Sąsiad Ukrainy musiał zamknąć przestrzeń powietrzną. Wskazują na Rosję
Nad terytorium Mołdawii po raz kolejny wtargnęły wrogie drony. W odpowiedzi w piątek tymczasowo zamknięto przestrzeń powietrzną kraju. Prezydent Maia Sandu o działania te oskarżyła Rosję, która przeprowadza zmasowane ataki na sąsiednią Ukrainę. Przywódczyni Mołdawii dodała, że był to "brutalny atak", a nie "język dyplomacji kraju twierdzącego, że negocjuje pokój".

W skrócie
- Mołdawia na krótko zamknęła przestrzeń powietrzną z powodu naruszenia jej przez rosyjskie drony.
- Prezydent Maia Sandu oskarża Rosję o akty zastraszania i destabilizacji regionu.
- Incydenty z dronami doprowadziły do przekierowania lotów oraz protestu dyplomatycznego.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Mołdawia w nocy zamknęła przestrzeń powietrzną swojego kraju - tym razem na około godzinę. Wszystko z powodu wtargnięcia dronów.
Prezydent kraju Maia Sandu o działania te oskarżyła Federację Rosyjską, która regularnie przeprowadza zmasowane ataki na sąsiednią Ukrainę.
Mołdawia. Rosyjskie drony ponownie naruszyły przestrzeń powietrzną kraju
W sobotnim komunikacie Ministerstwo Obrony Mołdawii przekazało, że do zamknięcia przestrzeni powietrznej doszło przed godz. 23 czasu lokalnego. Dodano, że był to "środek nadzwyczajny" w odpowiedzi na dwa drony, które wdarły się do kraju i "stanowiły bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa lotniczego".
Chociaż mołdawskie radary nie wykryły bezzałogowców, które znalazły się w przestrzeni powietrznej kraju, incydent został potwierdzony przez ukraińskie służby graniczne.
Z kolei w komunikacie resortu spraw wewnętrznych nadmieniono, że "nie zidentyfikowano żadnych obiektów, szczątków ani elementów stanowiących zagrożenie dla ludności, a oba drony opuściły na stałe przestrzeń powietrzną kraju, przemieszczając się w głąb terytorium Ukrainy".
W związku z piątkowym incydentem dwa loty komercyjne musiały zostać przekierowane do Rumunii, z kolei odlot z Kiszyniowa został wstrzymany.
Rosyjskie drony nad Mołdawią. "To nie język dyplomacji"
Ministerstwo Obrony Mołdawii stanowczo potępiło działania, które "zagroziły bezpieczeństwu lotów cywilnych i życiu ludzi". Naruszenie przestrzeni powietrznej określono natomiast jako "wrogie akty zastraszania i destabilizacji".
Maia Sandu przekazała w mediach społecznościowych, iż piątkowy incydent był "brutalnym atakiem", a nie "językiem dyplomacji, ani kraju twierdzącego, że negocjuje pokój". "W drodze do zabicia cywilów rosyjskie drony ponownie naruszyły przestrzeń powietrzną Mołdawii. Potępiamy te ataki i solidaryzujemy się z Ukrainą" - podkreśliła polityk.
Jak przypomina agencja AFP, na początku tego tygodnia Mołdawia informowała, że na jej terytorium rozbił się bezzałogowy statek powietrzny. Łącznie nad krajem przeleciało sześć dronów.
W odpowiedzi Mołdawia wezwała rosyjskiego wysłannika, któremu wręczono notę protestacyjną.
Źródło: AFP












