Twórcy projektu Disinfo Digest przeanalizowali rosyjską przestrzeń informacyjną w okresie 29 lipca - 5 sierpnia 2026 r.
Jak czytamy, głównym mechanizmem propagandowym w tych dniach było odwracanie odpowiedzialności.
"Jego celem (rosyjskiego aparatu propagandowego - red.) nie jest wyłącznie wsparcie decyzji władz Federacji Rosyjskiej ani przedstawianie alternatywnego obrazu wojny. Znacznie ważniejsze pozostaje kształtowanie środowiska informacyjnego, w którym Rosja występuje niemal wyłącznie jako państwo reagujące na agresję przeciwników, natomiast Polska, NATO, Ukraina, Stany Zjednoczone i Izrael zostają przedstawione jako aktorzy odpowiedzialni za eskalację, destabilizację oraz rozszerzanie konfliktu" - czytamy w opracowaniu.
Rosyjska propaganda o NATO: Sponsor terroryzmu
Najczęściej pojawiającym się tematem rosyjskiej propagandy w analizowanych dniach był upadek pocisku Ch-101 w województwie lubelskim.
Jak piszą twórcy opracowania, incydent wykorzystano do zaprzeczania, relatywizowania odpowiedzialności oraz podważania wiarygodności polskich ustaleń.
Wśród innych wątków poruszanych przez rosyjskie media było m.in. przedstawianie NATO jako bezpośredniego uczestnika wojny oraz "sponsora terroryzmu". Rosyjskie bombardowania Kijowa opisywano z kolei jako "uderzenia odwetowe wymierzone w przemysł wojskowy".
Koalicję państw wspierających Ukrainę określano jako projekt pozbawiony przywództwa, jasnych celów i przyszłości. W mediach pojawiały się także informacje o zmianach przywództwa w Wielkiej Brytanii i Francji, przy których pojawiały sformułowania związane z "pogrzebem", "powolną śmiercią" oraz polityczną pustką.
Rosyjskie media uderzają w Polskę
Eksplozja pocisku Ch-101 w Tarnawie-Kolonii była szeroko komentowana w rosyjskich mediach. Rozpowszechniano różne sugestie na temat upadku rakiety. Jedną z narracji było twierdzenie, że polskie władze oskarżyły Rosję jeszcze przed zakończeniem ekspertyz. Rosyjskie media używały sformułowań "bez przedstawienia dowodów", "rzekomo rosyjski" oraz "Warszawa twierdzi", nawet po potwierdzeniu, że szczątki należą do rakiety Ch-101.
Sugerowano także, że pocisk mógł pochodzić z Ukrainy albo miał sprowokować konflikt między Rosją i NATO.
Temat pochodzenia rakiety z czasem ustąpił miejsca dyskusji na temat sprawności polskiej obrony powietrznej. Podkreślano, że polski F-16 nie zdążył przechwycić obiektu. Nie wspominano choćby o gotowości polskiego lotnictwa, ograniczonym czasie reakcji oraz fakcie, że ukraiński pilot śledził pocisk do ostatnich sekund przed granicą, lecz nie mógł jej przekroczyć ze względu na procedury bezpieczeństwa - czytamy w analizie.
Brak ofiar wykorzystano natomiast do pomniejszania znaczenia zdarzenia. Podkreślano, że rakieta spadła na niezamieszkanym terenie, a reakcja Polski i NATO była przesadzona.
Upadek pocisku Tarnawie-Kolonii. Rosyjskie media reagują
Rosyjskie media sugerowały również, że Warszawa wykorzystuje upadek rakiety jako pretekst do dalszego uzbrajania Kijowa oraz wzmacniania wschodniej flanki NATO. Przy okazji wykorzystano także informacje o polskich wydatkach obronnych, modernizacji armii i przygotowaniach ludności cywilnej do budowania obrazu Polski jako państwa przygotowującego się do bezpośredniej konfrontacji z Rosją.
Monitoring rosyjskich mediów przeprowadzono od 29 lipca do 5 sierpnia 2026 r. Objął rosyjskie media państwowe, agencje informacyjne, media kontrolowane przez władze Federacji Rosyjskiej, portale powielające komunikaty rosyjskiego Ministerstwa Obrony i Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz szerszy ekosystem prokremlowski. Analizie poddano przekazy dotyczące obronności Polski, Wojska Polskiego, polityki bezpieczeństwa NATO, zachodniego wsparcia Ukrainy, sytuacji wokół Iranu, ukraińskich uderzeń na rosyjską infrastrukturę paliwową oraz rosyjskich bombardowań Kijowa i ukraińskich portów.














