Rosja oskarża i wskazuje na elektrownie jądrową. "Punkt bez odwrotu"
Rosjanie oskarżają Ukrainę o zmasowane ataki w rejonie Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej. Według szefa Rosatomu sytuacja w okupowanej elektrowni zbliża się do punktu, z którego "nie będzie już odwrotu". Od początku pełnoskalowej inwazji Rosji Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej apeluje o zawieszenie broni.

W skrócie
- Rosjanie oskarżają Ukrainę o zmasowane ataki na teren Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej, a według szefa Rosatomu sytuacja może wymknąć się spod kontroli.
- Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej informuje, że elektrownia od ponad siedmiu tygodni korzysta z jednej linii zasilania awaryjnego, apelując o lokalne zawieszenie broni w celu napraw.
- W ostatnim ataku Rosja użyła ponad 500 dronów i kilkadziesiąt pocisków balistycznych.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Prezes Rosatomu Aleksiej Lichaczow w poniedziałek ogłosił, że Ukraina rzekomo przeprowadziła "dziesiątki ataków" na Zaporoską Elektrownię Jądrową i Enerhodar. Oficjalnie rosyjskie służby informowały o uderzeniu w warsztat transportowy i w autobusy dla personelu.
"W ciągu ostatnich 24 godzin doszło do kilkudziesięciu uderzeń w okolicach elektrowni i w mieście. Enerhodar był bez prądu przez 11 godzin. Teraz został przywrócony, ale czasami występują przerwy" - twierdził szef rosyjskiego koncernu.
Ukraińskie media w odpowiedzi przypominają, że to Rosjanie przejęli ukraińską elektrownię na początku wojny w 2022 r. i przekształcili ją w obiekt wojskowy. Możliwość wycofania wojsk i podpisania porozumienia pokojowego zależy jedynie od Władimira Putina.
Lichaczow, realizując propagandową linię Kremla twierdzi wciąż, że "zagrożenie promieniowaniem rośnie z dnia na dzień". Przekazał też, że możliwe jest szybsze bezpośrednie spotkanie z przedstawicielami Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. Dodał, że w elektrowni pod rosyjską kontrolą wciąż znajduje się "około 2600 ton paliwa jądrowego".
Elektrownia jądrowa na zasilaniu awaryjnym. Komunika MAEA
MAEA w ostatnim, czwartkowym komunikacie ostrzegała, że zaporoska elektrownia od ponad siedmiu tygodni korzysta z pojedynczej, zewnętrznej linii zasilania awaryjnego.
- Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej kontynuuje negocjacje z Ukrainą i Federacją Rosyjską w celu zabezpieczenia tymczasowego, lokalnego zawieszenia broni niezbędnego do przeprowadzenia niezbędnych napraw zewnętrznej infrastruktury energetycznej - przekazał dyrektor generalny MAEA Rafael Grossi.
Agencja przypomina, że główna linia energetyczna została odłączona 24 marca. Od tego czasu elektrownia "odnotowała trzy całkowite przerwy w dostawie energii elektrycznej". Odłączona jest też jedna z linii zasilania awaryjnego.
Uderzenia na elektrownię jądrową? Jest apel do "obu stron"
Chociaż zespoły MAEA informowały o braku bezpośredniego wpływu na bezpieczeństwo jądrowe, to Grossi wyraził "głębokie zaniepokojenie działaniami wojskowymi w pobliżu elektrowni jądrowych".
- Każda akcja militarna w pobliżu obiektów jądrowych znacznie zwiększa ryzyko awarii jądrowej. Ponownie apeluję do wszystkich stron o zachowanie maksymalnej powściągliwości - apelował, cytowany w komunikacie.
W ostatnim nocnym ataku na Ukrainę Rosja użyła ponad 500 dronów i kilkadziesiąt pocisków balistycznych. Zginęła jedna osoba, a 40 zostało rannych.
Źródła: Reuters, Interia












