"Zakazać zakazów". Rosyjskie media dostały absurdalne wytyczne
Kreml zakazał pisać kontrolowanym przez siebie mediom o... zakazach. Z informacji uzyskanych przez niezależny rosyjski portal Meduza wynika, że do respektowania nowych zaleceń wezwał sam blok polityczny Administracji Prezydenta. Pierwsze efekty widać w wesołej twórczości propagandowych serwisów.

W skrócie
- Kreml zabronił mediom kontrolowanym przez siebie publikowania informacji o zakazach oraz ograniczył użycie tego słowa w przekazie medialnym.
- Rosyjskie media zmuszone są do unikania słowa "zakaz", a sytuację utrudnia brak jasnych instrukcji, czym można je zastąpić.
- Nowe wytyczne mają miejsce w kontekście spadającego poparcia dla polityki Władimira Putina i zbliżających się wyborów do Dumy Państwowej.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
- "Jedna Rosja" nie jest partią zakazów - oświadczył cytowany przez Meduzę przewodniczący Rady Generalnej partii Władimir Jakuszew, który we wtorek wezwał deputowanych, by nie uciekali się do "prohibicyjnego szaleństwa". Jak przekonywał, ludzie w większości przypadków "sami decydują, co i jak ograniczyć".
Pod koniec kwietnia z kolei podobny apel wystosował sam Władimir Putin, upominając parlamentarzystów, by "nie przesadzali z restrykcjami" w gospodarce.
- Zbyt wiele barier hamuje rozwój, a Rosja jest wieczna (…) Prawo powinno być elastyczne, dynamiczne, postępowe i skierowane w przyszłość - mówił wówczas przywódca Rosji.
Teraz okazuje się, że zapowiedzi rządzących nie były przypadkowe. W cieniu spadających notowań Putina, a przed wrześniowymi wyborami do Dumy Państwowej, Kreml znalazł jeden prosty sposób na to, by Rosjanie nie przejmowali się opresją systemu. "Zakazy", przynajmniej na papierze, znikają po cichu z przekazu głównych mediów.
Rosja bez "zakazów". Meduza dotarła do informatorów
Informację o nietypowych wytycznych z Administracji Prezydenta Meduza potwierdziła u dwóch pracowników prokremlowskich mediów i jednego pracownika mediów państwowych. Słowo "zakaz" ma nie pojawiać się w nagłówkach, a najlepiej o "zakazach, ograniczeniach i grzywnach" pisać jak najmniej.
- Jest jeden wyjątek - gdy zakaz zostanie zniesiony - przekazał ironicznie jeden z informatorów. Meduza przypomina, że w ostatnich latach nie zostały zdjęte żadne restrykcje, wręcz przeciwnie.
Sytuacji wydawców i pracowników mediów nie poprawia fakt, że Kreml nie przekazał jasnych wytycznych, czym można zastąpić słowo objęte cenzurą. W efekcie, przy ostatnim, bezprecedensowym ukraińskim ataku dronów na Rosję rosyjskie serwisy musiały opisać nowy "zakaz filmowania incydentów" bez kluczowej frazy. Gazeta.ru i Lenta postawiły na "ograniczenia" z kolei moskiewskie MSK1 na "zaostrzone kary za złamanie przepisów".
- Okazuje się, że nie ma żadnych zakazów: Są tylko wyższe grzywny - żartował jeden z informatorów.
Spadające poparcie i "dobre tematy". Propaganda musi zmienić podejście
To jednak nie koniec nowych wytycznych. Dziennikarze zachęcani są do promowania i nagłaśniania "pozytywnych i terapeutycznych inicjatyw Jednej Rosji". Pożądane jest pisanie o przypadkach, gdy politycy i urzędnicy otwarcie "walczą" z ograniczeniami (lub przynajmniej się z nimi nie zgadzają). Do decyzji "niezależnego" medium może należeć np., czy w tytule pojawi się imię i nazwisko konkretnego deputowanego.
Według cytowanego przez Meduzę stratega politycznego współpracującego z blokiem politycznym AP większość zakazów inicjowana jest przez funkcjonariuszy bezpieczeństwa, z którymi Kreml "nie jest gotowy na konfrontację".
- Walka nie toczy się przeciwko zakazom, ale przynajmniej ma ograniczyć liczbę rozmów na ich temat i ich negatywnego wpływu - twierdził, dodając, że "zakaz zakazów" to "robienie dobrej miny do złej gry".
Jak informowaliśmy w Interii z miesiąca na miesiąc spada poparcie Rosjan dla polityki Władimira Putina. Choć odsetek 65,6 zadowolonych ankietowanych w badaniu rosyjskiego centrum analitycznego WCIOM wydaje się wynikiem doskonałym w demokratycznym państwie, to w autorytarnej Rosji może być powodem do niepokoju dla władz.
Oznacza on spadek aprobaty o 8,4 pp. od lutego, szóstą kolejną odsłonę badania z topniejącym poparciem dla przywódcy Rosji oraz historycznie niski wynik Putina. Negatywne zdanie o działaniach Kremla ma 23,3 proc. ankietowanych.
Źródło: Meduza













