Trafiali na front zamiast do pracy. Przymusowe wcielenia do armii
Miał być kierowcą lub pomocnikiem kuchennym. Oferowano 1600 euro miesięcznie i premię w wysokości 20 tysięcy euro. Młodzi Kenijczycy, wabieni lukratywnymi ofertami pracy, przybywają do Rosji. Kończą na froncie walcząc przeciwko Ukrainie.

Proceder opisuje w poniedziałek, 24 listopada, portal "Tagesschau" publicznej telewizji ARD. Redakcja przytacza historię młodego Kenijczyka, specjalisty IT. Jak prawie 70 procent młodych ludzi poniżej 34. roku życia w Kenii jest on bezrobotny. Oferta pracy w Rosji, jaką otrzymał poprzez agencję zatrudnienia, brzmiała atrakcyjnie.
Mężczyzna miał być kierowcą lub pomocnikiem kuchennym w bazie wojskowej. Oferowano mu wynagrodzenie wynoszące w przeliczeniu 1600 euro - cztery razy więcej niż w Kenii - a także dodatkową premię w wysokości 20 tysięcy euro - czytamy.
Walka na froncie zamiast pracy
Po przybyciu do Rosji okazało się jednak, że proponowana praca i wynagrodzenie nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Inni Kenijczycy, których bohater reportażu spotyka na miejscu w rosyjskiej bazie wojskowej, informują go, że wszyscy zwerbowani w ten sposób mężczyźni trafiają na front. Mają walczyć po stronie Rosji w wojnie przeciwko Ukrainie.
Młodym mężczyznom z Afryki mają być konfiskowane dokumenty i telefony komórkowe, ich dni wypełniają treningi sprawnościowe i badania lekarskie. Nie ma jednak żadnego szkolenia wojskowego - przyznaje w reportażu "Tagesschau" Kenijczyk. Ostatecznie udaje mu się wraz z dwojgiem rodaków uciec z obozu i dotrzeć do Moskwy, gdzie w kenijskiej ambasadzie otrzymują zastępcze dokumenty i mogą wrócić do kraju.
Portal cytuje kenijskiego eksperta ds. bezpieczeństwa Byrona Adera, zdaniem którego Rosja rekrutuje nowych bojowników z zagranicy, aby chronić własną ludność. "Według szacunków Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w Waszyngtonie do tej pory w tej wojnie zginęło do 250 tysięcy rosyjskich żołnierzy. Według ukraińskiego MSZ w armii rosyjskiej walczy co najmniej 1400 osób z 36 krajów afrykańskich. Wśród nich są byli żołnierze afrykańscy, którzy obecnie pracują jako najemnicy" - czytamy.
Wielu trafiło do niewoli
Jak informuje "Tagesschau", większość z nich została wzięta przez Ukrainę do niewoli już podczas pierwszych działań na froncie.
Prezydent Kenii William Ruto zaapelował do prezydenta Ukrainy o uwolnienie wszystkich Kenijczyków z ukraińskich aresztów. Zamierza też uświadomić obywatelom swojego kraju, że tego typu wyjazdy są nielegalne i niebezpieczne - pisze portal telewizji ARD.
Już wcześniej na jaw wyszły informacje o tym, że po stronie Rosji w Ukrainie walczą obywatele Korei Północnej czy Jemenu.
Monika Stefanek/polska redakcja Deutsche Welle
Tekst oryginalny można znaleźć pod tutaj.








