Strach u sąsiada Polski, w tle negocjacje pokojowe. "Przyjdą do nas z czołgami"
- Przyjdą do nas z markerem i mapą, a potem z czołgami, by zmienić granice - ostrzega szef MSZ Litwy, wskazując na ewentualne ustępstwa na korzyść Rosji w negocjacjach pokojowych. Jakiekolwiek ruchy "na rękę" Moskwie sprawią, że zagrożone będą kolejne regiony, w tym państwa bałtyckie - alarmuje Kęstutis Budrys i podpowiada, czym powinna "grać" w tej sytuacji Europa.

W skrócie
- Szef MSZ Litwy, Kęstutis Budrys, stanowczo sprzeciwia się jakiejkolwiek legalizacji okupacji ukraińskich terytoriów przez Rosję.
- Budrys przestrzega, że nawet minimalne ustępstwa wobec Rosji mogą zachęcić ją do podobnych działań wobec krajów bałtyckich.
- Jako kluczowe narzędzia nacisku na Kreml szef MSZ Litwy wymienia zamrożone aktywa rosyjskie, członkostwo Ukrainy w UE oraz powołanie trybunału dla zbrodniarzy wojennych.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Ostatnie dni w polityce międzynarodowej upłynęły pod znakiem dyskusji nad kilkoma wersjami planu pokojowego dla Rosji i zaatakowanej przez nią Ukrainy.
W pierwotnej wersji planu, która miała zostać najprawdopodobniej przekazana nieoficjalnymi kanałami przez Rosjan do USA, najwięcej obaw w Kijowie i Europie wzbudziły zapisy dotyczące terytoriów.
- Nie możemy dopuścić do żadnej, ani de iure, ani de faco, legitymizacji okupacji i przejęcia terytoriów. To jest bardzo ważne - apelował szef MSZ Litwy Kęstutis Budrys.
W 28-punktowym planie mowa była bowiem nie tylko o przejęciu ziem obecnie zajętych przez Rosjan, ale i o wycofaniu się Ukraińców z części obwodu donieckiego, którą kontrolują.
"Rezygnacja z terytorium, za którego obronę Ukraińcy przelali tak wiele krwi, byłaby prawdopodobnie bardzo destabilizująca dla Ukrainy, co leży w interesie Kremla" - analizował "Financial Times".
Wojna w Ukrainie. Szef MSZ Litwy: Przyjdą do nas z czołgami
Budrys, analizując głośne zapisy, nie gryzł się w język. Jego zdaniem - jeśli Rosji pozwoli się na choćby minimalną zmianę granic ukraińskiego państwa w ramach negocjacji pokojowych, to prędzej czy później podobne ruchy Moskwa wykona w przypadku krajów bałtyckich, a więc i Litwy.
Budrys stanowczo podkreślił, że należy zapobiec legalizacji decyzji dotyczących przejęcia przez Rosję tymczasowo okupowanych ziem ukraińskich - opisuje tamtejszy portal Delfi.
- Jeżeli pozwolimy na zmianę granic w jakimkolwiek, nawet najmniejszym stopniu, przyjdą do nas z markerem i mapą, a potem z czołgami, by zmienić granice - alarmował minister.
Litewski szef resortu spraw zagranicznych zwrócił uwagę, że kluczowe w negocjacjach jest wykorzystanie dostępnych środków nacisku na Kreml. Zaznaczył jednak, że współczesny świat rządzi się specyficznymi zasadami.
- Są dość proste i surowe. Albo masz środki i narzędzia, które możesz położyć na stole, masz czym grozić, masz co dać bądź odebrać. Albo ich nie masz. A wtedy nie narzekaj, że cię przy tym stole nie ma - opisywał Budrys.
Jakie karty ma Europa w negocjacjach pokojowych ws. Ukrainy?
Szef MSZ Litwy zwrócił uwagę, że Europa w sprawie negocjacji pokojowych w Ukrainie powinna wykorzystywać trzy kluczowe argumenty:
- zamrożone rosyjskie aktywa oraz możliwość wykorzystania ich na rzecz Kijowa;
- kwestia członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej;
- utworzenie specjalnego trybunału, który sądziłby zbrodniarzy wojennych.
- Musimy przejąć zamrożone aktywa teraz, tak szybko, jak to możliwe, i przekazać część z nich Ukrainie, by pokazać, że jesteśmy w stanie finansować wysiłki wojenne Ukrainy przez co najmniej dwa, trzy kolejne lata - tłumaczył dyplomata.
W kontekście członkostwa Ukrainy w UE Budrys mówił, iż to wyłączne prawo Unii, by decydować, kto, kiedy i w jaki sposób dołączy do Wspólnoty.
Z kolei w sprawie trybunału ds. agresji przeciwko Ukrainie Ministerstwo Spraw Zagranicznych Litwy powiadomiło w środę, że zamierza przystąpić do tej instytucji jako pierwsze państwo po Ukrainie. "Wzywamy inne państwa, by poszły w nasze ślady" - napisano.
Źródła: Delfi, "Financial Times"











