W skrócie
- Ukraiński wywiad przekazuje, że Rosja planuje jesienią duży pobór do wojska, a podobna operacja ma się powtórzyć za rok.
- Według raportu w 2026 roku Moskwa zamierza powołać do wojska 300 tys. osób, by uzupełnić straty poniesione na froncie ukraińskim.
- Rosja wprowadza zmiany w prawie, między innymi zwiększa środki przymusu wobec unikających mobilizacji i poszerza rekrutację wśród osób skazanych za wybrane przestępstwa.
- Nowe regulacje przewidują zakaz podróży, zaciągania pożyczek czy sprzedaży nieruchomości dla uchylających się od służby wojskowej.
- Władze Armenii zadeklarowały, że nie będą utrudniać wjazdu uciekinierom z Rosji i przyjmą ich bez zadawania pytań.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
"Rosja pracuje nad planami przeprowadzenia kolejnej fali mobilizacyjnej w latach 2026-2027, spodziewając się zrekrutować 300 tys. osób w tym roku i 300 tys. osób w przyszłym" - czytamy na wstępie raportu Głównego Zarządu Wywiadowczego i Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy.
Mobilizacja ma być remedium na utrzymujący się wysoki poziom śmiertelności wśród rosyjskich bojowników oraz "zauważalne spowolnienie tempa rekrutacji żołnierzy kontraktowych w regionach".
Z prezentowanych danych wynika, że Rosja jest "na minusie". W okresie od stycznia do lipca 2026 roku rannych lub zabitych w Ukrainie zostało 240 tys. żołnierzy. W tym czasie do armii wstąpiło 232 tys. osób.
Szereg zmian w prawie. Tak Rosja szykuje powszechną mobilizację
Zdaniem Ukraińców Rosjanie rozpoczęli przygotowania do mobilizacji od zmian w ustawodawstwie i regulaminach. Jak czytamy, "znacząco wzmocniono kontrolę nad rejestracją wojskową, tworzono mechanizmy dodatkowej rekrutacji osób odbywających kary w rosyjskich więzieniach i obozach oraz opracowywano dodatkowe środki przymusu".
Wśród skazanych mobilizacja będzie dotyczyć osądzonych za 11 przestępstw rosyjskiego Kodeksu karnego. Wcześniej rekrutacja wykluczała ich udział w wojnie. Chodzi m.in. o przestępstwo udziału w zorganizowanej grupie przestępczej czy przemyt zakazanych substancji.
Przeszkolenie osób zmobilizowanych ma zająć od 15 do 60 dni. "Nie jest wykluczone, że część zmobilizowanych będzie szkolona na poligonach Białorusi" - czytamy w raporcie ukraińskich służb wywiadowczych.
Jak wynika z opracowania, Rosjanie szykują się na "negatywne skutki społeczne i gospodarcze" ogłoszenia mobilizacji. W regionach, gdzie sytuacja wymknie się spod kontroli, Kreml może wprowadzić zaostrzony reżim wojskowy.
Studenci nie ruszyli na wezwanie Kremla. Problem rekrutacji w Rosji
Ukraińcy wskazali obszary, gdzie rosyjska rekrutacja do wojska jest daleka od oczekiwań. Chodzi o obwody: orłowski i włodzimierski oraz Dagestan. Z kolei w obwodzie kurgańskim od początku 2026 roku miesięczne plany zostały wykonane w około 60 procentach.
"Kampania rekrutacyjna studentów, w którą zaangażowana była zdecydowana większość rosyjskich uczelni, zakończyła się niepowodzeniem" - czytamy.
Moskwa szykuje nowelizację przepisów. Za niezadowalające statystyki dotyczące rekrutów mają wkrótce odpowiadać rosyjskie władze regionalne.
Ci, którzy będą stronić od mobilizacji - zdaniem Ukraińców - zostaną zepchnięci na margines. Pakiet środków przymusu zawiera zakaz: podróżowania poza Rosję, kupna i sprzedaży nieruchomości, zaciągania pożyczek. Uchylającym się od służby zostanie również odebrane prawo jazdy, a środki na rachunkach bankowych będą zablokowane.
Rząd w Kijowie stoi na stanowisku, że Rosjanie ogłoszą powszechną mobilizację po wrześniowych wyborach do Dumy Państwowej.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zakomunikował kilka dni temu, że doniesienia o mobilizacji są ukraińską próbą "destabilizacji sytuacji ideologicznej w naszym kraju". - To wszystko są tylko kaczki dziennikarskie, celowo podrzucane do mediów - skwitował.
Armenia oferuje pomoc uciekinierom. W tle doniesienia o mobilizacji w Rosji
W związku z zapowiadaną jesienną mobilizacją w Rosji odezwały się władze Armenii. Erywań nie planuje utrudniać wjazdu uciekinierom.
- Na granicy nikt nie będzie nikogo pytał, po co tu przyjechał. Rosjaninowi mogę powiedzieć tylko jedno: "Witamy w Armenii". Tu wszystkich kochamy, wszystkich szanujemy. Znajdą tu to, czego szukali, przyjeżdżając do Armenii. Do Rosji wrócą wtedy, gdy sami uznają to za stosowne - oświadczył sekretarz Rady Bezpieczeństwa Armenii Alen Simonian.
Źródło: The Moscow Times















