W skrócie
- Wasyl Denysiuk informuje, że znaczącą część rosyjskich żołnierzy na froncie stanowią cudzoziemcy, przyciągnięci wizją lepszego życia, która okazuje się złudna.
- Rosyjska armia według ustaleń "The Guardian" traci więcej żołnierzy miesięcznie, niż jest w stanie zrekrutować, co prowadzi do rosnącej liczby obcokrajowców w szeregach.
- Moskwa unika masowej mobilizacji ze względu na ryzyko buntu, jednocześnie zwiększając ataki dronów i minimalizując bezpośrednie straty.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Rosja stara się posuwać naprzód, ale w ostatnim czasie nie zdołała odnieść żadnego znaczącego sukcesu na froncie. Według ustaleń "The Guardian" rosyjskie wojsko traci co miesiąc o 6000 więcej żołnierzy, niż jest w stanie zrekrutować.
Pomóc ma zatem pobór cudzoziemców. Wasyl Denysiuk, rzecznik prasowy 66. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej Sił Zbrojnych Ukrainy, twierdzi, że na jedną rosyjską kompanię przypada nawet jeden pluton złożony wyłącznie z żołnierzy spoza Rosji.
Rosja potrzebuje żołnierzy. Cudzoziemcy w szeregach armii
Denysiuk precyzuje, że obecnie wśród rosyjskiej armii walczącej na froncie 30 proc. stanowią cudzoziemcy. - To imigranci z krajów Ameryki Łacińskiej, państw afrykańskich oraz krajów Azji Południowo-Wschodniej - mówi.
- Ich liczba stale rośnie. (...) A poziom ich wyszkolenia jest niezwykle niski. Rosjanie podstępem werbują ich do szeregów armii okupacyjnej i niemal natychmiast, praktycznie bez szkolenia, wysyłają do wykonywania zadań bojowych - twierdzi Denysiuk.
Trudności z wdrożeniem takich osób - zdaniem wojskowego - mają wynikać z braku wystarczającej liczby doświadczonych rosyjskich oficerów. Ponadto, z uwagi na uderzenia Ukrainy w głąb Rosji, Kremlowi coraz trudniej ukryć skutki wojny dla zwykłych Rosjan, wobec czego stara się przyspieszyć przebieg wojny.
Wojna w Ukrainie. Moskwa wstrzymuje się od mobilizacji
Zachodni urzędnicy w rozmowie z "The Guardian" zwracali uwagę, że Rosja próbuje wyniszczyć Ukrainę z pomocą dronów i pocisków. Unikanie bezpośredniego zwarcia wojsk pozwala jej minimalizować straty.
Co prawda Kreml nadal może zagrać kartą powszechnej mobilizacji w kraju, jednak takie rozwiązanie niesie ze sobą ryzyko buntu. Jak przypominają reporterzy brytyjskiego dziennika, poprzednio - jesienią 2022 roku - ogłoszenie poborów doprowadziło do masowych wyjazdów Rosjan za granicę. Szacuje się, że z około miliona emigrantów wróciła mniej niż połowa.
Swojej przewagi Rosja szuka w dronach. Uderzenia bezzałogowcami na ukraińskie pozycje osłabiają ich logistykę. Mimo to Denysiuk zapewnia, że Ukraina wciąż stabilnie trzyma się na linii ognia.
Źródła: Suspilne, Unian, "The Guardian"














