Płonie rosyjski terminal naftowy na Bałtyku. Wybuch po ataku dronów
Chmura ognia uniosła się nad rosyjskim terminalem naftowym w Primorsku w obwodzie leningradzkim. Obiekt zlokalizowany 140 kilometrów na zachód od Petersburga został trafiony dronami bojowymi, co potwierdził gubernator obwodu Aleksander Drezdenko.

Jak wynika z doniesień ukraińskich i rosyjskich mediów, do ataku doszło we wczesnych godzinach porannych. Nad region nadleciało wówczas kilkadziesiąt bezzałogowców, które zestrzeliwane były przez obronę powietrzną.
Rosyjskie, lokalne władze informowały o wyeliminowaniu łącznie 50 dronów. Kilka z nich przedarło się przez systemy obronne i trafiły w terminal naftowy. Skutecznie rażony został co najmniej jeden zbiornik, co doprowadziło do ogromnego pożaru.
Wojna na Ukrainie. Drony trafiły w rosyjski port na Morzu Bałtyckim
"W porcie Primorsk uszkodzony został zbiornik paliwa, wybuchł pożar. Trwa akcja gaśnicza, ewakuowano personel" - napisał gubernator obwodu leningradzkiego Aleksander Drezdenko, dodając, że nikt nie ucierpiał w ataku.
Na filmach, które pojawiły się w mediach społecznościowych widać moment uderzenia dronów i skutki, które spowodowały. Nad terminalem uniósł się słup ognia, a następnie ogromna chmura dymu.
Primorsk to jeden z najważniejszych portów przeładunkowych ropy naftowej. Zlokalizowany jest na Morzu Bałtyckim około 140 kilometrów na zachód od Petersburga. Jego zdolność przeładunkowa określana jest na około 1 milion baryłek ropy naftowej i 300 tysięcy baryłek oleju napędowego dziennie.
Nie jest to pierwszy raz, gdy obiekt został zaatakowany przez drony. Pierwszy taki przypadek miał miejsce w nocy z 11 na 12 września ubiegłego roku. Praca portu została wówczas zakłócona na kilka dni.
Na chwilę obecną Siły Zbrojne Ukrainy nie wydały żadnego komunikatu w sprawie ataku.












