Reklama

Reklama

Oskarżona o dzieciobójstwo. Zamiast dożywocia, mogą grozić jej trzy lata

W Szczecinie trwa proces Anny R. z Goleniowa, która jest oskarżona o zabójstwo swojego dziecka tuż po narodzeniu w domu. W poniedziałek sąd podjął decyzję o wypuszczeniu jej z aresztu. Niewykluczone, że dojdzie też do zmiany kwalifikacji czynu i kobieta będzie odpowiadała nie za zabójstwo, a jedynie za nieudzielenie pomocy.

37-letnia mieszkanka Goleniowa przed sądem w Szczecinie odpowiada za zabójstwo dopiero co narodzonego dziecka. Wezwane 20 stycznia 2021 roku do mieszkania kobiety pogotowie ratunkowe zastało w łazience makabryczny widok. Na podłodze leżał martwy noworodek, z wnętrznościami na wierzchu. Na ciele dziewczynki odkryto też liczne rany kłute zadane ostrym narzędziem.

Jej matka od samego początku zaprzeczała, że to ona zabiła córeczkę. Jak czytamy na gs24.pl, lekarz "aby uchronić zwłoki przed rozpadem" do transportu musiał użyć miski. Sekcja nie dała odpowiedzi na pytanie o czas śmierci. Oskarżona tłumaczyła, że urodziła tuż przed przyjazdem karetki.

Reklama

Oskarżona nie wiedziała, co stało się z łożyskiem

Prokuratura ustaliła, że kobieta miała trzykrotnie zadać dziecku ciosy sześciocentymetrowym nożykiem w brzuch. Według śledczych obrażenia doprowadziły "do wytrzewienia i krwotoku", na skutek którego doszło do śmierci dziecka.

Zapytana o znalezione na ciele maleństwa obrażenia 37-latka przekonywała, że mogło do nich dojść podczas porodu na stojąco. Kobieta nie była w stanie wyjaśnić, dlaczego w mieszkaniu nie znaleziono łożyska oraz pępowiny. Matka oskarżonej zapewniała, że prawdopodobnie to ona wyrzuciła je podczas sprzątania łazienki. 

Zanim Anna R. trafiła do aresztu, minęło kilka tygodni. Sąd zdecydował o tym dopiero wówczas, gdy prokuratura była już w posiadaniu dowodów wskazujących na zabójstwo przy użyciu nożyczek bądź nożyka.

Śmierć noworodka w Goleniowie. Zwrot w sprawie o dzieciobójstwo

W poniedziałek nastąpił przełom w sprawie. Sąd Okręgowy w Szczecinie postanowił o wypuszczeniu oskarżonej z aresztu. Uzasadniał to brakiem obaw o próby utrudniania dalszego przebiegu procesu przez kobietę. Na razie 37-latka ma nałożony dozór policyjny.

Dodatkowo zajmująca się sprawą sędzia Grażyna Tucholska stwierdziła, że brana jest pod uwagę również zmiana kwalifikacji czynu z zabójstwa na nieudzielenie pomocy. W takim wypadku radykalnie zmieniłby się też wymiar kary - kobiecie zamiast dożywocia groziłyby jedynie trzy lata więzienia.

14 listopada przed szczecińskim sądem zeznawał m.in. konkubent oskarżonej, 38-letni Cezary O. Jest ojcem 9-latka z poprzedniego związku. Z Anną R. był od ponad trzech lat - informuje "Głos Szczeciński". Mimo to twierdzi, że nie wiedział o ciąży kobiety - podobnie jak reszta rodziny.

- Wezwałem taksówkę, bo Anna czuła się źle i mieliśmy jechać do szpitala. Gdy weszła na chwilę do toalety, zawołała mamę. Potem wszedłem ja i zauważyłem, że na podłodze leży dziecko, tak pod kątem. Był tam dziwny zapach i krew. Odwołałem taksówkę i wezwałem pogotowie - zeznawał w Sądzie Okręgowym w Szczecinie mężczyzna.

Termin kolejnej rozprawy sąd zaplanował na luty.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy