"Putin czekał na spadek temperatur". Potężne uderzenie na Ukrainę
Putin czekał na spadek temperatur, aby uderzyć w sektor energetyczny - stwierdził minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha, informując o ostatnich atakach Rosji. Nocą Kreml wysłał nad Ukrainę setki dronów i dziesiątki rakiet. Uszkodzone zostały budynki cywilne oraz infrastruktura energetyczna. W Charkowie konieczne okazało się spuszczenie wody z systemów ogrzewania.

W skrócie
- Rosja przeprowadziła nocny zmasowany atak na Ukrainę, używając około 450 dronów i ponad 60 rakiet, uderzając głównie w sektor energetyczny.
- W wyniku ataków ucierpiały Kijów, Charków i Dniepr, gdzie doszło do poważnych uszkodzeń infrastruktury, pożarów i konieczności spuszczenia wody z systemów ogrzewania.
- Polskie wojsko prewencyjnie poderwało myśliwce. Jak jednak podkreślono, przestrzeń powietrzna Polski nie została naruszona podczas ataków.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha poinformował we wtorek rano, że Rosja użyła w ciągu nocy około 450 dronów oraz ponad 60 rakiet. W trakcie zmasowanego ataku wojska Kremla uderzyły m.in. w ukraiński sektor energetyczny. Sybiha stwierdził, że było to celowe działanie Moskwy.
"Ani spodziewane wysiłki dyplomatyczne w Abu Zabi w tym tygodniu, ani jego (Władimira Putina - przyp. red.) obietnice złożone Stanom Zjednoczonym nie powstrzymały go przed kontynuowaniem aktów terroru wobec zwykłych ludzi w czasie najsurowszej zimy" - napisał Andrij Sybiha na platformie X.
Jak ocenił, "Putin czekał na spadek temperatur, aby zaatakować sektor energetyczny".
Wojna w Ukrainie. Zmasowany nocny atak Rosji
W trakcie nocnych ataków Rosja uderzyła m.in. w Kijów, Charków i miasto Dniepr. Wszędzie tam słychać było wybuchy.
W stolicy Ukrainy, gdzie alarm powietrzny trwał ponad siedem godzin, ranne zostały trzy osoby. Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych powiadomiła o uszkodzeniach bloków mieszkalnych i pożarach, a pociski trafiły m.in. w stację benzynową.
W godzinach nocnych Kijowska Miejska Administracja Wojskowa alarmowała o możliwych uderzeniach rakiet balistycznych. Kanały monitoringowe w komunikatorze Telegram ostrzegały też przed dronami i aktywnością lotnictwa strategicznego Rosji.
Ukraina. Moskwa uderzyła w infrastrukturę energetyczną
W Charkowie, na północnym wschodzie Ukrainy, intensywne ostrzały ciągnęły się przez ponad trzy godziny. O atakach poinformował mer miasta Ihor Terechow. "Cel jest oczywisty: zrujnować jak najwięcej i pozostawić miasto bez ciepła w silne mrozy" - napisał na Telegramie.
Terechow poinformował, że w wyniku ataku w Charkowie trzeba było spuścić wodę z systemów ogrzewania 820 budynków.
"Aby nie dopuścić do zamarznięcia sieci, musimy spuścić wodę z systemu ciepłowniczego 820 budynków, które są zasilane z jednej z największych elektrociepłowni. Rozumiem, jak trudne jest to przy dwudziestostopniowym mrozie. Jednak bezprecedensowy atak na infrastrukturę krytyczną nie pozostawia innego wariantu. Nasi specjaliści nie widzą innego wyjścia" - podkreślił mer Charkowa.
Pod zmasowanym atakiem znalazł się także Dniepr na południowym wschodzie kraju. "Wróg w sposób zmasowany atakował obwód dniepropietrowski, używając do tego dronów i rakiet" - napisał na Telegramie szef władz wojskowych obwodu Ołeksandr Hanża.
"W Dnieprze wybuchł pożar. Są także uszkodzenia na terenie obiektu infrastruktury, zniszczone zostały dwa domy prywatne, dwupiętrowy blok i akademik" - dodał Hanża.
Nocny ostrzał Ukrainy. Polskie wojsko poderwało myśliwce, głos zabrał Radosław Sikorski
Dodajmy, że w związku z trwającymi atakami polskie wojsko podjęło decyzję o prewencyjnym poderwaniu myśliwców. "Operowanie polskiego i sojuszniczego lotnictwa w naszej przestrzeni powietrznej, związane z uderzeniami Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, zostało zakończone" - przekazało rano DORSZ.
Wojsko podkreśliło, że w trakcie ataków na Ukrainę nie zaobserwowano naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. W trakcie akcji polskim siłom pomocy udzieliły: niemiecka Luftwaffe oraz Holenderskie Siły Zbrojne.
W sprawie ataków głos zabrał m.in. szef polskiego MSZ Radosław Sikorski, który we wpisie opublikowanym na platformie X stwierdził, iż to "tyle w sprawie obietnicy Putina złożonej Donaldowi Trumpowi".
Przypomnijmy, że prezydent USA Donald Trump ogłosił 29 stycznia, że otrzymał od rosyjskiego przywódcy Władimira Putina zapewnienie, że Rosja nie będzie atakować Kijowa i innych ukraińskich miast, nie wskazując precyzyjnie, jak długo miałoby nie dochodzić do ataków. Po czasie Kreml poinformował, że chodzi o okres do 1 lutego.














