Negocjacje pokojowe na szczycie. "Ukraińcy odrobili lekcję"
- Prezydentowi Zełenskiemu na pewno niełatwo było słuchać tych słów, ale musiał zachować kamienną twarz. To spotkanie pokazało, że Ukraińcy dobrze odrobili lekcję - mówi Interii, po negocjacjach liderów USA i Ukrainy, analityczka PISM Maria Piechowska. Na stole leży dziś 20 punktów planu na pokój, dwa z nich budzą najwięcej emocji.

USA i Ukraina są coraz bliżej osiągniecia porozumienia na temat tego, jak ma wyglądać plan pokojowy. Taki komunikat płynie po niedzielnym spotkaniu w posiadłości Donalda Trumpa w Mar-a-Lago na Florydzie. Zanim jednak prezydenci USA i Ukrainy uścisnęli sobie dłonie, ten pierwszy telefonował na Kreml, a potem na wspólnej konferencji prasowej wielokrotnie mówił językiem Władimira Putina.
Donald Trump przekonywał m.in., że Ukraina powinna oddać nieokupowane terytoria, bo wkrótce i tak może przejąć je Rosja. W kwestii spornej elektrowni atomowej w Zaporożu, zapewniał, że "Putin współpracuje z Ukrainą, by ją otworzyć". Informował także, że rozmawiał z Putinem na temat odpowiedzialności Rosji za odbudowę Ukrainy. - Rosja będzie pomagać. Rosja chce, żeby Ukraina odniosła sukces. Brzmi to trochę dziwnie, ale tłumaczyłem to prezydentowi Zełenskiemu. Prezydent Putin był bardzo hojny w swoich uczuciach wobec sukcesu Ukrainy, w tym dostarczania energii, prądu i innych dóbr po bardzo niskich cenach - stwierdził.
"Rosja chce sukcesu Ukrainy". Po tych słowach Zełenski nie wytrzymał
I choć Wołodymyr Zełenski, zapewne nauczony doświadczeniem osławionej awantury w Białym Domu, zachowywał twarz pokerzysty, po tych słowach nie wytrzymał. Zrobił wielkie oczy, po czym na jego twarzy pojawił się uśmiech, jakby lider USA opowiadał właśnie doskonały dowcip. Nie kontrował jednak. Milczał.
- Prezydentowi Zełenskiemu na pewno niełatwo było słuchać tych słów, ale musiał zachować kamienną twarz. To spotkanie pokazało, że Ukraińcy dobrze odrobili lekcję i nauczyli się rozmawiać z Trumpem i jego administracją - komentuje w rozmowie z Interią Maria Piechowska, analityczka ds. Ukrainy z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM) .
Prezydenci ogłosili, że mają porozumienie w 95 proc. kwestii. Jeśli trzymać się języka liczb, postęp wynosi pięć punktów procentowych (klika dni wcześniej Zełenski twierdził, że osiągnięto zgodę w 90 proc. spraw).
Analizując wypowiedzi obu liderów i nasłuchując zakulisowych przecieków, można uznać, że w wędrówce ku pokojowi, nie zrobiono istotnego kroku naprzód. Choć - co ważne i czego byliśmy już świadkami - żadna ze stron nie zamierza się cofać.
Skupmy się na tym, co wciąż dzieli obie strony, czyli brakujących do pełnej zgody pięciu procentach.
Negocjacje pokojowe. Spór o Donbas i elektrownię atomową
Nierozstrzygnięta pozostaje kwestia Zaporoskiej Elektrowni Atomowej, co potwierdzili prezydenci po spotkaniu na Florydzie. Ta największa w Europie elektrownia atomowa pozostaje obecnie w rękach Rosji. Jak pisaliśmy w Interii przed spotkaniem w Mar-a-Lago, Ukraina chce, by w ramach porozumienia obiekt był zarządzany przez wspólne przedsiębiorstwo z USA i Ukrainy. 50 proc. energii elektrycznej trafiałoby do odbiorców ukraińskich, a resztę rozdzielałyby USA. Z kolei Waszyngton optuje za zarządzaniem trójstronnym (USA, Ukraina, Rosja) z kluczową rolą strony amerykańskiej.
Najistotniejsza jest jednak sprawa terytorialna. USA nalegają, by Ukraina oddała Rosji cały Donbas, także tereny, które wciąż pozostają pod kontrolą ukraińskiej armii. I to właśnie ziemie, które - według Trumpa - Rosja i tak zajmie.
Rosja pragnie całego Donbasu, bo z jednej strony będzie to dla niej symboliczne zwycięstwo, potrzebne na użytek wewnętrznej propagandy. Z drugiej to tereny bardzo ważne gospodarczo i strategicznie - jako droga do dalszego zbrojnego marszu. O czym pisaliśmy w Interii.
Także po rozmowach na Florydzie, Kreml podkreślił, że Ukraina powinna wycofać swoje wojska ze wschodniej części kraju, którą nadal kontroluje, jeśli chce pokoju.
Ukraina proponuje, by Rosja wycofała się z obwodów dniepropietrowskiego, mikołajowskiego, sumskiego i charkowskiego. Z kolei w obwodach donieckim, ługańskim, zaporoskim i chersońskim miałaby obowiązywać zasada "zostajemy tam, gdzie jesteśmy".
W obliczu rozbieżności między oczekiwaniami Rosji i Ukrainy, Stany Zjednoczone proponują kompromis w postaci wolnej strefy ekonomicznej, jeśli nie uda się osiągnąć porozumienia co do zasady "zostajemy tam, gdzie jesteśmy".
Prezydent Ukrainy gra wątkiem referendum. "Technicznie niezwykle trudne"
Wołodymyr Zełenski wielokrotnie podkreślał, że Ukraina nie może od tak zgodzić się na oddanie kawałka swojego państwa, które wróg wydarł siłą i wciąż domaga się więcej. Kwestie zmian terytorialnych powinny być rozstrzygnięte w referendum, bo wprost nakazuje to ukraińska konstytucja.
- Nasze społeczeństwo musi wybrać i musi zagłosować, bo to ich ziemia, a nie ziemia jednego człowieka - powiedział prezydent Ukrainy także w niedzielę na Florydzie.
- Grając wątkiem referendum Zełenski świetnie podkreśla, że Ukraina jest państwem demokratycznym. Natomiast samo zorganizowanie takiego głosowania byłoby technicznie niezwykle trudne, jeśli weźmiemy pod uwagę liczbę uchodźców w Europie, których jest kilka milinów. Poza tym oddanie Donbasu tylko otworzy Rosji drogę do kolejnego ataku. Myślę, że ludzie to rozumieją, więc pytanie, jakby zagłosowali? - zauważa.
Ponadto warunkiem przeprowadzenie referendum w Ukrainie - według Zełenskiego - jest 60-dniowe zawieszenie broni, na co Rosja nie chce przystać, domagając się, by najpierw ukraińska armia wycofała się z Donbasu.
20 punktów, których Rosja nie zaakceptuje
I tak przechodzimy do kluczowej kwestii. Kiedy Trump i Zełenski ogłaszają, że do osiągniecia porozumienia w sprawie pokoju brakuje już tylko pięciu procent, mówią o planie, akceptowalnym przez ich państwa. Wielką niewiadomą pozostaje, co zrobi Rosja.
Komentatorzy uważają, że plan, którego szczegóły są dogrywane pomiędzy USA i Ukrainą jest dla Kremla nieakceptowalny. Przypomnijmy zarys ram pokoju ujawniony przez prezydenta Ukrainy, który obecnie ma leżeć na negocjacyjnym stole, składa się z 20 punktów:
1. Potwierdzenie suwerenności Ukrainy.
2. Podpisanie paktu o nieagresji między Rosją a Ukrainą.
3. Ukraina otrzyma solidne gwarancje bezpieczeństwa.
4. Siły zbrojne Ukrainy w czasie pokoju zostaną ograniczone do 800 tys. żołnierzy.
5. Stany Zjednoczone, NATO i Europa udzielają Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa analogicznych do artykułu 5 Karty NATO. W przypadku kolejnej inwazji ze strony Rosji nastąpi odpowiedź militarna i a sankcje zostaną ponownie nałożone.
6. Rosja w swoich aktach prawnych gwarantuje politykę nieagresji wobec Europy i Ukrainy.
7. Ukraina staje się członkiem UE w ramach ustalonego harmonogramu i ma ustaloną datę przystąpienia.
8. Utworzenie globalnego pakietu rozwojowego, który zostanie określony w odrębnej umowie inwestycyjnej.
9. Utworzenie kilku funduszy na odbudowę Ukrainy o łącznej wartości 800 miliardów dolarów.
10. Umowa o wolnym handlu między Ukrainą i Stanami Zjednoczonymi.

11. Ukraina nie będzie dążyć do uzyskania broni jądrowej.
12. Elektrownia Jądrowa w Zaporożu (kwestia sporna). USA proponują zarządzanie trójstronne, z kluczową rolą Ameryki. Kijów proponuje wspólne zarządzanie USA i Ukrainy.
13.Wprowadzenie w szkołach programów edukacyjnych mających na celu rozwijanie tolerancji, zrozumienia międzykulturowego oraz eliminowanie rasizmu i uprzedzeń.
14. Kwestia terytorialna (kwestia sporna, opisywana wyżej).
15. Rosja i Ukraina zobowiązują się nie zmieniać porozumień siłą.
16. Rosja nie będzie utrudniać Ukrainie korzystania z rzeki Dniepr i Morza Czarnego do celów handlowych. Mierzeja Kinburn ma zostać zdemilitaryzowana.
17. Wymiana więźniów, powrót cywilów, dzieci i więźniów politycznych.
18. Ukraina zobowiązuje się do przeprowadzenia wyborów tak szybko, jak to możliwe po podpisaniu umowy.
19.Porozumienie będzie prawnie wiążące i będzie monitorowane przez Radę Pokoju pod przewodnictwem prezydenta USA.
20. Po zaakceptowaniu przez wszystkie strony ustalonych warunków, natychmiast wchodzi w życie reżim pełnego zawieszenia broni.
Analityczka PISM: Putin się nie zgodzi, będzie grał na czas
- Tu jest wiele punktów, na które Władimir Putin nie przystanie. Rosja będzie teraz grała na czas - uważa Maria Piechowska z PISM.
Także znawczyni Rosji, pisarki i dziennikarka Krystyna Kurczab-Redlich, w wywiadzie dla Interii oceniała, że w kontekście negocjacji pokojowych Władimir Putin wodzi prezydenta Donalda Trumpa za nos.
"On chce pokoju, ale tylko na warunkach, które mu odpowiadają. Chce podporządkować sobie cały Donbas, czyli drogę na Kijów. Inny wariant oznacza przegraną, do której Putin nie może się przyznać, bo on przecież nigdy nie przegrywa. Rosja nigdy nie przegrywa. Z drugiej strony dla Kijowa przystanie na warunki Kremla jest niemożliwe" - powiedziała.
Jednak sytuacja w Rosji Władimira Putina jest dziś trudna i prezydent musi mieć tego świadomość. Gospodarce grozi zapaść, ropa potaniała, a pozawojskowe dziedziny gospodarki już są w zapaści. Mimo to, jak uważa Maria Piechowska z PiSM, obecnie Rosja nie chce pokoju.
- Putin nie zmienia swoich celów, do których należy zmiana rządu w Ukrainie, podporządkowanie sobie kraju i wreszcie zmiana architektury bezpieczeństwa w Europie - podkreśla analityczka PiSM.
Dzień po negocjacjach Trump-Zełenski rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził, że Ukraina może stracić więcej terytoriów na rzecz Rosji w nadchodzących miesiącach, jeśli nie zawrze porozumienia. Chodzi oczywiście o porozumienie "na warunkach Rosji".














