Współpracownik Clintona ostrzega: Chiny wspierają rosyjską dezinformację
Chiny mają wspierać finansowo rosyjską propagandę w mediach. - Studnia została zatruta chińską i rosyjską dezinformacją . To zgubne - ocenił James Rubin, urzędnik w administracji prezydenta Billa Clintona. Wskazał na "potrzebę sojuszniczej jedności".

Reżim ze stolicą w Pekinie ma aktywnie wspierać finansowo medialną propagandę w Rosji. - Chiny wydają miliardy na całym świecie na szerzenie trującej dezinformacji, w tym komunikatów, które są całkowicie zgodne z Rosją w sprawie Ukrainy - twierdzi były urzędnik w administracji prezydenta Clintona James Rubin, którego cytuje "Guardian".
Ekspert ostrzega: Nie można popełnić wobec Chin tego samego błędu, jak w przypadku Rosji
Zdaniem byłego amerykańskiego urzędnika Pekin powtarza za Moskwą, że wojna w Ukrainie została sprowokowana przez NATO.
"Studnia została zatruta chińską i rosyjską dezinformacją. To zgubne" - ostrzega Rubin i dodaje, że "w przestrzeni komunikacyjnej wyrównanie między Chinami i Rosją jest prawie kompletne". Jako remedium na walkę z tym zjawiskiem Rubin wskazuje na "potrzebę sojuszniczej jedności".
W temacie ewentualnych chińskich dostaw sprzętu wojskowego dla Rosji James Rubin zaleca niebagatelizowanie sprawy. "Mam nadzieję, że ludzie nie popełnią tego samego błędu w sprawie Chin, jaki popełnili w kwestii Rosji w przeszłości" - zaznaczył.
Były współpracownik prezydenta Clintona wyraził nadzieję na zwiększenie świadomości krajów afrykańskich oraz niektórych państw azjatyckich na temat wojny w Ukrainie. Zdaniem gazety Rubin przyznał się do sfrustrowania faktem, że "niektóre kraje globalnego południa nie mogą nawet przyznać, że jest to inwazja, nie mówiąc już o tym, po której stronie się znajdują".












