Reklama

Reklama

Poznańscy gdańszczanie

W ostatnim meczu 27. kolejki II ligi Lechia pokonała na wyjeździe Wartę Poznań 2:1 (0:1). Trzy punkty i umocnienie na pozycji lidera zapewnili gdańszczanom piłkarze, którzy wcześniej wypromowali się w barwach... poznańskich klubów. Na przegraną pierwszą połowę dwoma golami odpowiedział Paweł Buzała.

Zapowiadając wyprawę biało-zielonych na ul. Bułgarską, gdzie wyjątkowo w roli gospodarza występowała Warta, przypominaliśmy poznańskie korzenie tercetu zawodników.

Reklama

Miklosik grał nawet w ekstraklasie w obu poznańskich klubach, a Buzała i Tomasz Midzierski debiutowali w barwach "Kolejorza" w I lidze. Trener Dariusz Kubicki odważnie wszystkich ich wstawił do "11" i nie zawiódł się. Choć nerwów, a nawet niekiedy zwątpienia w przerwie, nie brakowało, to trzy punkty przyjechały do Gdańska.

Lechia rozpoczęła odważnie. Szybko umiejętności Jakuba Szmatuły strzałem z dystansu sprawdził Łukasz Trałka. Jednak Warta nie tylko nie pozwoliła się zepchnąć do obrony, ale sama objęła prowadzenie.

Co prawda Paweł Kapsa wyjął z "okienka" piłkę po uderzeniu z wolnego Marcina Wojciechowskiego, ale minutę później nie miał najmniejszych szans. Prawą stroną przedarł się najbardziej znany piłkarz gospodarzy, Paweł Kaczorowski. Do dośrodkowania byłego reprezentanta Polski doszedł Tomasz Magdziarz i strzelił na 1:0.

W 10. minucie po raz pierwszy mocniej przypomniał się w Poznaniu "Miklos". Wychowanek... Warty idealnie wrzucił piłkę na głowę Macieja Rogalskiego. Lewoskrzydłowy dobrze strzelił, ale Szmatuła popisał się kapitalną interwencją.

W 34. minucie tylko wielki pech nie pozwolił wyrównać. Miklosik strzelił z wolnego w słupek, a próbujący wybić piłkę za boisko Maciej Truszczyński trafił w... poprzeczkę własnej bramki! Ostatecznie był jednak rożny, bo którym Buzała uderzał niecelnie z przewrotki. Przed przerwą strzelali groźnie Piotr Cetnarowicz, Robert Hirsz i Trałka, ale jeszcze lepszą okazję miał Grzegorz Wan. Całe szczęście, że napastnik miejscowych uderzył zbyt lekko i Kapsa spokojnie zapobiegł stracie drugiego gola.

W drugiej połowie Lechia od razu przystąpiła do szturmu na bramkę rywali, a głównym motorem napędowym był Miklosik. Po jego dośrodkowaniu dobrze główkował Cetnarowicz, ale minimalnie niecelnie.

W 52. minucie wreszcie Arek dopiął celu. Zaliczył asystę na 1:1. Jego dośrodkowanie z kornera, strzelając z najbliższej odległości na wyrównującego gola zamienił Buzała. Cztery minuty później Paweł znów zatrudnił bramkarza, ale Szmatuła złapał piłkę.

W 73. minucie bohaterem mógł zostać Artur Andruszczak. Rutynowany pomocnik po raz pierwszy w kwietniu zagrał w II lidze. I najwyraźniej zabrakło meczowego ogrania. W pojedynku sam na sam z bramkarzem, do którego wyprowadziło go podanie Buzały, "Andrut" strzelił niecelnie.

W 78. minucie kolejny pech. Trałka kropnął potężnie, ale piłka trafiła tylko w spojenie słupka z poprzeczką. Jednak tego dnia nie było fatum na Lechii. Buzała swoją rewelacyjną postawę zwieńczył solową akcją. Minął kilku rywali jak slalomowe tyczki i będąc sam na sam z bramkarzem, z zimną krwią posłał piłkę do siatki!

Pozostałe wyniki 27. kolejki: Arka Gdynia - ŁKS Łomża 4:0 (1:0), Śląsk Wrocław - Piast Gliwice 1:0 (0:0), Znicz Pruszków - Wisła Płock 3:1 (1:1), GKS Katowice - GKS Jastrzębie 0:0, Podbeskidzie Bielsko-Biała - Motor Lublin 3:0 (1:0), Kmita Zabierzów - Polonia Warszawa 0:1 (0:0), Stal Stalowa Wola - Tur Turek 1:0 (1:0), Pelikan Łowicz - Odra Opole 3:1 (1:0).

Bramki: Magdziarz 6 - Buzała 52, 82.

Warta: Szmatuła - Truszczyński, Jankowski, Najewski, Kaczorowski - Magdziarz, Wojciechowski, Piskuła (76 Ngamayama), Marcinkiewicz (85 Klatt) - Wan, Iwanicki (62 Pawlak).

Lechia: Kapsa - Piątek, Midzierski, Manuszewski, Kosznik - Hirsz (65 Andruszczak), Miklosik, Trałka, Rogalski - Buzała (90 Speichler), Cetnarowicz (76 Rybski).

Sędziował: Marciniak (Płock). Żółte kartki: Truszczyński, Jankowski (Warta), Miklosik, Manuszewski, Andruszczak (Lechia).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy