Śmierć Nawalnego. Francuski prezydent reaguje na doniesienia
"Jego śmierć obnażyła całą słabość Kremla i strach przed każdym przeciwnikiem. Teraz jest jasne, że było to zaplanowane" - napisał prezydent Francji Emmanuel Macron w drugą rocznicę śmierci Aleksieja Nawalnego. To reakcja na doniesienia, że rosyjski opozycjonista został otruty. - Osoby, które wydały ten rozkaz, są znane całemu światu - mówiła w poniedziałek matka Nawalnego przy jego grobie w Moskwie. Jest też oficjalna reakcja ze strony Kremla.

W skrócie
- Emmanuel Macron zareagował na doniesienia o otruciu Aleksieja Nawalnego, podkreślając, że jego śmierć obnażyła słabość Kremla i była zaplanowana.
- Brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało, że laboratoria wykryły truciznę epibatydynę w próbkach pobranych z ciała Nawalnego, a Wielka Brytania zgłosiła sprawę do Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej.
- Niemieckie media oraz prasa innych państw UE powiązały otrucie z działaniami rosyjskiego rządu i podkreśliły brak uznania tych faktów przez oficjalne media w Rosji.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
"Dwa lata temu świat dowiedział się o śmierci Aleksieja Nawalnego, któremu pamięci oddaję dziś cześć. Stwierdziłem wówczas, że jego śmierć obnażyła całą słabość Kremla i jego strach przed każdym przeciwnikiem. Teraz jest jasne, że było to zaplanowane" - napisał w serwisie X francuski prezydent Emmanuel Macron.
Dodał, że "prawda zawsze zwycięża na końcu, podczas gdy czekamy, aż sprawiedliwość uczyni to samo".
Wpis prezydenta Francji to reakcja na informacje przekazane przez brytyjskie służby.
Brytyjskie MSZ: Aleksiej Nawalny został otruty w więzieniu
W sobotę w komunikacie brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało, że Aleksiej Nawalny został otruty w więzieniu, w którym zmarł w połowie lutego 2024 roku.
Jak podał resort, badania laboratoryjne wykazały, że w próbkach pobranych z ciała Nawalnego znaleziono truciznę. Chodzi o epibatydynę - toksyczną substancję występującą w skórze żab strzałkowatych, żyjących w Ameryce Południowej.
"Tylko rząd rosyjski miał środki, motyw i możliwość użycia tej śmiertelnej trucizny przeciwko Aleksiejowi Nawalnemu podczas jego pobytu w więzieniu w Rosji" - stwierdziła cytowana w komunikacie szefowa brytyjskiej dyplomacji Yvette Cooper.
"Wielka Brytania zgłasza otrucie do Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej jako rażące naruszenie przez Rosję Konwencji o zakazie broni chemicznej (CWC) i wzywa Rosję do natychmiastowego zaprzestania tych niebezpiecznych działań" - poinformowano w komunikacie.
Matka Nawalnego domaga się "sprawiedliwości"
W poniedziałek pojawiła się też oficjalna reakcja ze strony Kremla, który nie przyjmuje doniesień brytyjskiego MSZ i uznaje je za "bezpodstawne" - podaje agencja Reutera.
- Nie akceptujemy takich oskarżeń i nie zgadzamy się z nimi - powiedział rzecznik prasowy prezydenta Rosji, Dmitrij Pieskow cytowany przez rosyjską agencję prasową RIA Nowosti.
Głos w sprawie zabrała też matka Aleksieja Nawalnego, która zażądała w poniedziałek "sprawiedliwości" dla swego syna w drugą rocznicę jego śmierci.
- To potwierdza coś, o czym wiedzieliśmy od samego początku. Wiedzieliśmy, że nasz syn nie zmarł po prostu w więzieniu, tylko został zamordowany - powiedziała Ludmiła Nawalna dziennikarzom przy jego grobie w Moskwie.
Dodała: - Myślę, że to potrwa jakiś czas, ale odkryjemy, kto to zrobił (…) Oczywiście pragniemy, by doszło do tego w naszym kraju i by sprawiedliwość zatriumfowała.
- Już mówiłam, że osoby, które wydały ten rozkaz, są znane całemu światu (...). Chcemy, żeby ustalono też wszystkich, którzy brali w tym udział - podkreśliła Nawalna.
Przy grobie opozycjonisty zebrało się w poniedziałek kilkadziesiąt osób.
Niemieckie media: Putin - truciciel
O otruciu Nawalnego piszą też szeroko niemieckie media. Tamtejsza prasa obarcza odpowiedzialnością za śmierć rosyjskiego opozycjonisty prezydenta Rosji Władimira Putina, nazywając go trucicielem.
Oficjalna wersja przyczyny śmierci była od samego początku dziwna - pisze Frank Nienhuysen w "Sueddeutsche Zeitung".
"SZ" zastrzega, że ujawnienie tego faktu nie będzie miało praktycznych konsekwencji w sensie karnej odpowiedzialności rosyjskiego kierownictwa, jak życzyliby sobie ministrowie spraw zagranicznych pięciu państw UE. Postawienie Putina przed Międzynarodowym Trybunałem w Hadze jest z góry skazane na niepowodzenie, tak jak w przypadku niezgodnej z prawem międzynarodowym wojnie napastniczej przeciwko Ukrainie.
W Rosji wyniki badań nie zostały uznane za wydarzenie. Wręcz przeciwnie, państwowe media nie informują o zarzutach. A ten, kto dowie się o tym, nigdy zapewne nie wierzył w naturalną śmierć Nawalnego.
O "truciźnie Putina" pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung". "I bez tego dowodu było wiadomo, że Nawalnego zabił Władimir Putin i jego siepacze" - pisze Reinhard Veser. Jego śmierć byłaby śmiercią polityczną nawet wtedy, gdyby umarł w kolonii karnej rzeczywiście śmiercią naturalna. Wyniki badania laboratoryjnego pozwalają jednak stwierdzić, że rosyjski reżim posługuje się silnie działającymi truciznami do zabijania ludzi.
W przeciwieństwie do nowiczoka, substancja Epibatidin nie jest pozostałością po zimnej wojnie i sowieckiej dyktaturze. Dlatego ministrowie spraw zagranicznych w oświadczeniu powołali się na prawo międzynarodowe. Zamordowanie Nawalnego jest kolejnym dowodem na to, że Rosja systematycznie narusza międzynarodowe umowy o zakazie broni chemicznej i biologicznej.
"Nie ma skutecznej metody przeszkodzenia Kremlowi w tej działalności. Ale fakt ten musi odegrać ważną rolę w podejściu do władców Kremla. Ze swoją przestępczą energią i bezwzględnością stanowią zagrożenie dla wszystkich, którzy stoją im na drodze. Trwały pokój jest w Europie możliwy dopiero po upadku reżimu Putina" - pisze w konkluzji Veser.
Nawalny został aresztowany na lotnisku w Moskwie 17 stycznia 2021 r., gdy wrócił do Rosji z leczenia w Niemczech po próbie otrucia. W lutym 2021 r. został skazany i osadzony w kolonii karnej, gdzie - jak podała rosyjska służba więzienna - zmarł 16 lutego 2024 r.














