Zełenski zrobił krok wstecz, na Kremlu nagły zwrot. "Arogancki blef"
Rosjanie odrzucają propozycję przeprowadzenia wyborów w Ukrainie, z góry uznając, że nowe władze byłyby nielegalne. Moskwa szuka pretekstów i robi wszystko, by wydłużać negocjacje - oceniają eksperci ISW. Ludzie Kremla grzmią o "aroganckim blefie" czy "manipulacji" Zełenskiego. Analitycy podkreślają, że choć Moskwa zaprzecza niejako sama sobie, ma w tym żywotny interes.

W skrócie
- Zełenski zadeklarował gotowość do przeprowadzenia wyborów w Ukrainie pod warunkiem uzyskania gwarancji bezpieczeństwa od USA i Europy.
- Kreml oraz rosyjskie MSZ zareagowały negatywnie, kwestionując legalność przyszłego rządu ukraińskiego i oskarżając Zełenskiego o manipulację.
- Rosja otwarcie sprzeciwia się jakimkolwiek działaniom Zachodu na rzecz bezpieczeństwa Ukrainy i konsekwentnie robi wszystko, by w rzeczywistości opóźniać rozmowy pokojowe.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Instytut Studiów nad Wojną (ISW) szczegółowo opisuje reakcję Kremla na zapowiedź przywódcy Ukrainy w sprawie zorganizowania wyborów w tym kraju.
Jak czytamy, analitycy nie mają wątpliwości - "Kreml z góry zanegował legalność przyszłych władz w Ukrainie, nad którymi nie miałby bezpośredniej kontroli".
Rosja żądała wyborów, teraz sama ich nie chce
Eksperci podkreślają, że negatywne głosy płyną mimo wcześniejszych żądań Moskwy, która chciała, aby Kijów przeprowadził wybory. Był to jeden z warunków Rosji, by w ogóle rozpocząć jakiekolwiek negocjacje, czy mówić o porozumieniu kończącym wojnę.
Wcześniej Zełenski w serii oświadczeń przekazał, że jest gotów na przeprowadzenie wyborów w kraju, jeśli Kijów na ten czas otrzymałby od USA i europejskich sojuszników gwarancje bezpieczeństwa. Prezydent Ukrainy przekazał, że głosowanie mogłoby odbyć się wtedy za 60-90 dni.
Zełenski zapowiedział także, że zwróci się do parlamentu z prośbą o opracowanie ram prawnych zezwalających na przeprowadzenie wyborów podczas stanu wojennego. Obecne przepisy w Ukrainie na to nie zezwalają.
Wojna w Ukrainie a wybory. Rosja ma za nic ofertę Zełenskiego
Tymczasem rzecznik Kremla przekazał, że Rosja nie omawiała gotowości Zełenskiego do przeprowadzenia wyborów oraz że będą "dalej monitorować sytuację". Dmitrij Pieskow dodał jednocześnie, że Władimir Putin od dawna dyskutował o "potrzebie" zorganizowania wyborów w Ukrainie.
Ostrzejsze słowa padły ze strony rzeczniczki rosyjskiego MSZ. Marija Zacharowa oskarżyła Zełenskiego o "cynizm" i oceniła, że "prośba Kijowa do USA i Europy o zapewnienie bezpieczeństwa na czas wyborów oznacza, że Ukraina utraciła swoją suwerenność".
"Aroganckim blefem" ofertę Zełenskiego w swoim propagandowym przekazie nazwał Rodion Mirosznik, ambasador do spraw specjalnych MSZ Rosji. Jego zdaniem słowa prezydenta Ukrainy to "manipulacja" przepisami. Zasugerował też, że Moskwa będzie się sprzeciwiać jakiemukolwiek działaniu USA i Europy, które miałoby zapewnić Ukrainie bezpieczeństwo na czas wyborów - opisuje ISW.
Sprawdź, jak przebiega wojna na Ukrainie. Czytaj nasz raport specjalny!
Mirosznik powtórzył też propagandowe frazesy, że Zełenski zajmuje stanowisko prezydenta Ukrainy nielegalnie.
W rosyjskich mediach państwowych pojawiło się też oświadczenie byłego prorosyjskiego deputowanego ukraińskiej Rady Najwyższej Wiktora Medwedczuka - człowieka bliskiego Władimirowi Putinowi.
Jak przypomina ISW, w planach Moskwy to on miał zastąpić Zełenskiego po pełnoskalowej inwazji Rosji w 2022 roku. Oskarżony o zdradę stanu uciekł w trakcie ataku. Zatrzymano go w kwietniu 2022 roku podczas operacji SBU. Został uwolniony w ramach wymiany jeńców.
Medwedczuk stwierdził, że Zełenski powinien być usunięty ze stanowiska oraz skrytykował toczące się rozmowy pokojowe.
Kreml odrzuca słowa Zełenskiego. "Rosja szuka pretekstów"
Analitycy wyraźnie podkreślają, że reakcje kremlowskich urzędników są zgodne z narracją forsowaną przez Putina, który ewentualne porozumienie chciałby podpisać jedynie z prorosyjskim rządem Ukrainy.
Reakcje moskiewskich oficjeli na sprawę wyborów w Ukrainie pokazują, że Rosja nadal szuka pretekstów, by opóźniać wszelkie negocjacje pokojowe, które nie prowadziłyby do kapitulacji Ukrainy - podsumowują eksperci ISW.
Fakt, iż w rzeczywistości Rosjanie są żywotnie zainteresowani kontynuacją konfliktu, póki nie pojawią się plany pokojowe oznaczające de facto porażkę Ukrainy, potwierdza także inna decyzja Kremla.
We wtorek Zełenski zaproponował po raz kolejny rozejm energetyczny. Kreml odrzucił ofertę, sygnalizując, że będzie kontynuował ataki wymierzone w infrastrukturę krytyczną, by ukraińskim systemom zadać w miesiącach zimowych jak największe straty i w ten sposób terroryzować ludność cywilną.
Źródła: ISW, Reuters












