Trąbili o zdobyciu ukraińskiej twierdzy. Rosjanie w potrzasku
Władimir Putin wygadywał kompletne bzdury, że w okolicy Kupiańska otoczonych jest 15 ukraińskich batalionów. Nie da się tam pomieścić tak wielu jednostek - mówi Wiktor Tregubow. Ukraiński wojskowy twierdzi, że w mieście przebywa około 40 Rosjan. Jak relacjonuje, z pomocą bezzałogowców skutecznie udało się ich odciąć od dostaw. - To zabawna sytuacja. Dostarczają im zaopatrzenie dronami - zauważa Tregubow.

W skrócie
- Rosjanie twierdzili, że zdobyli Kupiańsk. Ukraiński wojskowy informuje tymczasem, że w mieście przebywa około 40 rosyjskich żołnierzy, odciętych od regularnych dostaw.
- Wiktor Tregubow mówi, że Rosja "kłamała" w raportach dotyczących rzekomego otoczenia Kupiańska.
- Wojskowy dodaje, że w Wołczańsku sytuacja jest trudna z powodu zniszczeń i trwających rosyjskich ataków, ale "nie ma mowy" o zdobyciu miasta.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
- Rosjanie skłamali o zdobyciu Kupiańska w obwodzie charkowskim. W mieście przebywa kilkudziesięciu Rosjan, odciętych od dostaw i normalnego zaopatrzenia - mówi portalowi LIGA.net szef departamentu komunikacji Grupy Sił Połączonych "Chortyca" Wiktor Tregubow.
Dodaje, że gorsza sytuacja jest w pobliskim Wołczańsku, gdyż miasto jest zniszczone, ale zaznacza, iż nie ma mowy o jego całkowitym zdobyciu.
Rosja prowadziła natarcie, żołnierze zostali odcięci. "Zabawna historia"
Według wojskowego sytuacja Rosjan w Kupiańsku to "zabawna historia" - podjęli oni bowiem próby natarcia, które na początku listopada wydawały się obiecujące.
- Przemieszczali się w kierunku centrum, próbując przedostać się na południe, ale dość skutecznie udało się im odciąć łączność za pomocą uderzeń dronów - opowiada Tregubow.
Z tego powodu - jak twierdzi wojskowy - rosyjscy żołnierze nie otrzymują wsparcia, wojskowego zaopatrzenia, a nawet żywności. - No cóż, zrzucają im dronami, ale co te drony potrafią i ile mogą unieść - zauważa Tregubow.
Z jego informacji wynika, że tydzień temu, od 17 do 23 listopada, w Kupiańsku przebywały rozproszone rosyjskie grupy liczące około 40 osób. Przyznał jednocześnie, że trudno "wypędzić" z tego miejsca Rosjan, ponieważ nadal przebywają tam cywile, a przeciwnik niestrudzenie atakuje dronami.
"Wygadywał kompletne bzdury". Wojskowy punktuje twierdzenia Putina
- Ironią losu jest to, że już na początku listopada Rosjanie zaczęli kłamać. Najpierw lokalni dowódcy w raportach dla szefa sztabu generalnego Walerija Gerasimowa, a następnie Gerasimow w raportach dla dyktatora Putina. A już Władimir Putin osobiście w telewizji wygadywał kompletne bzdury, że miasto jest otoczone, że w Kupiańsku-Wuzłowyju otoczonych jest 15 ukraińskich batalionów - mówi Tregubow.
Według wojskowego obszar wsi Kupiańsk-Wuzłowyj koło Kupiańska wynosi zaledwie cztery kilometry kwadratowe. Tregubow dodaje, że fizycznie nie da się tam pomieścić tak wielu jednostek.
- W Wołczańsku jest gorzej, bo miasto jest po prostu zniszczone, a Rosjanie wciąż tam nacierają. Robią to bardzo powoli, naprawdę, metr po metrze, ale posuwają się naprzód - relacjonuje wojskowy. Jednak - jak podkreśla - "nie ma mowy" o całkowitym zdobyciu miasta, na miejscu wciąż są ukraińskie oddziały, które odpierają ataki przeciwnika.
Agencja Unian podaje, że w czwartek Władimir Putin po raz kolejny oświadczył, że Wołczańsk "prawie całkowicie" znajduje się w rękach Rosjan, a także dodał, że rosyjscy żołnierze rzekomo odnoszą sukcesy w Kupiańsku.
Wcześniej rosyjski przywódca deklarował gotowość walki "do ostatniego Ukraińca". Mówił, że Rosja będzie kontynuować wojnę z Ukrainą, dopóki ukraińscy obrońcy nie wycofają się z okupowanych terytoriów. Jeśli to się nie stanie, zagroził, że Rosja osiągnie to środkami zbrojnymi.
Źródło: Unian












