Zgodę na wycinkę, zgodnie z obowiązującymi do końca ubiegłego roku przepisami, wydały nie służby ochrony środowiska, ale burmistrz Bartoszyc. I to mimo tego, że wiedział, iż drzewa mogą stanowić siedlisko gatunków chronionych. Burmistrz Krzysztof Nałęcz nie ma sobie jednak nic do zarzucenia. Jak przekonuje, jego pracownicy nie byli w stanie stwierdzić, czy faktycznie w drzewach znajdują się chronione owady, a na wynajęcie specjalistów miasta nie stać. Po drugie - dla miasta przebudowa drogi jest ważna, dlatego nie chciał jej blokować. I gdy dostał wniosek o zgodę na wycinkę, po prostu ją wydał. Zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia w tej sprawie trafiło tydzień temu do bartoszyckiej prokuratury, która w tej chwili prowadzi postępowanie wyjaśniające. Decyzji o wszczęciu dochodzenia na razie nie podjęła. Ma na to jeszcze trzy tygodnie. Andrzej Piedziewicz