Rosjanie błyskawicznie reagują na decyzję Trumpa. "Nowa era konfrontacji"
Wznowienie prób broni jądrowej przez Stany Zjednoczone oznacza powrót do ery nieprzewidywalności i otwartej konfrontacji - tak na decyzję Donalda Trumpa zareagował szef Komitetu Obrony Dumy Państwowej Andriej Kartapołow. Z kolei Kreml twierdzi, że ich ostatnie testy broni takich jak drony Posejdon i pociski Buriewiestnik "nie były próbami jądrowymi". Radykalna zmiana kursu polityki USA po ponad trzech dekadach nie uszła też uwadze Pekinowi. MSZ Chin wydało w tej sprawie oświadczenie.

W skrócie
- Decyzja Donalda Trumpa o wznowieniu testów broni jądrowej spotkała się z reakcją Rosji i Chin.
- Rosyjski deputowany obawia się "powrotu do ery konfrontacji i nieprzewidywalności".
- Rosja chwali się udanymi testami "broni zagłady", jednak eksperci wojskowi bagatelizują ich znaczenie.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
"Z powodu programów testowych innych krajów, poleciłem Departamentowi Wojny rozpoczęcie testowania naszej broni jądrowej na równych zasadach. Proces ten rozpocznie się natychmiast" - przekazał Donald Trump w czwartek w nocy czasu polskiego.
To radykalna zmiana w dotychczasowym kursie polityki obronnej Stanów Zjednoczonych. Ostatnie amerykańskie próby jądrowe miały miejsce w 1992 r. Nagły zwrot amerykański przywódca tłumaczy "brakiem innego wyboru" i koniecznością działania "na równi z innymi krajami".
"Stany Zjednoczone posiadają więcej broni jądrowej niż jakikolwiek inny kraj. (...) Rosja jest druga, a Chiny zajmują odległe trzecie miejsce, ale za pięć lat wyrównają stratę (do USA i Rosji - red.)" - dodawał amerykański prezydent.
Trump podjął decyzję o broni. Kreml odpowiada
Decyzja Trumpa spotkała się z błyskawiczną odpowiedzią przedstawicieli obydwu wymienionych we wpisie mocarstw. Deputowany rosyjskiej Dumy Andriej Kartapołow cytowany przez agencję RIA Novosti stwierdził, że próby broni jądrowej mogą "doprowadzić do powrotu ery nieprzewidywalności i otwartej konfrontacji".
- Musimy zrozumieć, o jakim rodzaju testu mówimy. Istnieje zgoda co do nieprzeprowadzania prób poprzez detonację ładunków jądrowych - ani pod ziemią, ani tym bardziej w atmosferze, pod wodą i na powierzchni. (...) Przecież traktaty i porozumienia zostały zawarte po to, żeby obniżyć poprzeczkę konfrontacji - dodawał Kartapołow.
Dodatkowo szef Komitetu Obrony przypomniał czasy zimnej wojny i dwóch "bloków". Jak stwierdził: choć sytuacja nie była dobra, to "nie była też najstraszniejsza". - Przynajmniej wszystko było jasne, bez sztucznych uśmiechów, niepotrzebnych uścisków i brudnych sztuczek za plecami - dodał parlamentarzysta.
Rzecznik Kremla ostrzega USA i przypomina słowa Putina
W czwartek własne oficjalne oświadczenie wydał rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Według niego testy zarówno drona Posejdon, jak i rakiety Buriewierstnik nie były "próbami broni jądrowej". Waszyngton nie powiadomił też wcześniej Moskwy o zmianie swojego "kursu".
- Władimir Putin zapowiedział, że jeśli jakieś państwo odejdzie od moratorium, to zrobi to również Rosja - zadeklarował Pieskow.
Chiny reagują na wpis Trumpa. Oświadczenie rzecznika
W związku z wpisem Trumpa oświadczenie wydały też władze w Pekinie.
Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Guo Jiakun wyraził nadzieję, że USA będą "przestrzegać zobowiązania do moratorium na próby jądrowe i zobowiązań wynikających z traktatu o zakazie prób jądrowych".
"Chiny mają nadzieję, że Stany Zjednoczone utrzymają globalną równowagę strategiczną" - przekazał rzecznik cytowany przez agencję Reutera.
Rosja testuje Posejdona. Ekspert uspokaja
Decyzja z Trumpa zapadła niecały dzień po tym, jak przywódca Rosji Władimir Putin pochwalił się udanym testem podwodnego drona Posejdon. Z jego relacji wynikało, że autonomiczna torpeda mogąca przenosić ładunki jądrowe jest "nie do przechwycenia". Z kolei były prezydent i propagandysta Kremla Dmitrij Miedwiediew dodał, że Posejdona można uznać za "prawdziwą broń zagłady".
Groźby i przechwałki Kremla nie robią wrażenia na ekspercie wojskowym Iwanie Stupaku, byłym pracowniku Służby Bezpieczeństwa Ukrainy.
- Cały świat powinien się ponoć przestraszyć, zwłaszcza Europejczycy, i zgodzić się na wszelkie warunki stawiane przez Rosję, bo podobno mają jakąś superbroń, której teoretycznie mogą użyć przeciwko każdemu. Ale to produkt jednostkowy, jak Oresznik. Było o nim dużo rozmów. W rzeczywistości nie ma w nim nic specjalnego. Buriewiestnik (pocisk, którego testem Kreml chwalił się pod koniec października - red.) jest taki sam - ocenił Stupak w rozmowie z agencją Unian.
Źródło: Reuters, Unian










