"Wyzwanie dla Warszawy i innych". Użyli Oriesznika, Zełenski bije na alarm
- Uderzenie tuż u granic UE jest wyzwaniem dla Warszawy, Bukaresztu, a nawet Budapesztu - przekazał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Chodzi o zastosowanie przez Rosjan rakiety balistycznej Oriesznik. Według ukraińskiego przywódcy Moskwa zdecydowała się na "demonstracyjny krok".

W skrócie
- Rosja przeprowadziła atak balistyczny rakietą Oriesznik na obwód lwowski, znajdujący się blisko granic Unii Europejskiej.
- Prezydent Zełenski ostrzega, że incydent stanowi wyzwanie dla bezpieczeństwa Warszawy, Bukaresztu i Budapesztu oraz całej Europy.
- Europejscy liderzy stanowczo potępili atak, a Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zakwalifikowała incydent jako zbrodnię wojenną.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
- Ponownie użyto Oriesznika, tym razem przeciwko obwodowi lwowskiemu. To znów było demonstracyjne - bardzo blisko granic Unii Europejskiej. A to, z punktu widzenia użycia balistyki średniego zasięgu, jest takim samym sygnałem i wyzwaniem dla Warszawy, i dla Bukaresztu, i nawet dla Budapesztu, jak i dla innych stolic - powiedział Zełenski w codziennym nagraniu wideo.
Prezydent Ukrainy ostrzegł, że działania Rosji są cyniczne, gdyż nawet nie "próbuje ona wymyślić wiarygodnej przyczyny użycia takiej broni".
- Potrzebny jest system wspólnych działań, system wspólnej obrony, który realnie działa. Czy mamy dziś taki system? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi, bo w całej Europie istnieje ten sam dylemat - czy będą bronić jej stolicy (czy Europejczycy będą bronić swych stolic - red.) jeśli Putinowi coś uderzy do głowy - podkreślił Zełenski.
Oriesznik użyty przez Rosję. Co zrobili europejscy liderzy?
Wcześniej prezydent Francji Emmanuel Macron, kanclerz Niemiec Friedrich Merz i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer uznali po konsultacjach telefonicznych, że rosyjski atak pociskiem Oriesznik na Ukrainę to "eskalacja nie do zaakceptowania".
Nieustanne ataki Rosji, w tym "wykorzystanie pocisku balistycznego średniego zasięgu Oriesznik na zachodzie Ukrainy" są nie do zaakceptowania - ocenili przywódcy, cytowani w komunikacie służb prasowych brytyjskiego rządu.
Jak podaje Downing Street, Starmer podkreślił, że "Rosja posłużyła się sfabrykowanymi oskarżeniami, by usprawiedliwić swój atak".
Użyli rakiet w "odpowiedzi". Ataku na rezydencję nie było
Rosja określiła uderzenie jako odpowiedź na atak z wykorzystaniem dronów, jaki Ukraina miała przeprowadzić 29 grudnia 2025 roku na rezydencję Putina w obwodzie nowogrodzkim. Strona ukraińska zaprzeczyła, jakoby doszło do takiej operacji.
Według oceny CIA rezydencja Putina ani on sam nie byli celami ukraińskiego ataku dronami - podał dziennik "Wall Street Journal".
Oriesznik jest pociskiem średniego lub średnio-dalekiego zasięgu (ang. IRBM - Intermediate Range Ballistic Missile, pocisk balistyczny średnio-dalekiego zasięgu). Teoretycznie pocisk może przenosić głowice jądrowe - łącznie sześć, mających zdolność niezależnego naprowadzania na różne cele - choć w wojnie z Ukrainą stosowane są ładunki konwencjonalne.
Co było celem ataku Rosji? SBU oskarża
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) zakwalifikowała atak z użyciem pocisku Oriesznik na infrastrukturę krytyczną w obwodzie lwowskim jako zbrodnię wojenną - poinformowała w piątek agencja Reutera.
Zgodnie z oceną strony ukraińskiej, atak miał na celu uszkodzenie infrastruktury krytycznej w czasie silnych mrozów. Jak wynika z oświadczeń przedstawicieli ukraińskiej administracji pocisk użyty do ataku był wyposażony w atrapy głowic, które spowodowały "niewielkie uszkodzenia budynków w przedsiębiorstwie państwowym w obwodzie lwowskim".
Mimo to w Ukrainie stosowano w piątek odłączenia od dostaw energii elektrycznej bez wcześniejszych uprzedzeń, w reżimie awaryjnym. W Kijowie, w wielu dzielnicach, brakowało światła po ok. 12 godzin. Wielu mieszkańców nie miało też dostaw ciepła i bieżącej wody.














