

Reklama

Przetrwała obóz pracy i bicie męża, dziś dostaje medal

Mieszkanie w śląskim "familoku". Dookoła dość ponura okolica, a tu kolorowo, radośnie, głośno od dziecięcego śmiechu. Choć jest ciasno, każdy ma swój kąt: 16-letni Nikodem, 8-letni Igor, o rok młodsza Emilia i 5-letni Borys. Joanna, która wychowuje ich samotnie, sama wybudowała ściany i pomalowała je na żywe kolory, żeby każde dziecko miało swój pokoik.

Zawsze marzyła o dużej i szczęśliwej rodzinie. Pierwsza część marzenia się spełniła, o drugą nadal walczy. Największym wyzwaniem jest utrzymanie domu i to, żeby dzieci codziennie zjadły ciepły posiłek.

Marzenia zamienione w koszmar


Pierwszy mąż Joanny odszedł. Została sama z małym dzieckiem, nie miała za co żyć. Z dnia na dzień postanowiła wyjechać do Włoch, żeby zarobić na przeżycie. Spakowała małą torbę, pożyczyła pieniądze na podróż i wyjechała w nieznane. Marzenia o lepszym życiu zamieniły się w koszmar. Trafiła do obozu pracy. Pracowała ponad siły, żeby spłacić zaciągnięte na wyjazd długi. Nie poddała się, bo widziała, że ma dla kogo żyć i pracować

Tam poznała drugiego męża. To małżeństwo miało być inne, lepsze. Było gorsze. Przemoc, awantury - mąż zaczął pić, bił ją i dzieci. Powiedziała "dość", odeszła. Joanna nie straciła swoich marzeń o dużej, szczęśliwej rodzinie. Sama takiej nigdy nie miała i mimo braku partnera, chce taką zapewnić swoim dzieciom.

Reklama

Najcenniejsza jest nadzieja

Wolontariusze SZLACHETNEJ PACZKI zapukali do jej drzwi niespodziewanie. Zainteresowali się losem rodziny i pomogli w trudnej sytuacji. - Prezenty od SZLACHETNEJ PACZKI bardzo się przydały, szczególnie jedzenie i ubrania dla dzieci - opowiada Joanna. - Ale najcenniejsza jest nadzieja i świadomość, że ktoś chciał nam bezinteresownie pomóc. Paczka dała mi nadzieję, że będzie lepiej.

SZLACHETNA PACZKA daje potrzebującym siłę do wygrania życia. KLIKNIJ i razem z nami walcz z biedą!

Sama biorę łopatę

- Trudno jest być samotną matką i utrzymać rodzinę - mówi Joanna. Mimo wszystko jest bardzo zaradną kobietą: wyremontowała mieszkanie, szyje i przerabia ubrania, które dostaje. Zorganizowała też podwórko, żeby dzieci miały gdzie się bawić. - Prosiłam sąsiadów o pomoc, bo też mają małe dzieci. Nikt się nie zainteresował, więc wzięłam łopatę i sama zaczęłam kopać dołki w ziemi pod opony i huśtawki. Udało się! - opowiada z dumą.

Żyją skromnie, ale szczęśliwie. - Potrafię cieszyć się z małych rzeczy i tego samego uczę moje dzieci - wyjaśnia Joanna. - Tłumaczę im, że nieważny jest nowy model telefonu. Ważne, że mamy siebie. Chcę ich wychować na dobrych ludzi, to dla mnie największe i najważniejsze wyzwanie.

Medal od Kamila Stocha

Za siłę i chęć walki Joanna i jej dzieci zostały nagrodzona przez Kamila Stocha i drużynę Eve-nement Team Medalem za Waleczność. Mistrzowie chcieli przekazać rodzinie, że wiara i wytrwałość, w końcu zaowocują wygraną.

Ty też możesz pomóc. SZLACHETNA PACZKA daje potrzebującym siłę do wygrania życia. KLIKNIJ i razem z nami walcz z biedą!

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje