Reklama

Reklama

Tragedia na jeziorze Tałty. Prokuratura: Sternik nie posiadał uprawnień

- Sternikiem był 41-letni mężczyzna, który nie posiadał odpowiednich uprawnień na wypożyczoną przez siebie łódź - poinformowała w rozmowie z Interią Bogusława Pidsudko-Kaliszuk, szefowa Prokuratury Rejonowej w Mrągowie, pytana o szczegóły tragedii, do której doszło na jeziorze Tałty. Jak dodała, wciąż nie udało się wyłowić łodzi z dna jeziora. W wypadku zginęła ośmioletnia dziewczynka.

Prokuratura Rejonowa w Mrągowie przekazała w poniedziałek, że zostało wszczęte postępowanie "w kierunku wypadku w ruchu drogowym ze skutkiem śmiertelnym". - Art. 177 kodeksu karnego paragraf 2 wskazuje, że jeżeli następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 - przekazała w rozmowie z Interią Bogusława Pidsudko-Kaliszuk, prokurator rejonowa w Mrągowie. 

Prokuratura: Sternik nie posiadał uprawnień

- Z dotychczasowych ustaleń wynika, że sternikiem był 41-letni mężczyzna, który nie posiadał wymaganych na wypożyczoną przez siebie łódź uprawnień, czyli patentu żeglarskiego - poinformowała Pidsudko-Kaliszuk. Na pytanie, czy uczestnicy rejsu mieli do dyspozycji odpowiednie kapoki zabezpieczające przed utonięciem, prokurator oświadczyła, że "tak twierdzi właściciel łodzi". - Na tym etapie nie możemy jednak potwierdzić tych informacji ze względu na brak dostępu do łodzi - dodała.

Reklama

Łódź wciąż nie została wydobyta ze względu na głębokość jeziora. - Do tej pory zostały podjęte dwie próby, niestety nieskuteczne - przekazała Pidsudko-Kaliszuk. Zaznaczyła jednocześnie, że w czwartek w akcję zostanie zaangażowana specjalna ekipa, która pomoże wyłowić łódź z dna jeziora. 

Jezioro Tałty, na którym w sobotę po południu doszło do wywrotki motorówki, należy do najgłębszych na Mazurach - miejscami głębokość dochodzi do 45 metrów. Akcja poszukiwawcza jest bardzo trudno ze względu na ciemności, które zaczynają się już na głębokości 10 metrów. Wyspecjalizowani nurkowie muszą więc używać lamp. Z kolei samo wynurzanie z głębokości 30 metrów musi odbywać się powoli, ponieważ może zajść zjawisko dekompresji. 

Tragedia na Jeziorze Tałty. Zginęła 8-letnia dziewczynka

W sobotę przed godz. 14 na Jeziorze Tałty zatonęła motorówka, którą płynęło siedem osób - cztery osoby dorosłe i troje dzieci. Jedno z dzieci, ośmioletnia dziewczynka, nie wypłynęło na powierzchnię wody. Zgodnie z procedurami strażackimi przez dwie godziny była prowadzona akcja ratunkowa, która po tym czasie zamieniła się na akcję poszukiwawczą.

Pozostałe osoby, wyciągnięte z wody, z powodu wychłodzenia trafiły do szpitala na obserwację.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy