Ukraiński wywiad: Rosja szykuje śmiertelny atak. Chcą oskarżyć Kijów
Służby ukraińskiego wywiadu twierdzą, że Rosja zamierza przeprowadzić zamach na obiekt sakralny lub miejsce o szczególnym znaczeniu symbolicznym. "Przygotowują operację, w której mają zginąć ludzie" - podkreślono. Kijów twierdzi, że Moskwa chce przypisać odpowiedzialność za atak siłom Ukrainy.

W skrócie
- Ukraiński wywiad ostrzega przed planowaną przez Rosję prowokacją polegającą na ataku na obiekt sakralny lub symboliczny, którą Moskwa chce przedstawić jako akcję Ukrainy.
- Celem tej operacji ma być zakłócenie amerykańskich rozmów pokojowych oraz eskalacja propagandy w Rosji na Zachodzie.
- Tymczasem władze w Kijowie i zachodnie służby wywiadowcze dementują zarzuty dotyczące rzekomego ataku Ukrainy na rezydencję Władimira Putina.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
"Specjalna operacja Kremla ma na celu zakłócenie rozmów pokojowych prowadzonych przez Stany Zjednoczone" - podała Służba Wywiadu Zagranicznego Ukrainy.
Jak podkreślono, to skomplikowane działania, których zapalnikiem stał się rzekomy atak na rezydencję rosyjskiego przywódcy Władimira Putina. Ukraińscy agenci zauważają rozprzestrzenianie się fałszywych informacji, które mają przygotować mieszkańców Rosji i krajów Zachodu na eskalację propagandy.
"Z dużym prawdopodobieństwem przewidujemy przejście od manipulowania do zbrojnej prowokacji służb specjalnych Federacji Rosyjskiej, z poważnymi stratami w ludziach" - napisano w komunikacie udostępnionym w mediach społecznościowych.
Wywiad Ukrainy: Rosja może zaatakować w dzień ich święta
Agencja Unian opisuje potencjalną rosyjską operację jako akt terrorystyczny. Z informacji wywiadu wynika, że ma do niego dojść 6 lub 7 stycznia, kiedy w cerkwi prawosławnej rozpocznie się świętowanie Bożego Narodzenia według kalendarza juliańskiego.
Służby Ukrainy przewidują, że celem ataku będzie świątynia lub inny obiekt o dużym znaczeniu symbolicznym - może to być zarówno na terenie Rosji, jak i na okupowanym terytorium Ukrainy.
"Aby sfałszować dowody udziału Ukrainy, planowane jest wykorzystanie wraków zachodnich dronów szturmowych, które zostaną dostarczone na miejsce prowokacji z linii frontu" - powiadomiły służby w opublikowanej wiadomości.
Wobec swoich ustaleń wywiad zwrócił się do mediów z prośbą, by podawać w wątpliwość informacje przekazywane przez Kreml. Poproszono przy tym o niepowielanie niezweryfikowanych danych.
Rzekomy atak na rezydencję Władimira Putina. Rosja oskarża Ukrainę
Eskalacja propagandy kremlowskiej ma nastąpić w związku z zarzutami kierowanymi przez Rosję w stronę Ukrainy. Wcześniej rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow stwierdził, że w nocy 28 grudnia ukraińskie bezzałogowce uderzyły w rezydencję Władimira Putina, co "zmieniło stanowisko negocjacyjne".
Putin o sprawie poinformował prezydenta USA Donalda Trumpa. Ten zaś stwierdził, że "byłoby to niefortunne", jeśli Ukraina faktycznie zaatakowałaby budynek użytkowany przez przywódcę.
Kijów jednak oficjalnie zaprzeczył zarzutom. - Jest jasne, że wczoraj mieliśmy spotkanie z Trumpem i jest jasne, że dla Rosjan, jeśli nie mamy skandalu z Ameryką i osiągniemy postęp, będzie to porażka. Nie chcą zakończyć tej wojny - mówił dziennikarzom prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Także Agencja Bezpieczeństwa Narodowego USA ustaliła, że nie doszło do próby ataku na Putina - podawał "The Wall Street Jurnal". Podobną ocenę - według gazety - przekazało CIA, jednak odmówiło komentarza dla prasy.
Źródła: Telegram/Służba Wywiadu Zagranicznego Ukrainy, Unian














