Reklama

Reklama

Jezioro Tałty: Siedem osób wpadło do wody. Służby poszukują dziecka

Siedem osób wypadło z łodzi na jeziorze Tałty w okolicach Mikołajek (woj. warmińsko-mazurskie). Sześć osób wyciągnięto z wody. Wciąż trwają poszukiwania ośmioletniej dziewczynki. Akcja jest bardzo trudna, bo jezioro Tałty jest jednym z najgłębszych mazurskich jezior.

Rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Mrągowie sierż. sztab. Paulina Karo sprecyzowała poprzednią informację. Do wody wpadło siedem osób, a nie jak wcześniej podawała policja osiem osób. Osoby znalazły się w wodzie po tym, jak z nieznanych przyczyn motorówka, którą płynęły po jeziorze Tałty zaczęła nabierać wody.

 

- Łódź się wywróciła, a wszystkie osoby wpadły do wody - dodała.

Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe podały, że motorówką płynęły cztery osoby dorosłe i troje dzieci. Zaczęli ich ratować inni żeglarze, którzy widzieli sytuację na jeziorze, rzucając kapoki i koła ratunkowe.

Reklama

Jezioro Tałty. Trwają poszukiwania dziecka 

Sześć osób podjęto z wody, jedno dziecko jest poszukiwane. Trwa akcja, płetwonurek zszedł pod wodę poszukując osoby zaginionej. Na miejsce przyjechali strażacy płetwonurkowie z Olsztyna.

- W tej chwili strażacy korzystając z sonaru przeszukują teren, gdzie doszło do wypadku - powiedział Mariusz Raubo z Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego Giżycko w rozmowie z Polsat News.

W ostatnim czasie namierzono na dnie jeziora łódź, ale jeszcze nie wiadomo, czy jest to poszukiwana motorówka.

Jezioro Tałty. Bardzo trudna akcja 

Akcja poszukiwawcza jest bardzo trudna, bo jezioro Tałty jest jednym z najgłębszych mazurskich jezior, największa głębina ma w tym akwenie 45 metrów, a miejsce potencjalnego zatonięcia łodzi znajduje się na 30 metrach. Na takich głębokościach mogą pracować wyłącznie wyspecjalizowani nurkowie, którzy często schodzą pod wodę. Na głębokości ok. 10 metrów jest już zupełnie ciemno, dlatego muszą używać lamp.

Wynurzanie się z głębokości 30 metrów musi odbywać się powoli, ponieważ może zajść zjawisko dekompresji.

Ze wstępnych ustaleń policji opartych na zeznaniach świadków wynika, że łódź, która zatonęła płynęła bardzo szybko i prawdopodobnie została uderzona boczną falą innej łodzi. Nie wiadomo, czy znajdujące się na łodzi osoby miały kapoki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy