Agencja AFP podała, że w Kijowie słychać było "potężne eksplozje", a jeden z jej dziennikarzy widział pocisk zestrzelony przez obronę przeciwlotniczą.
Według ukraińskiego serwisu Kyiv Independent Rosja rozpoczęła w środę wieczorem zmasowany atak z powietrza na ukraińskie miasta, wystrzeliwując w stronę Kijowa pociski balistyczne i drony.
Wojna w Ukrainie. Rosja wystrzeliła pociski balistyczne na Kijów, są ofiary
Co najmniej osiem osób zginęło, a 38 zostało rannych w rosyjskim ataku rakietowo-dronowym na Kijów - poinformowały w czwartek rano lokalne władze. Bilans nie jest ostateczny.
Minister spraw wewnętrznych Ihor Kłymenko poinformował, że w jednym z miejsc uderzeń spod gruzów wydobyto trzy żywe osoby. "Jest wysokie prawdopodobieństwo, że pod ruinami wciąż mogą być ludzie" - napisał w komunikatorze Telegram.
Uszkodzone zostały setki budynków i wybuchły liczne pożary. Do gaszenia pożarów w Kijowie zaangażowano lotnictwo Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych. Kyiv Independent podał, że fragmenty jednego z pocisków spadły na teren przedszkola.
Rosja ostrzelała Kijów. Zełenski: Wybiera balistykę zamiast stołu negocjacyjnego
Głos po rosyjskim ostrzale zabrał Wołodymyr Zełenski. "Kolejny masowy atak na nasze miasta i społeczności. Znów dochodzi do zabójstw. Potwierdzono już śmierć co najmniej ośmiu osób. Jedna z nich to dziecko" - napisał na platformie X.
"Te rosyjskie rakiety i drony szturmowe są dziś jasną odpowiedzią dla wszystkich na świecie, którzy od tygodni i miesięcy wzywają do zawieszenia broni i prawdziwej dyplomacji. Rosja wybiera balistykę zamiast stołu negocjacyjnego. Wybiera dalsze zabijanie zamiast zakończenia wojny. A to oznacza, że Rosja nadal nie boi się konsekwencji. Rosja nadal wykorzystuje fakt, że przynajmniej część świata przymyka oko na mordowane dzieci i szuka usprawiedliwień dla Putina" - dodał ukraiński przywódca.
Kijów. Dziewięciogodzinny alarm bombowy. Rosja wystrzeliła rakiety i drony
Na ulicach Kijów ok. godz. 6 (5 czasu polskiego) siedzieli okryci kocami ludzie i dzieci w piżamach. Wszędzie unosił się dym i czuć było spalenizną.
Rosjanie atakowali od późnych godzin wieczornych w środę do ranku w czwartek. Alarm powietrzny, który ogłaszano na terytorium całego kraju, w Kijowie trwał ponad dziewięć godzin.

















