"WSJ": Rosja i Ukraina mają nowy "wspólny" cel. Trump traci zainteresowanie
Rosjanie i Ukraińcy połączyli siły, aby nie rozzłościć Donalda Trumpa - czytamy w "Wall Street Journal". Zdaniem redakcji, mimo odezwy Białego Domu do obu stron, aby osiągnęły one jak najszybciej porozumienie, Donald Trump nie wywiera specjalnie presji. Waszyngton bowiem przygląda się teraz bacznie innej części globu.

W skrócie
- Kijów i Moskwa połączyły się, by nie doprowadzić Donalda Trumpa do złości poprzez pozorowanie blokowania porozumienia pokojowego - ocenił "WSJ".
- Uczestnicy rozmów deklarują konstruktywne podejście, jednak nie odnotowano realnych postępów w zakończeniu wojny.
- Biały Dom ocenia, że cele militarne Rosji są bardziej ograniczone niż sugeruje Putin, a administracja USA stopniowo traci zainteresowanie procesem pokojowym.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W negocjacjach pokojowych ws. zakończenia wojny Kijów i Moskwa "połączyły się", by nie doprowadzić Donalda Trumpa do złości pozorami blokowania pokoju - ocenił dziennik "Wall Street Journal".
Ukraina i Rosja w dalszym ciągu wysyłają delegacje na prowadzone pod przewodnictwem USA rozmowy pokojowe. Biały Dom docenia konstruktywne podejście obu stron, a wysłannicy Donalda Trumpa sumiennie raportują mu o przebiegu spotkań. Amerykański prezydent dąży do porozumienia pokojowego, które - gdyby udało się osiągnąć - byłoby największym zwycięstwem dyplomatycznym Trumpa.
Zakończone w środę negocjacje w Genewie potoczyły się dokładnie w taki sam sposób jak pozostałe - nikt nie był w stanie wskazać realnych postępów - zauważa "WSJ".
Wojna w Ukrainie. Negocjacje pokojowe zmieniają się w "polityczny teatr"
Szef rosyjskiej delegacji i doradca Putina Władimir Medinski mówił, że rozmowy były "trudne, ale biznesowe". Główny negocjator Ukrainy, Rustem Umierow, określił je jako "merytoryczne", a wysłannik USA Steve Witkoff podkreślił, że osiągnięto "znaczący postęp", nie precyzując jednak szczegółów.
- Te rozmowy nie przybliżają nas do zakończenia wojny - przekazał w rozmowie z gazetą były ambasador USA przy NATO Ivo Daalder, który pełnił swoją funkcję za administracji Baracka Obamy. - To gra, aby uniknąć obwiniania Trumpa za niepowodzenie zakończenia wojny - dodał.
- Sukces prezydenta Trumpa w zjednoczeniu obu stron tej wojny, w tym podczas trzech spotkań trójstronnych, nadal przynosi znaczące postępy - oznajmiła zastępczyni rzecznik prasowej Białego Domu Anna Kelly. Dodała, że obie strony zgodziły się poinformować swoich liderów i kontynuować prace nad porozumieniem.
Wysoki rangą ukraiński urzędnik przytoczył, że tegoroczne negocjacje w Abu Zabi i Genewie przekonały Donalda Trumpa, że problemem nie jest Ukraina.
Wojna w Ukrainie. Rosną obawy w Kijowie i na Kremlu
W Kijowie i na Kremlu są jednak obawy, że nieprzewidywalność amerykańskiego przywódcy może im zaszkodzić. Trump zakończył wspieranie Ukrainy finansowo, ale Kijów nadal otrzymuje dane wywiadowcze od USA i sprzęt wojskowy, choć ten sprzedawany jest Europie, a nie bezpośrednio Ukrainie.
Zaostrzenie zachodnich sankcji mogłoby sparaliżować cierpiącą już gospodarkę Rosji, zwłaszcza jeśli dodatkowo osłabną jej kluczowe dochody z ropy. A według analityków, w miarę wzrostu inwazji, Rosja potrzebuje pomocy Ameryki, aby wywrzeć presję na Ukrainę w celu uzyskania ustępstw - ocenił "WSJ".
- Putin nie może sobie pozwolić na zepsucie relacji z Trumpem, ponieważ rosyjska gospodarka szybko się pogarsza, a nowe sankcje są kontrproduktywne. Dlatego skrupulatnie odgrywa rolę człowieka gotowego do pokojowego rozwiązania - powiedział Abbas Gallyamov, analityk polityczny.
Negocjacje pokojowe. "Poziom powagi, jakiego wcześniej nie widzieliśmy"
Ukraina otwarcie kwestionuje szczerość Rosji w negocjacjach, oskarżając moskiewskich negocjatorów o zwlekanie poprzez wygłaszanie historycznych wykładów. Jednak niektórzy analitycy uważają, że negocjacje są realne, a nie pozorne.
- Fakt, że prawie nic nie wyciekło o negocjacjach, wskazuje na poziom powagi, jakiego wcześniej nie widzieliśmy. To nie oznacza, że osiągniemy porozumienie. Ale ludzie próbują - powiedział Thomas Graham, naukowiec Rady Stosunków Międzynarodowych i były pracownik Białego Domu.
Jednak według kilku wysokich rangą europejskich urzędników, władze niektórych krajów zachodnich doszły do wniosku, że Putin nie negocjuje w dobrej wierze. Zamiast tego twierdzą, że przywódca Kremla próbuje wykorzystać rozmowy prowadzone przez USA, by osiągnąć sukcesy, których nie udało mu się osiągnąć na polu bitwy.
Biały Dom twierdzi, że cele militarne Putina są dużo bardziej ograniczone niż twierdzi on publicznie. Zdaniem Waszyngtonu Kreml byłby zadowolony, gdyby Ukraina oddała resztę wschodniego Donbasu, który w znacznej części jest okupowany przez Rosjan.
Wojna w Ukrainie. USA zwracają się w kierunku Bliskiego Wschodu
"Ale rosyjscy urzędnicy wciąż głośno powtarzają każdemu, kto chce słuchać, że nie porzucili swoich szerszych celów, które Putin wielokrotnie przedstawiał w przemówieniach i esejach na przestrzeni lat. Rosja chce całego Donbasu, ale także przekształcenia ukraińskiego rządu, wojska, mediów, religii i tożsamości, co oznaczałoby przywrócenie rosyjskiego wpływu na kraj" - czytamy w artykule.
Biały Dom wielokrotnie wzywał Moskwę i Kijów do jak najszybszego zawarcia porozumienia, a niektórzy amerykańscy urzędnicy mają nadzieję, że umowa zostanie osiągnięta przed wyborami pośrednimi w USA w listopadzie.
"Jednak, według amerykańskich urzędników, Trump nie wywiera dodatkowej presji na Putina ani Zełenskiego, aby zmusić ich do zawarcia umowy. Zamiast tego, ich zdaniem, administracja Trumpa stopniowo traci zainteresowanie procesem pokojowym, przenosząc uwagę na negocjacje nuklearne z Iranem i odbudowę Gazy".
Źródło: "Wall Street Journal", UNIAN

















