"To kolejny trik". Były minister obnaża sens europejskich zapowiedzi
Deklaracja paryska, zakładająca możliwość wysłania wojsk Wielkiej Brytanii i Francji do Ukrainy po ewentualnym zawieszeniu broni, spotkała się z krytyczną oceną byłego brytyjskiego ministra obrony. Zdaniem Bena Wallace'a istnieją poważne wątpliwości dotyczące finansowania misji, logistyki i politycznego zaplecza tzw. koalicji chętnych.

Zdaniem Wallace'a, głównym problemem nowej inicjatywy są pieniądze. Były minister zwrócił uwagę, że spośród trzech kluczowych mocarstw biorących udział w rozmowach paryskich, jedynieNiemcy zwiększają nakłady na obronność, podczas gdy Wielka Brytania i Francja nie przeznaczają na ten cel dodatkowych środków.
- Koalicja chętnych to kolejny trik. To koalicja tych, którzy nie chcą finansować - ocenił z przekąsem.
Sytuację komplikuje stanowisko Berlina. Choć Niemcy dysponują odpowiednimi środkami, kanclerz Friedrich Merz zapowiedział, że decyzja o wysłaniu wojsk zostanie poddana pod głosowanie w Bundestagu dopiero po ogłoszeniu zawieszenia broni.
Jak zauważa "The Telegraph", stwarza to ryzyko scenariusza, w którym mimo zawarcia porozumienia, Niemcy ostatecznie wycofają się z udziału w misji lądowej.
Wojna w Ukrainie. Wyzwania logistyczne i braki w zasobach
Ben Wallace zwrócił również uwagę na realne możliwości militarne Londynu. Jego zdaniem Wielka Brytania mogłaby wysłać na Ukrainę "siły wsparcia", ale odbyłoby się to kosztem innych zobowiązań. Najprawdopodobniej chodzi o przesunięcie grupy bojowej stacjonującej obecnie w Estonii.
Eksperci wskazują jednak, że wkład jednej grupy bojowej byłby niewystarczający dla państwa aspirującego do roli lidera koalicji. Aby utrzymać ten status, Wielka Brytania musiałaby wystawić co najmniej brygadę oraz zapewnić zaplecze dowódcze na szczeblu dywizji, obejmujące inżynierię, zwiad i logistykę. Wallace wątpi, czy brytyjska armia jest obecnie zdolna do takiego wysiłku.
- Zrezygnowaliśmy z inwestycji w środki, które pozwalają nam być liderem w Europie Wschodniej. To kompletna fantazja - stwierdził.
Koalicja chętnych w Ukrainie. Były minister o braku zaufania do USA
Istotnym elementem krytyki byłego ministra jest ocena sytuacji geopolitycznej, w szczególności roli Stanów Zjednoczonych. Wallace wyraził brak zaufania do obecnej administracji USA, sugerując, że Donald Trump postrzega Ukrainę jako rosyjską strefę wpływów.
Według polityka, Władimir Putin zdaje sobie sprawę z nastawienia Białego Domu, co sprawia, że nie będzie czuł presji ze strony "koalicji chętnych". Wallace przewiduje, że rosyjski przywódca nie pójdzie na kompromis, co może doprowadzić do rozpadu sojuszu.
Deklaracja paryska, oprócz planów misji pokojowej, zakłada kontynuację dostaw broni dla Sił Zbrojnych Ukrainy przez Londyn i Paryż. Gotowość do wysłania wojsk zasygnalizował również premier Kanady Mark Carney, choć nie przedstawił jeszcze szczegółów tego zaangażowania.












