Reklama

Reklama

Na olimpiadzie w Pekinie chcę wypaść jak najlepiej

Mrągowianin Patryk Piasecki, który wspólnie ze swoim załogantem Kacprem Ziemińskim wywalczył start w igrzyskach olimpijskich w Pekinie, wyleciał już do Chin.

Przypominamy, załoga będzie reprezentowała Polskę w klasie 470. Dwa dni przed wylotem Patryka udało nam się z nim porozmawiać.

Reklama

Już na pewno przywiązałeś się do myśli, że będziesz reprezentował Polskę na olimpiadzie. Duma Cię rozpiera?

Tak, jestem z tego dumny, choć towarzyszy mi także stres. Start w igrzyskach olimpijskich jest dla sportowców najwyższym osiągnięciem, jakie mogą zdobyć w swojej karierze i często zawody o najwyższej światowej randze trochę paraliżują. Będę na pewno godnie reprezentować Polskę, bo do tego bardzo długo się przygotowywałem. Wobec siebie nie mam postawionego celu wynikowego, aczkolwiek marzeniem każdego sportowca jest medal olimpijski. Ja marzę o tym od dziecka i być może sny się spełnią.

Jak długo trwały przygotowania do startu w igrzyskach?

Takie typowe przygotowania zaczęliśmy tuż po końcu kwalifikacji, czyli po regatach we francuskim Hyeres. Trenowaliśmy głównie w Chinach co było bardzo wyczerpujące. Najbardziej dawała się we znaki wysoka temperatura.

Zmagania żeglarskie w Pekinie rozpoczynają się 8 sierpnia. Co do tego czasu będziesz robił?

Do Chin wylatuję z większością reprezentacji 26 lipca. Pierwszy start w zawodach mojej klasy zaplanowano na 11 sierpnia. Do tego czasu będziemy trenować i szlifować formę. Ważne jest także zaaklimatyzowanie się i to będzie odbywało się w pierwszych dniach mojego pobytu w Qingdao. Warunki atmosferyczne jakie tam panują są dość ciężkie. Powietrze jest wilgotne, a temperatury porównywalne są do tych w Polsce.

Akwen, na którym będą odbywały się igrzyska w żeglarstwie jest dla Ciebie znany. Kilkakrotnie pływałeś już u wybrzeży Morza Żółtego.

Tak. Pierwszy raz w Qingdao byłem 5 lat temu, podczas mistrzostw świata w klasie Optimist. Później były jeszcze inne regaty, które zaliczyłem. Jeżeli chodzi o warunki tam panujące, to muszę powiedzieć, że są nieciekawe. Wiatru nie ma prawie wcale, a prądy są silne. Akwen jest nieprzewidywalny i właściwie każdy może zdobyć tam medal.

Czy są osoby, które pomogły Ci w drodze do startu w igrzyskach?

Oczywiście. W walce o awans głównie wspierali mnie rodzice. To oni w odpowiedni sposób pomogli mi w dążeniu do postawionego celu. Oboje są sportowcami i doskonale wiedzieli jak mną pokierować. W mój sukces uwierzył także żeglarz Karol Jabłoński, z którym jestem zaprzyjaźniony. Analizował program awansu i koordynował każdy krok w walce o start w igrzyskach.

Patryku, dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w Qingdao. Mam nadzieję, że swoim startem rozsławisz nie tylko kraj, ale także Mrągowo, z którego przecież pochodzisz.

Mimo, że teraz mieszkam w Olsztynie to zawsze czuję się mrągowianinem. To tu w końcu wszystko się zaczęło. Tu jest mój dom i tu zawsze wracam. W Chinach będę pamiętał o moim mieście i mam nadzieję, że wszyscy mieszkańcy będę ze mnie dumni.

Z Patrykiem Piaseckim rozmawiał Paweł Krasowski.

Wiadomość pochodzi z oficjalnej strony miasta Mrągowo.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL