Reklama

Reklama

Dwaj przyjaciele z peletonu

Czesław Lang i Lech Piasecki to ikony polskiego kolarstwa. Kiedyś z powodzeniem ścigali się w najbardziej prestiżowych wyścigach.

Po zakończeniu kariery nie porzucili ukochanej dyscypliny i wspólnymi siłami sprawili, że podrzędna impreza jaką był Wyścig Dookoła Polski, stała się zawodami najwyższej rangi. Tour de Pologne, bo tak dziś nazywa się ten wyścig należy do cyklu Pro Tour.

Reklama

- To taka kolarska Liga Mistrzów - tłumaczy Czesław Lang. - Prawo startu w niej mają najlepsze grupy skupiające oczywiście kolarzy z samego topu. O randze TdP i poziomie organizacji świadczy ocena jaką co roku wystawia Międzynarodowa Federacja Kolarska (UCI).

Za ubiegły sezon na 100 możliwych do zdobycia punktów, otrzymaliśmy 95. Ze wszystkich wyścigów z cyklu Pro Tour, TdP został sklasyfikowany na 2. pozycji. Wyprzedził go tylko najbardziej prestiżowy wyścig wieloetapowy, słynny Tour de France. Czesława Langa śmiało można nazwać prekursorem profesjonalnego kolarstwa w naszym kraju. To on jako pierwszy Polak przeszedł na zawodowstwo. Gdy podpisywał kontrakt z grupą GIS Gelati-Campagnolo miał już na swoim koncie brązowy i srebrny medal mistrzostw świata w jeździe drużynowej, wicemistrzostwo olimpijskie oraz kilkanaście tytułów mistrza Polski i triumf w TdP.

Jadąc w zawodowym peletonie miał okazję z bliska obserwować jak organizowane są najlepsze wyścigi. Na bazie tych doświadczeń zbudował obecną potęgę TdP - Praca przy organizacji imprezy trwa przez cały rok. Skończy się jeden wyścig, a my już jeździmy po kraju planując etapu do kolejnej edycji, podpisując stosowne umowy i dogadujemy się ze sponsorami - zdradza kulisy organizacji Czesław Lang.

Lepszy od prekursora

Czesław Lang u schyłku swojej kariery, wprowadzał do zawodowego peletonu Lecha Piaseckiego, który jak się później okazało przerósł osiągnięciami starszego kolegę. Tytuł mistrza świata amatorów, zwycięzca Wyścigu Pokoju, lider Tour de France po1. i 2. etapie w 1987, 48 wygranych wśród zawodowców to tylko najważniejsze osiągnięcia kolarza pochodzącego z Poznania.

- Do ich osiągnięcia niewątpliwie potrzebny był talent, ale wsparty ciężką niemal katorżniczą pracą na treningach - wspomina dziś Lech Piasecki - Tak jest zresztą i dziś. Co prawda obecnie zawodnicy jeżdżą na lepszych rowerach, mają lepszą pomoc medyczną, ale bez solidnego przygotowania nie ma co liczyć na znaczące sukcesy.

Droga donikąd

Niektórzy kolarze próbują jednak iść na skróty. Stąd często słychać o przyłapaniu tego czy innego na dopingu. Zawodnicy pomimo bardzo ostrych procedur, niespotykanych w innych dyscyplinach, decydują się sięgnąć po niedozwolone wspomaganie. Dlaczego? - Kolarstwo nie jest sportem tak medialnym jak piłka nożna.

Tutaj pieniądze pochodzą od sponsorów, którzy wspierają poszczególne grupy. By ich logo zostało zauważone, zawodnik musi pokazywać się na trasie. A najlepiej wygrać wyścig, czy poszczególne etapy. Niektórzy próbują robić to w sposób niedozwolony., Myślę jednak, że problem dopingu w kolarstwie jest jednak wyolbrzymiony.

Samo środowisko traktuje oszustów bardzo surowo. W peletonie obowiązuje zasada, że wszyscy jadą "czyści", a wygrywa po prostu najlepsi. Ci, którzy sięgają po doping, traktowani są jak złodzieje okradający innych zawodników.

Dlatego po wpadce, dla takich ludzi nie ma powrotu do ścigania. Proszę zobaczyć gdzie są dziś tak znani kolarze jak Jan Ullrich, Aleksander Vinokurow czy wielu innych, którzy zostali złapani na dopingu. - tłumaczy Czesław Lang.

Pokażą Polaków

W tegorocznej edycji TdP, po raz pierwszy od wielu lat pojedzie polska reprezentacja. Znajdą się w niej najlepsi obecnie nasi kolarze. - Rozsiani po różnych grupach zawodowych, są mało zauważalni i rozpoznawalni wśród kibiców. Chcemy ich pokazać.

Mamy bowiem dobrych kolarzy, o czym mało kto w kraju wie. Być może któryś z nich powalczy o wygraną na danym etapie lub w całym wyścigu. Nie będą musieli w swoich grupach pracować na innych zawodników, tylko skupić się na osiągnięciu jak najlepszego wyniku. Jest więc szansa, że któryś z nich włączy się do walki o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej wyścigu - przyznał Lech Piasecki.

TDP znów w Rzeszowie

W tym roku TdP znów zawita do stolicy Podkarpacia. Ostatnio gościł w niej 15 lat temu Kolarze do Rzeszowa przyjadą z Nałęczowa, pokonując trasę o długości 240 km. W stolicy Podkarpacia pojawią się przed godziną 17. Finiszować będą, po przejechaniu rundy ulicami miasta. Meta zostanie usytuowana na ul. Lisa Kuli.

- Jestem pod wrażeniem waszego miasta. Jeszcze niedawno uważałem, że najpiękniejszą starówkę ma Wrocław. Po tym jednak co zobaczyłem tutaj, muszę zmienić swoją opinię. To miasto fantastycznie się rozwija. Dzięki TdP zobaczy to cała Europa. Wyścig będzie bowiem transmitowany nie tylko przez polską telewizję, ale także Eurosport - obiecuje Czesław Lang.

PIOTR PEZDAN

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje