Tajemnicza wiadomość po dymisji Jermaka. "Może znów się zobaczymy"
Andrij Jermak niespodziewanie przekazał, że udaje się na linię frontu wojny z Rosją - podał "New York Post". Współpracownik Zełenskiego miał podjąć decyzję zaledwie kilka godzin po swojej dymisji, którą poprzedziła akcja służb antykorupcyjnych w jego domu. W enigmatycznym SMS-ie do dziennikarzy zapewnił, że "jest uczciwym i porządnym człowiekiem".

Szef biura prezydenta Ukrainy Andrij Jermak podał się do dymisji po przeszukaniu jego domu przez ukraińskie służby antykorupcyjne.
"Idę na front i jestem przygotowany na wszelkie represje. Jestem uczciwym i porządnym człowiekiem" - przekazał Jermak w emocjonalnej wiadomości SMS wysłanej do "New York Post". Dodał, że może przestać odbierać telefony i "nie chce stwarzać problemów Zełenskiemu".
Były doradca Zełenskiego odchodzi. "Zrezygnował, aby uciąć spekulacje"
Śledczy ukraińskiej agencji antykorupcyjnej od 15 miesięcy badali proceder korupcyjny określany jako "Operacja Midas", w ramach którego wykonawców państwowego koncernu Energoatom miano zmuszać do płacenia 10-15 proc. łapówek, grożąc inaczej umieszczeniem ich na czarnej liście. Według ustaleń cytowanych przez "New York Post", oszuści mogli wyłudzić nawet 100 mln dolarów.
Ambasador Ukrainy w USA Olha Stefaniszyna w rozmowie z "New York Post" potwierdziła, że przeszukano dom Jermaka, ale podkreśliła, iż "nie podjęto żadnych działań proceduralnych". Jak dodała, były doradca "zrezygnował, aby uciąć spekulacje".
Ukraina. Negocjacje pokojowe i niespodziewana dymisja
Jermak był kluczową postacią w procesie negocjacyjnym dotyczącym planu pokojowego Ukrainy i miał uczestniczyć w rozmowach z amerykańskim zespołem prezydenckim. Jego nagłe odejście nastąpiło tuż przed spotkaniem ze specjalnym wysłannikiem USA Stevem Witkoffem i Jaredem Kushnerem.
Zmiana w składzie ukraińskiej delegacji to kolejny ruch Zełenskiego, który próbuje utrzymać kontrolę nad wizerunkiem państwa w czasie intensywnych rozmów o zakończeniu wojny.
Prezydent podkreślił, że rezygnacja Jermaka "pozwoliła zachować zaufanie społeczeństwa", a jego dotychczasowa postawa "zawsze była patriotyczna".
Jermak podał się do dymisji. Złamane zaufanie i poczucie niesprawiedliwości
W SMS-ach cytowanych przez "New York Post" Jermak wyraził rozgoryczenie. Twierdzi, że jego imię zostało "zbezczeszczone", a jego godność nie została obroniona, mimo że - jak przypomniał - przebywał w Kijowie od pierwszych godzin rosyjskiej inwazji.
"Jestem zniesmaczony obelgami, jakie są mi wyrządzane, a jeszcze bardziej brakiem wsparcia od tych, którzy znają prawdę" - napisał. Zakończył słowami: Może jeszcze się zobaczymy. Chwała Ukrainie.
Wojna na Ukrainie. Kryzys w cieniu frontu
"New York Post" zwraca uwagę, że sprawa Jermaka ujawnia gwałtowne napięcia wewnątrz ukraińskiego aparatu państwowego. To wszystko dzieje się, gdy Kijów walczy o międzynarodowe wsparcie i wypracowanie planu pokojowego.
"Jermak zapowiada, że jego kolejnym etapem będzie front. Kiedy oraz w jakiej formie miałby tam trafić - nie sprecyzował. Jedno jest jednak pewne: jego odejście stało się polityczną bombą, której echo długo jeszcze będzie rozbrzmiewać w ukraińskiej polityce" - czytamy.
Źródło: New York Post














