Reklama

Reklama

Dywity: Wrzucili psa do studni, bo "szczekał na rowerzystów"

Dwóch pijanych mężczyzn wrzuciło psa do betonowej studni. Zwierzak nie mógł wydostać się z pułapki, a uratował go przypadkowy przechodzień. Świadek ponadto zatrzymał 40- i 59-latka, którym grozi teraz nawet do pięciu lat więzienia.

Policję o zdarzeniu w gminie Dywity powiadomił świadek, który ujął sprawców znęcania się nad zwierzęciem. Zauważył on dwóch mężczyzn, którzy wrzucili niewielkiego psa do betonowej studni. Wewnątrz nie było wody, ale studnia była na tyle głęboka, ze zwierzę nie mogło wydostać się z niej samodzielnie.

"Świadek, mając świadomość, że życie i zdrowie zwierzęcia jest zagrożone, natychmiast zareagował. Zadzwonił na numer alarmowy, a następnie podszedł do studni i zrzucił betonowy właz, aby pomóc zwierzęciu. Po chwili na miejscu pojawił się patrol, któremu przekazał wskazanych mężczyzn" - podała policja.

Reklama

Znęcali się nad psem. Mogą trafić do więzienia nawet na pięć lat

Zatrzymani to dwaj mieszkańcy powiatu olsztyńskiego w wieku 40 i 59 lat. Byli kompletnie pijani. Powiedzieli funkcjonariuszom, że wrzucili błąkającego się po okolicy psa do studni, bo szczekał na przejeżdżających rowerzystów.

Na miejsce wezwano pracowników schroniska w Tomarynach, którzy wydostali psa ze studni i zabrali go do swojej placówki. Na razie nie udało się ustalić właściciela zwierzęcia.

Policja poinformowała, że obaj zatrzymani w najbliższym czasie usłyszą zarzut znęcania się na zwierzęciem, za co grozi do trzech lat więzienia. Gdyby sąd uznał, że działali oni ze szczególnym okrucieństwem, może im grozić do pięciu lat pozbawienia wolności.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy