Pieniądze dla Ukrainy popłyną teraz szerokim strumieniem? "Kijów pamięta"
Odsunięcie od władzy Viktora Orbana, głównego hamulcowego pomocy dla Ukrainy i unijnych sankcji na Rosję, Kijów przyjął ze zrozumiałą ulgą. Jest jednak druga strona medalu. - Władze w Ukrainie pamiętają, jaka jest biografia Petera Magyara - mówi w rozmowie z Interią Wojciech Konończuk, dyrektor OSW. Także Jan Piekło, były ambasador Polski w Kijowie studzi emocje i wskazuje: są pewne powiązania, z których Węgrom trudno będzie się wyplątać.

"To ważne, gdy przeważa postawa konstruktywna" - napisał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w gratulacjach dla Petera Magyara, przywódcy opozycyjnej partii TISZA. To ugrupowanie, które po niedzielnych wyborach na Węgrzech, według wstępnych obliczeń, może liczyć na 138 miejsc w 199-osobowym parlamencie.
Po 16 latach nieprzerwanych rządów Viktor Orban zostaje odsunięty od władzy.
Ten sam Viktor Orban, który do wyborów szedł z wyraźnie antyukraińskimi hasłami na sztandarach, zablokował 90 miliardów euro unijnego wsparcia dla Kijowa, zapowiadał odcięcie dostaw gazu ziemnego i rzucał oskarżeniami, że to Ukraina może nie chcieć zakończenia wojny. Ten sam Orban, który według dziennikarskiego śledztwa miał działać na rzecz Kremla i przekazywać strategiczne informacje dotyczące kluczowych operacji UE.
Hamulcowy odchodzi i co dalej?
- Kijów już przyjął wynik tych wyborów euforycznie - ocenia w rozmowie z Interią Wojciech Konończuk, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW).
Dlaczego? Jak wskazuje ekspert, chodzi o kwestię "dziś najważniejszą z punktu widzenia Kijowa", czyli odblokowanie pomocy finansowej z UE.
Tę w wysokości 90 mld euro Viktor Orban zablokował w połowie marca. Solidarnie z Węgrem zagłosował wówczas także premier Słowacji Robert Fico.
- Kijów uważa, że zmiana władzy w Budapeszcie doprowadzi do odblokowania tych środków - mówi szef OSW. Jednak chodzi nie tylko o kwestie wsparcia finansowego.
- Inną kluczową z perspektywy Kijowa sprawą jest integracja europejska Ukrainy, która od ponad roku jest blokowana przez Budapeszt. Kijów zakłada - i myślę, że się nie pomyli - że nowy prawdopodobny premier Węgier Peter Magyar będzie w stanie w obu tych kwestiach znieść weto - wskazuje Konończuk. Jak zauważa, jednym z priorytetowych zadań dla nowego węgierskiego rządu będzie zmiana relacji węgiersko-unijnych.
A co ze Słowacją? W końcu to nie tylko Orban zahamował pomoc unijną dla Ukrainy, weto powiedział także Fico.
- Ewentualne blokowanie decyzji o pomocy Ukrainie będzie dla Słowacji trudniejsze, gdy nie będzie węgierskiego sojusznika ideologicznego, jakim do tej pory był Viktor Orban. Poza tym Bratysława prowadzi bardziej pragmatyczną i zniuansowaną politykę. Myślę, że przy zmianie na Węgrzech Słowacja nie będzie hamulcowym ani 90 mld euro, ani rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych Ukrainy z Unią Europejską - ocenia Wojciech Konończuk.
Biografia Petera Magyara...
Jest jednak druga strona medalu. - Władze w Ukrainie pamiętają, jaka jest biografia Petera Magyara - mówi Interii szef OSW.
Peter Magyar jeszcze dwa lata temu był partyjnym kolegą Viktora Orbana.
- Generalnie środowiska Fideszu nie tworzą ludzie, którzy przesadnie lubią Ukrainę. Kwestia negatywnego postrzegania Ukrainy przez mainstream polityczny na Węgrzech, a także praw mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu, wciąż będzie rezonować w relacjach dwustronnych. Jeszcze się okaże, jak bardzo - wskazuje Wojciech Konończuk.
Także były ambasador Polski w Ukrainie Jan Piekło mówi o wspólnych korzeniach ustępującego i prawdopodobnego nowego szefa węgierskiego rządu.
- Nie oczekiwałbym rewelacyjnych zmian, bo panowie Viktor Orban i Peter Magyar wywodzą się z jednego obozu politycznego - mówi. - Jestem przekonany, że padną głośne i stanowcze deklaracje, jednak nie do końca przełożą się na prawdziwą politykę. Z perspektywy Ukrainy byłbym ostrożny i nie liczyłbym na zbyt wiele - wskazuje.
...i potężny parter
Jan Piekło zwraca też uwagę na kwestie uzależnienia węgierskiej gospodarki od zagranicznych partnerów. - Jeden partner to Rosja, a drugi jest znacznie groźniejszy i trudniejszy, to są Chiny - mówi.
I wskazuje, że nowemu węgierskiemu rządowi nie będzie łatwo szybko i diametralnie zmienić tej budowanej przez lata polityki. - Z tych powiązań trudno będzie się wyplątać, a turbulencje będą odczuwalne - komentuje były dyplomata.
W jego ocenie Węgry i Orban od jakiegoś czasu realizowały w Europie nie tylko swoją politykę, ale także założenia polityki niemieckiej, której wciąż na rękę są relacje gospodarcze z Rosją. - Powiedziałbym, że to, czego nie wypadało zrobić oficjalnie, "załatwiano" przez Viktora Orbana, który był takim proxy, przekaźnikiem, żeby po cichu dbać o interesy tych krajów czy to w kontekście Rosji czy Chin - komentuje Piekło.
- Mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że Ukraińcy zdają sobie sprawę, jak to wygląda i jednocześnie działają na własną rękę. Nie mogli się doczekać na przykład zamrożonych rosyjskich aktywów, których wykorzystanie zablokowała Belgia. Dlatego Ukraińcy załatwiają swoje sprawy bezpośrednio w Zatoce Perskiej, gdzie pomagają tamtym krajom uruchomić skuteczną obronę antydronową przeciwko irańskim maszynom. Prawdopodobnie Zełenski podczas ostatniego pobytu podpisał tam kilka umów. Zakładam, że na spore pieniądze - mówi Jan Piekło.
Tymczasem, jak podaje PAP, cypryjska prezydencja w Radzie UE zapowiedziała, że chce jak najszybciej powrócić do tematu odblokowania unijnej pożyczki w wysokości 90 mld euro dla Ukrainy i 20. pakietu sankcji na Rosję.
Justyna Kaczmarczyk

















