Pochwalili się przejęciem miasta. Ukraińcy studzą zapał: Rosjanie utknęli
Rosjanie chwalą się zajęciem Wołczańska w obwodzie charkowskim. Zdaniem ukraińskich wojskowych sytuacja wygląda jednak zgoła inaczej. Obrońcy twardo trzymają swoje pozycje, a w działaniach defensywnych pomaga im pogoda.

Nadejście zimy, zdaniem analityków, okazało się niespodziewanym sojusznikiem Kijowa. Mróz sprawił, że polowania dronów bojowych na Rosjan stały się jeszcze bardziej zabójcze.
Roman Kosse, szef służby prasowej brygady "Forpost", na antenie telewizji Kijów 24 stanowczo zdementował także rosyjskie informacje mówiące o zdobyciu Wołczańska.
Wojna w Ukrainie. Obrońcy trzymają pozycje w Wołczańsku
Sytuacja w mieście, jak przekazuje Kosse, jest krytyczna, ale stabilna. Choć wojskowy przyznaje, że Rosjanie poczynili pewne postępy, Siły Obrony Ukrainy wciąż kontrolują kluczowe sektory, w szczególności południowe dzielnice miasta.
Cena oporu jest bardzo duża. Wołczańsk, o który zacięte boje toczą się od dawna, fizycznie niemal przestał istnieć.
- Z miasta pozostały jedynie resztki budynków - relacjonuje Kosse. Podobny obraz przedstawia dowódca o pseudonimie "Alpina" z brygady "Gart". Według niego wróg zrównał miasto z ziemią, ale to nie wystarczyło, by otworzyć drogę do dalszej inwazji. Ukraińska tarcza wciąż działa.
Pogoda krzyżuje plany Rosjan
Zdaniem analityków, ważnym elementem w ukraińskiej obronie są warunki pogodowe panujące na froncie. Wraz z nadejściem ujemnych temperatur, przewagę technologiczną zyskali ukraińscy operatorzy bezzałogowców.
- Na terenie obwodu charkowskiego zapanował mróz i nasze loty stały się skuteczniejsze, ale i bardziej bolesne dla okupantów - zauważył Roman Kosse.
Zimne powietrze i brak liści na drzewach sprawiają, że rosyjska piechota staje się doskonale widoczna dla kamer termowizyjnych i dronów zwiadowczych, co pozwala na precyzyjną likwidację siły żywej wroga.












