Reklama

Reklama

Nocny pociąg PKP Intercity "Karkonosze". Pasażerom trudno w nim zasnąć

Nocna podróż przy rażącym świetle, hałaśliwych komunikatach i na niewygodnym do spania fotelu - tak obecnie wygląda jazda pociągiem PKP Intercity "Karkonosze", który w blasku gwiazd przemierza całą Polskę. Narzekań pasażerów nie hamują "bonusy" takie jak WARS czy darmowe WiFi. Problematycznym połączeniem z Jeleniej Góry zajęło się Ministerstwo Infrastruktury, obiecując zmiany. To jednak niejedyny "kolejowy" kłopot, z którym mierzą się mieszkańcy Dolnego Śląska.

Nocny pociąg IC "Karkonosze" jeździ w obu kierunkach na trasie Białystok-Jelenia Góra, a podczas wakacji i ferii zimowych dociera także do Szklarskiej Poręby. Po drodze zatrzymuje się m.in. w Małkini, Warszawie, Koluszkach, Łodzi, Wrocławiu i Legnicy.

Do obsługi tego połączenia PKP Intercity wysyła skład typu Dart, produkowany przez bydgoską Pesę. To skład, którego wagony nie są podzielone na przedziały. Pasażerowie siedzą więc obok siebie we wspólnej przestrzeni, a do dyspozycji mają m.in. Wi-Fi, wagon restauracyjny, klimatyzację. 

Bezsenność w "Karkonoszach"

Mimo udogodnień część podróżnych nie jest zadowolona z przejazdów "Karkonoszami". Narzekają, że panujące na pokładzie warunki uniemożliwiają im przespanie nocy. Problem widzą także kolejarze.

Reklama

O tym pociągu mówił polsatnews.pl były konduktor Filip. - Lądujesz w Darcie, bez przedziałów, ale za to z oślepiającym oświetleniem i głośnymi komunikatami głosowymi. Nawet jeśli uda się zasnąć, to obudzi cię drużyna konduktorska, która ma w zwyczaju sprawdzać bilety po kilka razy w czasie biegu pociągu - opisał w połowie zeszłego roku.

Głos zabrali wówczas także pasażerowie-miłośnicy pociągów. Wysyłanie takiego składu na nocny kurs nazwali "nieporozumieniem". Do dziś niektórzy z nich ironicznie "przedrzeźniają" nazwę kłopotliwego na "Karkonoszach" modelu Pesy, określając go "Żartem". Zwracali uwagę, że w przedziałach można gasić światło, fotele są wygodniejsze i niekiedy wysuwane, a podróżuje się samemu lub w małej grupie - często osób nam znanych.

Na te zarzuty PKP Intercity odpowiadało, iż wysyłanie Darta na "Karkonosze" wynika chociażby z "obiegu", czyli listy połączeń obsługiwanych przez ten sam skład, a tym samym zapewnienia komfortowej jazdy w dzień. Tego typu przejścia pojazdów z połączenia na połączenie następują w całej sieci przewoźnika. Przykładowo pojazd wysyłany na "Wetlinę" z Zagórza do Krakowa wraca ze stolicy Małopolski jako "Bieszczady".

Teraz sprawą pociągu Białystok-Jelenia Góra zajęli się posłowie. W interpelacji do organizatora przewozów, czyli ministra infrastruktury, zapytali m.in., czy PKP Intercity nadal będzie obsługiwał go Dartem, czy może zastąpi go "tradycyjnym" składem wagonowym. Chcieli też dowiedzieć się, czy możliwa jest zmiana jego trasy tak, by obsługiwał Wałbrzych.

Wiceminister: Na "Karkonosze" wyjadą "zwykłe" wagony

Jak się okazało, w następnym rocznym rozkładzie jazdy, który zacznie obowiązywać w połowie grudnia, IC "Karkonosze" czeka mała rewolucja. - Planujemy zmianę taboru tego pociągu na skład wagonowy, w którego zestawieniu znaleźć ma się wagon sypialny - odpowiedział wiceminister infrastruktury Andrzej Bittel. 

Jak dodał, dokładny kształt rozpiski odjazdów 2021/2022 dopiero powstaje (sposób tworzenia kolejowych rozkładów jazdy opisaliśmy w "Tygodniku" Interii) i tego powodu na razie nie da się określić, czy w przyszłym roku "Karkonoszami" dojedziemy do Wałbrzycha.

Interpelację w sprawie "Karkonoszy" złożyli do resortu m.in. posłowie Katarzyna Ueberhan oraz Robert Obaz. Natomiast inni parlamentarzyści - wśród nich Grzegorz Schetyna, Tomasz Siemoniak i Izabela Katarzyna Mrzygłocka - dopytali ministerstwo o inne nocne połączenie z Jeleniej Góry.

W drugim przypadku politycy zajęli się pociągiem TLK "Rozewie", jeżdżącym z tego miasta do Gdyni Głównej. Jak zauważyli, jego kursowanie, podobnie jak dziennego składu TLK "Artus" na podobnej trasie, zostało ograniczone tylko do wakacji i ferii. 

"Tym samym region jeleniogórski i wałbrzyski, strategiczne pod względem gospodarczym, turystycznym oraz tranzytowym dla Dolnego Śląska oraz całej Polski, nie posiadają obecnie bezpośredniego połączenia kolejowego z Trójmiastem" - stwierdzili posłowie, przypominając, że "Rozewie" łączyło Jelenią Górę z Trójmiastem od niemal 70 lat i zapewniało dojazd również do szeregu innych miejscowości.

Resort zachęca, by się przesiadać

W przypadku tej interwencji odpowiedź również spłynęła od Andrzeja Bittela. Przekazał, że PKP Intercity zbadało, jak kształtuje się frekwencja na "Rozewiu". 

"Poza sezonem turystycznych z bezpośrednich relacji Jelenia Góra/Wałbrzych - Trójmiasto korzystało odpowiednio 7 osób, a w kierunku przeciwnym, tj. Trójmiasto - Jelenia Góra/Wałbrzych wynik był niemal identyczny i wynosił średnio 7,1 osoby" - stwierdził. 

Jak dodał wiceminister, gdy "Rozewie" nie wyjeżdża na szlaki, pasażerowie mogą przesiąść się we Wrocławiu, a by dotrzeć na tamtejszy dworzec, mają szansę skorzystać np. z oferty przewoźników regionalnych.

Bittel zauważył także, że "obecna oferta przewozowa dla Jeleniej Góry stanowi uzupełnienie całorocznych połączeń kolejowych dla tego miasta oraz zaspokojenie potrzeb transportowych mieszkańców tego regionu w okresie zwiększonego zapotrzebowania na przewozy kolejowe, w sezonie letnim i zimowym".

Następnie przypomniał, iż środki publiczne, z których finansowana jest państwowa kolej, należy "wydatkować racjonalnie". Ponadto, w jego opinii, resort oraz PKP Intercity starają się "optymalnie" kształtować przewozową ofertę. 

Wiktor Kazanecki

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy