Rosja ma kłopot po uderzeniach Kijowa. "Co najmniej pół roku"
Naprawa moskiewskiej rafinerii ropy naftowej potrwa co najmniej pół roku - poinformowała agencja Reutera. Oznacza to, że obiekt prawdopodobnie nie wznowi działalności w 2026 roku. Zakład został w tym miesiącu dwukrotnie zaatakowany przez ukraińskie drony. Ze względu na pojawiające się ataki Rosja zmaga się z kryzysem paliwowym.

W skrócie
- Naprawa moskiewskiej rafinerii pod potrwa minimum pół roku, co może uniemożliwić wznowienie produkcji w obecnym roku.
- Rafineria została dwukrotnie zaatakowana przez ukraińskie drony, co doprowadziło do zniszczenia instalacji przetwórstwa ropy oraz zbiorników.
- W związku z niedoborami paliw Rosja rozważa zakaz eksportu oleju napędowego oraz import paliw, szczególnie na Krym.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Rafineria, położona na południowych obrzeżach stolicy Rosji, jest największym dostawcą paliw na terenie obwodu moskiewskiego. W tym miesiącu została dwukrotnie zaatakowana przez ukraińskie drony, co zmusiło ją do wstrzymania działalności.
Reuters, powołując się na dwa źródła branżowe, poinformował, że obiekt jest uszkodzony w takim stopniu, iż prawdopodobnie nie wznowi produkcji w tym roku. - Naprawa potrwa co najmniej pół roku - powiedział jeden z informatorów.
Agencja próbowała potwierdzić tę informację u operatora rafinerii - firmy Gazprom Neft. Przedsiębiorstwo nie odpowiedziało jednak na prośbę o komentarz.
Ukraiński atak na rafinerię w Moskwie. Zełenski: Odpowiedź na rosyjskie uderzenia
Siły ukraińskie uderzyły w moskiewską rafinerię ropy naftowej w zeszły czwartek. Agencja informacyjna TASS informowała wówczas, że był to "największy atak na rosyjską stolicę od co najmniej dwóch lat".
Z danych przekazanych przez Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy wynika, że na miejscu potwierdzono "zniszczenie kompleksowej instalacji do przetwórstwa ropy naftowej, trzech zbiorników RVS-10000 oraz jednego zbiornika RVS-30000".
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że atak na stolicę Rosji był odpowiedzią na uderzenia Kremla na ukraińskie miasta. "Najważniejsze jest to, by naród rosyjski zaczął odczuwać, że to jeden człowiek - Władimir Putin, prowadzi tę wojnę, podczas gdy zwykli ludzie płacą za to cenę" - przekazał Zełenski.
Rosja walczy z kryzysem paliwowym. Rozważa wprowadzenie zakazu eksportu
Dotychczasowe uderzenia Kijowa na rosyjskie rafinerie doprowadziły do niedoboru produktów naftowych, wzrostu cen paliw oraz długich kolejek na stacjach benzynowych w wielu regionach kraju.
W obliczu trwającego kryzysu paliwowego Rosja rozważa wprowadzenie zakazu eksportu oleju napędowego. Poinformował o tym we wtorek wicepremier Aleksandr Nowak.
Z kolei gazeta "Wiedomosti" przekazała, że władze w Moskwie rozważają import paliw w celu rozwiązania problemu niedoborów. Ma do tego dojść zwłaszcza na Krymie, gdzie sprzedaż benzyny została całkowicie zawieszona.
Dodajmy, że z najnowszych danych z 2024 roku - na które powołuje się Reuters - wynika, że moskiewska rafineria przetworzyła 11,6 mln ton ropy naftowej, produkując 2,9 mln ton benzyny i 3,2 mln ton oleju napędowego.
Źródło: Reuters












